Śląsk Wrocław

Janusze zarządania w Ruchu Chorzów

Kibice Ruchu Chorzów z Rudy Śląskiej na fan page’u NRŚL GANG opublikowali mocne oświadczenie uderzające w osoby odpowiedzialne za zarządzanie w klubie. Kibice zarzucają im nieudolność i szereg podstawowych błędów,...

Korona pojedzie do Wrocławia pociągiem specjalnym?

W najbliższą sobotę Korona Kielce zmierzy się na z Lechią Gdańsk, ale kibice więcej uwagi poświęcaja kolejnemu spotkaniu wyjazdowemu - ze Śląskiem we Wrocławiu. Rozpoczęli już wielką mobilizację na ten...

Nic o nas bez nas

24 marca odbyło się w Warszawie spotkanie przedstawicieli grup kibicowskich, w którym udział wzięli reprezentanci większości klubów Ekstraklasy, I ligi oraz wielu drużyn z niższych szczebli piłkarskich rozgrywek. Nowe pomysły...

Wielki Śląsk Tropem Wilczym

Dnia 4.03.2018 r. z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (kalendarzowo obchodzonego 1.03) we Wrocławiu odbyła się już VI edycja biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Tropem Wilczym”. Kolejny raz w wydarzeniu wzięli...

Odra Opole na wyjeździe w Legnicy

Po 103 dniach, w towarzystwie śmigłowca policyjnego, kibice Odry Opole przybyli na swój mecz z Miedzią w Legnicy.   Na start rundy wiosennej czekali od dawna kibice opolskiej Odry. Na...

Ekstraklasa: Fatalna frekwencja!

Tak złej pod względem frekwencji kolejki w Ekstraklasie nie było już dawno. Żaden z ośmiu meczów 24. kolejki nie przyciągnął na stadion więcej niż 10 tysięcy kibiców.  Najlepsza i najgorsza...

Forum

Miedzynarodowe Ustawki
  • kondukcja napisał:
  • 19.04.2018 15:52

Teraz jestem Ukraińcem, no k***a skisłem hahaha agent, ruskii troll coś jeszcze ciekawego macię ?
@ofsp_
Najpierw zapraszacie tych ruskich nacjonalistów do Polski na turniej First to Fight, a dokładnie zaprosiliście White Rex, tak apropo dowiedzcię się co jeden członków założycieli z White Rex - Denis na łamach jednej z rosyjskich portali wypowiadał, się na temat Polaków a w wywiadzie wali co chwile pszekami. Nie macię szacunku sami do siebie, a pierdolicie że ktoś jest Ukraińcem.
Każdy was ośmiesza na każdym kroku jak chce, Polaków tak naprawde nikt nie lubi i to żadna tajemnica.

Teraz czas wyjebać kilka waszych hipokryzji.
Po pierwsze dostajecie trzykrotnie wpierdol od ruskich na sparingu, póżniej latacie po Warszawie krzycząc ruska k***a, gdzie Widzewek wlewa sobie drinki z CSKA w Łodzi, a Lech nie jedzie do Warszawy(nie dlatego bo kamery itd.) tylko tam latali ich funfle że Spartaka, więc nie chcieli ich urazić.
Po drugie - ŁKS takie wielcy patrioci, zawsze robią dużą sektorówke na marsz jacy to oni nie są anty islamscy itd. póżniej siedzą z ciapatymi i czarnymi na jednej trybunie !! hahaha kolejna sprawa wielcy anty rosyjscy chuligani z ŁKS, jak to można trzymać z ruskimi mówili, a póżniej jadą do Liverpoolu i siedzą na meczu Spartaka.
Po trzecie podobnie z Niemcami, gdzie wyjebali wam nutke Polacken Tango bo szczerze z tą nutką mieli wiele racji, polscy nacjonaliści latający z runami,totenkopfami czy innymi jugendami a ci ludzie z pod tych znaków wyjebali im ponad 6 mln ludzi i traktowali jak scierwo. Ale co tam, że Landser wyjebał nutke i tak ci niemiecy neo nazi(bardzo dużo jest antypolskich) jedzie na DolnyŚląsk i bawią się na koncertach, razem z polskimi półgłowkami z Club28.
po czwarte - ruskie nacjole czyli tak naprawde neonazisci, bo jak nazwac ludzi ktorzy faktycznie lataja z swastyka czy innym gownem. - Format 18, Mad Crowd(ich lider wyjebana swasta na piersi) itd. ale polskie nacjole ich zaprosza na marsz, bo jak to biadolenie Biała Europa a ktoś was zaprosił na ruski marsz? bo z tego co wiem to nie.
po piątek - pierdolicie o wielkich banderowcach, a kto k***a latał do Kijowa i siedział z tymi banderowcami na trybunie? Kto przyjezdzał na turniej do Polski? banda własnie hipokrytów level hard Z resztą wasze polskie dziwki też siedziały z banderowcami z jednym z mieszkan w Krakowie, sami to opisywali w swojej relacji.
Sprawdzcie sobie kto trenuje w takich klubach jak Spartan Chorzów czy Trenuj Sporty walki - własnie ci Ukraińcy trenują w typowo kibicowskich klubach, ale pierdolicie tutaj o Ukraincach. Ukraincy z reszta bardzo dobrze żyją w Chorzowie walą sobie foty z chłopami z Psycho Fans m.in Adamem Wieczorkiem, Hadasiem, Surma czy innymi. A kibice Ruch z nimi chleją po różnych działkach. Ale Ukraińcy hahahah

