David Silva gol

Manchester City i Wolverhampton w finale Premier League Asia Trophy

Fot. East News
Piro Shop
Komentarze (0) 2019-07-17

Manchester City oraz Wolverhampton pewnie wygrały swoje mecze półfinałowe i zameldowały się w finale. Wilki pokonały 4:0 Newcastle, a Obywatele po pełnym emocji meczu 4:1 West Ham.

W pierwszym półfinałowym spotkaniu Wilki pewnie pokonały Newcastle 4:0. Strzelaninę rozpoczął Diego Jota w 15 minucie. Jonny dostał piłkę na lewym skrzydle, wycofał ją na przedpole, a tam Jota zmylił dwóch zawodników jednym zwodem i uderzeniem sprzed pola karnego otworzył wynik spotkania. Przy drugim trafieniu Wolverhampton również asystował Jonny - tym razem odebrał piłkę obrońcom Newcastle na 20 metrze, podał do Morgana Gibbs-White'a, a ten strzałem z dystansu pokonał Karla Darlowa. Trzeci cios Wilki przeprowadziły jeszcze przed przerwą - Jota zabrał piłkę wyprowadzającemu ją obrońcy w polu karnym Newcastle i oddał błyskawiczny strzał, który zakończył się jego drugim golem w tym spotkaniu. 

W przerwie spotkania doszło do wielu zmian, ale obraz gry nie zmienił się. Wilki spokojnie prowadził grę, a gra Newcastle ograniczała się do kontr i słabo zorganizowanych ataków pozycyjnych. W drugiej połowie na listę strzelców udało się jednak wpisać jednemu z graczy Srok. Thomas Allan po rzucie rożnym skierował piłkę do własnej siatki i ustalił wynik spotkania na 0:4. 

Ciekawszy mecz kibice oglądali chwilę później. Manchester City pokonał w nim West Ham 4:1, ale w spotkaniu tym nie brakowało kontrowersji, przez które końcowy wynik mógł się zmienić. Pep Guardiola zdecydował się wystawić wielu młodych zawodników, a wzrok fanów Manchesteru City był skierowany na nowych graczy - Rodriego oraz Angelino. Ten drugi już na początku spotkania sprokurował rzut karny po zagraniu ręką. Jedenastkę pewnie wykorzystał Mark Noble, a chwilę później mógł podejść do drugiej. Ryan Fredericks ograł Angelino, który sfaulował go w polu karnym, ale sędzia nie dopatrzył się faulu i puścił grę, zabierając tym samym West Hamowi niemalże pewnego gola. Manchester City ruszył do bardziej zdecydowanych ataków, które przyniosły efekt. Adrian Bernabe zagrał piękne, 40-metrowe podanie za plecy obrońców West Hamu, które w pełnym biegu przyjął David Silva, po czym pewnie pokonał golkipera Młotów. Tuż przed przerwą Obywatele wyszli na prowadzenie po karnym, który był bardzo wątpliwy. Według sędziego Angelo Ogbonna faulował w obrębie szesnastki Lucasa Nmechę, a sam poszkodowany chwilę później zdobył bramkę z jedenastu metrów. 

Podobnie jak w przerwie poprzedniego meczu, tak samo w tym, trenerzy zdecydowali się na wiele zmian. Szczególnie odczuwalne były one w barwach Manchesteru City, ponieważ na boisku pojawiło się wielu zawodników z pierwszego składu. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Issa Diop popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki, futbolówka trafiła pod nogi Leroya Sane, który błyskawicznym podaniem uruchomił Raheema Sterlinga. Anglik w sytuacji sam na sam nie dał szans Roberto, choć do tej akcji mogło nie dojść - w momencie podania Niemca Sterling znajdował się na pozycji spalonej. Chwilę później West Ham znów sam sprokurował stratę bramki - Carlos Sanchez stracił futbolówkę na 30 metrze, a po szybkiej kontrze Kevina De Bruyne, Sane oraz Sterlinga, ten ostatni ustalił wynik spotkania na 4:1. Porażkę próbował jeszcze w końcówce spotkania zniwelować Andriy Yarmolenko, jednak dobijając strzał z rzutu wolnego Javiera Hernandeza, trafił w słupek.

W sobotnim finale turnieju Asia Premier League Trophy Manchester City zagra z Wolverhampton, a w spotkaniu o trzecie miejsce zaprezentują się West Ham oraz Newcastle.

Fot.:HECTOR RETAMAL/AFP/East News

Komentarze
Akceptuję politykę prywatności serwisu.