I wy naprawde nie pierdolcie o jakimś patriotyzmie itd bo KURWA NAPRAWDE NIE MACIE Z TYM NIC WSPÓLNEGO. Wielcy zasrani obońcy Polski się znależli, rycerze wzgórz.

Miedzynarodowe Ustawki
  • 60sekund napisał:
  • 15.04.2018 12:29

Co do Lwowa to troche pokręciłeś bo z tego co powszechnie wiadomo Lechia nie była tam jakimś składem chuligańskim,co prawda nie było małolatów a starsze towarzystwo ale fakt jest taki że byli to kibice Lechii. Akurat do Lechii przysapał o coś Liverpool, Śląsk wstawił się z Lechią, za Liverpoolem ekipa Lokomotivu Moskwa i mimo presji i nerwowej atmosfery nie doszło do niczego. Jeśli zaliczać to na PLUS na konto Polskich ekip to już wg mnie sprawa dyskusyjna , skoro do bezpośredniego starcia nie doszło. Druga sprawa to wygrana walka Śląska z CSKA która jest farmazonem. Temat euro 2012, oni potrafili się zjednoczyć i stać wszyscy ramię w ramię co u nas zarówno w tamtych latach jak i teraz jest nie do pomyślenia. Fakt, że w przypałowych miejscach zapraszali do atakowania Polaków , pod czujnym okiem kamer monitoringu i wszechobecnych tajniaków. Co do reszty ciężko mi komentować

Miedzynarodowe Ustawki
  • paaaa. napisał:
  • 15.04.2018 07:52

einfach pierdolisz tak o tych kacapach, że szok. Polskie ekipy nigdy nie wygrały z kurwami ? Przestań czytać ich propagandowe vk. Masz kilka faktów:

- Podczas meczu koszykówki między CSKA a Śląskiem dochodzi do starcia między dwoma grupami wyrownanymi, gdzie CSKA po kilku sekundach leży na glebie i policja ratuje ich od linczu

- Drugi mecz koszykówki gdy kacapy z CSKA jadą do Polski w 44 osób sportowej ekipy by robić burdel(oni byli na to nastawienieni) dowiadują się, że czeka na nich z 140 osób że Śląską, więc rezygnują z tego burdelu i nie chcą nic, więc Slask proponuje im walke po 44 osoby, ale oni nie przystaja. Po jakimś czasie mała grupa Śląską ich atakuje nie ktorym kacapom nie udaje się uciec do autobusu, a inni spierdalają do srodka więc Śląsk probuje ich wyciągać i sami chcieli wpaść do busa, więc CSKA ratuje się kosami machając nimi, wtedy chłopak że Śląską wylapuje.

- Prawda Śląsk walczył po 30 osób i przegrał, ale była jeszcze była druga po 21 osób i wygrał(jeśli się myle to nie powie czy to farmazon czy prawda - Doktor Prawica będzie odpowiednią tutaj osobom).

- Mecz Lecha w Estonii czy Finlandii(już nie pamiętam gdzie) przyjeżdża Music Hall, gdzie Lech ich widzi i zaczyna w ich strone biec, ale przecież te twoje nie pokonane Music Hall zaczyna uciekać.

- Lech łapie w Polsce autobus Zenita ( w nim była druga grupa silna Zenita - Mobile Group) i proponuje walke, ale oni nie chcą.

- Lech łapie CSKA to samo proponuje walke ale oni nie chcą, więc po jakimś czasie CSKA bodajże chce walczyć 100x100 Lech chce walczyć, ale po jakimś czasie CSKA się rozmyslilo wtedy pojawił się trans na CSKA: Respect KKS.

- Lwów: Lechia że Śląskiem proponuje walke Lokomotiv Moskwie (Wikingom nr jeden w Loko) oni przystępują, ale po jakimś czasie rezygnują gdy dowiadują się jakim składem są Polacy. Wszystko zaczęło się od Angoli z Liverpoolu.

- Pod Zrodelkiem Legia najebała Spartakowi jak chciała i przestań słuchać ich pierdolenia o sytuacji pod Zrodelkiem. Bo potem lecieli polamani do dwóch chłopów z Jagi i mówili jak wpierdol dostali. Ale później wrócili do domu i opisali jacy to bohaterscy nie są. Tracą jeszcze 4 flagi. A później TB nie chcą wpuścić do Rosji.

- Euro 2012: mieszanka ekip biegnie w strone CSKA oni się chowają w pubie. Kilku że Spartaka zalicza kąpiel we Wrocławiu, sytuacja z 9, ŁKS jebie CSKA w Łodzi i przestań słuchać pierdolenia że obili dwóch bo Widzew tak pierdoli bo to ich kosa. Żadnego starcia nie było z Capitals tylko było starcie Czuwaj, Zagłębie i BKS vs Spartak(Zigi-Zaga) i kilku z Zenita po 10 osób i wygrana Polaków. Prawda kilku piknikow zostało obitych tak samo jak oni naszych obijali np na moście ale co mnie najbardziej zdziwilo że potrafili nasze pikniki się postawić. A sytuacji gdzie jeden chłopak wpadł sam w 5 kacapow i sobie swietnie radził ale później wpadły psy opowiadali?

- Śmieszny Gladiators w Polsce, gdzie dzwonili i nikt nie chciał z nimi wyjść, ale mogli zgłosić się do Lecha ale po co skoro można jebnąć fote i dać opis jak to się ich wszyscy bali.

Sytuacja Legia - Spartak nie znam dokładnie sytuacji, ale taka ekipa jak Szkoła to ludzie których połowa na meczu nigdy nie była pierwszy z brzegu: Andrei Ciboutaru chłop z Moldawii nie chodzi na mecze, podobnie jak jeszcze jeden ziom z korzeniami tatarskimi czy tadzykistanu jest z St. Petersburga Artur Tyulparov i u nich takich jest więcej podobnie w ekipie Awangarda. Banda Boksera i Dzików mozna zaliczyć do chuliganów.


To są fakty a nie pierdolenia wymyślone przez kacapow teraz przy tym możesz gruche walić.

Miedzynarodowe Ustawki
  • einfach napisał:
  • 13.04.2018 06:14

Za dużo Macierewicza oglądacie, a później widzicie różne spiski, trolle itd. i panie WileTheBest pisać o porażkach polskich ekip z ruskimi to nie anty polska postawa, jak po sparingu Legii - Spartak to dużo osób się tutaj z tego cieszyło, z tego co pamiętam to twój Lech tak samo przecież wywalili fajny trans do Legii.

A co do starć to jesteśmy na minus z ruskimi, i przestańcie mi pisać ci odmówili czy nie wyszli. Już trzy walki były: Bełchatów, Śląsk, Legia i przegrane. Raczej dobrze że ruskie nie podjęli walkę, bo znowu mogłoby być w plecy dla nas.

Podkarpacie vs Lubelszczyzna
  • merek13 napisał:
  • 03.04.2018 21:01

Polonia Przemyśl ze zgodami tez zaprezentowala sie godnie chyba 200 osob wiecej niz Resovii a co do twojej wypowiedzi to smieszne troszke jest to ze Motor tez zbiera co popadnie byle by nie stracic na liczbach gdyby spotkaly sie cale rodziny dlatego Hetman dlatego Jaga dlatego Radzyn itp itd.


No tam to Wisły i Stalowej było więcej jak Polonii.Im już Wisłoka pokazała miejsce w szyku.Motor ma stare układy od lat.Ma dobrą bandę i nie wyobrażam sobie aby zrobił zgodę z największym wrogiem swojej zgody(np:Śląsk i Widzew)(Resovia-Stal Rz)jak to robią panowie ze Stalowej.O akcjach z Polonią i Karpatami nie wspomnę przecież to kuzyni i kuzynki.A po spotkaniu czego ekipom życzę ta podkarpacka zbieranina może nie wytrzymać i balon jebnie.Wtedy to już się połączą z grupa Resovii chyba byleby tylko Motor dojebać?

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • Bunio napisał:
  • 30.03.2018 20:52

Korona miala ciśnienie na Motor i Śląsk od meczu z 15 lat temu w PP, gdzie jednocześnie od dwóch stron stadionu zajechały ekipy Ślaska i Motoru i troche wpadli w kleszcze. To jeszcze na starym stadionie było. Kilka razy polowali też na Motor na rogatkach Kielc przy okazji meczów Śląska na nowym stadionie w Kielcach.

Wymarłe Ekipy ...
  • Bączyński napisał:
  • 30.03.2018 17:04

Co jakiś czas pojawiają się pytania o Spartę.
A ja odbiję piłeczkę,a co na polskiej scenie kibicowskiej znaczą ekipy żużlowe? Równie dobrze mogłoby ich nie być,coś tam próbuje Falubaz podczepiając się pod Zagłębie Lubin,a o reszcie szkoda pisać.
Zresztą co to za derbowy rywal w innej dyscyplinie,jeśli nigdy nie dojdzie do derbowego meczu itp. dziwnym więc nie jest,że Śląsk zakończył tworzenie się ruchu kibicowskiego tam gdzie mogła urosnąć realna konkurencja.Wszak to kopana przyciąga wszelkiej maści łobuzerkę.

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • mampytanie napisał:
  • 30.03.2018 10:32

Jakie są relacje na lini Korony Kielce ze Śląskiem Wrocław i Lechią Gdańsk oraz Zagłębia Lubin i Jagiellonii Białystok?

Województwo Opolskie - Kibicowsko
  • etransbus napisał:
  • 25.03.2018 17:02

Co do Nysy to sytuacja wygląda tak że obraz tego jest rozmazany przez masę studentów w tym mieście i wielu z nich jest z Kotliny Kłodzkiej (Kłodzko, Nowa Ruda, Lądek Zdrój, Bystrzyca itp.) sam pochodzę z tamtych terenów, jednak ogólnie co do ludzi z miasta Nysa to odkąd pamiętam to była tam Odra a Śląsk to głownie własnie studenci którzy przybyli a po studiach wyjechali zostawiając po sobie co najwyżej kilka napisów.


I rozumiem że te studeniciaki jako Polonia Nysa robiły zgodę z Lądkiem i Bystrzycą Kłodzką?

Kibicowska Warszawa
  • Foxx napisał:
  • 25.03.2018 16:43

A ja z innej beczki. Czytam tu sobie od jakiegoś czasu historyczne ciekawostki. Skoro pojawiła się nieplanowana wolna chwila w niedzielne popołudnie przypomnę kilka kwestii z perspektywy mieszkańca Starego Mokotowa debiutującego na Legii w 1984 :)

Przede wszystkim w Warszawie od lat jest od cholery ludzi z całej Polski - za komuny rozmaitych urzędników, ale i np. lekarzy, itd. Z całymi rodzinami. Po 89 dołączyły korpoludki, wiadomo. Swoją drogą zabawne, że jedną z przyczyn nienawiści do stolicy jest, że warszawka - jako władza - robi to, czy tamto, gdy w tym przykładowym okresie po 89 jedynymi warszawiakami tłukącymi się o stołki byli Kaczyńscy. Ogólnie walczyły desanty: łódzki (Miller z SLD), trójmiejski (Tusk & Co) oraz górnośląski (Buzek z AWS). Mniejsza.

W latach 70 w naszym mieście bardzo wielu sympatyków miał ówczesny klub klasy robotniczej - Górnik Zabrze.

Przełom 70 i 80 to fatyczne sportowe zaistnienie - nomen-omen - Robotniczego Towarzystwa Sportowego przy ul. Armii Czerwonej (która w 1990 magicznie zmieniła nazwę na al. Piłsudskiego). No i faktem jest, że w czasie stanu wojennego w Warszawie napisy RTS stały się dość powszechne. Przy jednoczesnym sporadycznym występowaniu wrzutów KSP (tak apropos innego mitu ;). Po prostu jeżeli ktoś nie lubił Legii i nie mieszkał w okolicach Polonii - kibicował Widzewowi (na który w połowie lat 80 jeździło z Warszawy więcej ludzi, niż się zbierało w młynie na Konwiktorskiej - nie piszę na Kamiennej, bo ów młyn często bywał na Głównej).

U mnie w podstawówce było dwóch gości za RTS-em, o istnieniu kibiców Polonii w Warszawie dowiedziałem się już w liceum, gdy na jednym z meczów wsparli u nas Lecha wywieszając swoją flagę. Warto wspomnieć, że np. nie mieli w zwyczaju wspierania Cracovii na Gwardii Warszawa.

Ogólnie mam wrażenie, że centrala z K6 w momencie dynamicznego rozwoju ruchu kibicowskiego w Polsce popełniła - na szczęście ;) - poważny błąd. Jako nasi wrogowie cieszyli się sympatią nie tyle w ekipach, co w miastach gdzie Warszawy chronicznie nienawidzono (Górny Śląsk, Poznań, Łódź). Nie wzbudzało to sympatii na warszawskich blokowiskach. Być może kogoś zainteresuje, że nie wymieniłem Krakowa. Nie mam pojęcia z czego to wynikało (na pewno duży wpływ miał wybuch popularności skinheads i styki po tej linii), ale w tamtym czasie było trochę kontaktów między Legią i KSC - nawet ze swojego wyjazdu przyjechali na jakiś nasz mecz do Lublina z Motorem. Byli też w barwach u nas na pucharowym meczu z Barceloną. Obie strony ignorowały formalną zgodę KSC-KSP.

Jeżeli chodzi o legijno-widzewskie wrzuty dot. FC, drobna uwaga. Po wojnie wielu z warszawiaków, którzy przeżyli i nie przeprowadzili się w inne okolice osiadło u rodzin w podwarszawskich miejscowościach (głównie na kolejowych liniach na wschód - otwockiej i wołomińskiej), ale też w rejonie Pruszkowa, czy Legionowa. Z czasem wielu ich potomków zamieszkało w samej stolicy, na co na pewno miał wpływ rozwój przemysłu - Huta Warszawa, FSO na Żeraniu i szereg zakładów elektrotechnicznych należących do koncernu Unitra.

Tymczasem w związku ze sportowymi sukcesami Widzewa w latach 80 pojawiła się dość szczególna sytuacja, którą oddają ówczesne powiedzenia ŁKS rządzi w Łodzi, Legia w Warszawie a Widzew na trasie oraz że jedynym miastem wojewódzkim, w którym rządzi RTS są Skierniewice (wtedy było 49 województw). I faktycznie nasze tereny na tej linii kolejowej kończyły się już na wysokości Grodziska Mazowieckiego i do czasu gry Legii w LM w połowie 90 przewaga Widzewa w Żyrardowie czy Sochaczewie była niepodważalna.

Kibice Widzewa z Warszawy w zdecydowanej większości byli sympatykami piłki nożnej i po prostu nie poradzili sobie z nową rzeczywistością, czego jednym z efektów są trwające w różnym natężeniu i formach do dzisiaj flirty już ostatnich pozostałości z KSP.

Taki rzucik historczny ;)

Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
  • C1365O napisał:
  • 24.03.2018 13:40

Przecież ostatnie akcje to wyjazd pod Wrocław, który zakończył się starciem z Petrą, oraz mecz Górnik Konin - Elana gdzie pojawiamy się pod stadionem od strony kas gospodarzy.
Do tego z tych medialnych to wjazd psów na zbiorke przed meczem Piast - Śląsk i przed wyjazdem ŁKS-u.
Nie mówiąc o tych niedoszlych o których nie można było przeczytać na internecie.
Więc jak ktoś myśli tak jak nocnik to widać jakie ma pojęcie.

Zagłębie Dąbrowskie i Górny Śląsk-Kibicowsko
  • enterorokej napisał:
  • 24.03.2018 09:57

Odnosnie zbliżających się derbów Tychy-Ruch. Kiedyś był mecz w czwartej lidze Śląsk Świętochłowice - GKS Tychy. W czasie meczu tyskie zlali chorzowskich? Było coś takiego?

Województwo Opolskie - Kibicowsko
  • Marco1 napisał:
  • 23.03.2018 20:24

Nikt się tutaj nie szczyci tym, że ma fc w co drugim miescie. Jest tak jak napisano wcześniej. Od lat na Opolszczyźnie są miasta, które kibicują tym samym drużyna. Różna jest tylko skala działalności poszczególnych ekip. Nysa od zawsze była i jest pro Odra. Otmuchów nigdy nie był oficjalnym fc Odry. Sparta Paczków parę lat temu ku naszemu zdziwieniu przyjechała do Opola na swój mecz. Kazano im ściągnąć barwy i wyjść ze stadionu....i tak zrobili. Może jakieś pojedyncze osoby jeżdżą do Opola, ale nie jako fc. Żadna z ekip na Opolszczyźnie nic nie traci i nic nie zyskuje. Opolszczyzna to Odra i Chemik potem są fc Śląska i Górnika. Czy Śląsk i Gornik mają mocne wpływy w województwie opolskim? Przeciez od lat są takie same. To samo mozna powiedziec o miejscowosciach sprzyjajacych Odrze czy Chemikowi. Owszem sa pojedyncze osoby jeżdżące na Odrę z różnych miejscowosci np. Kępno czy .....Krapkowice i wiele innych. Wynika to z tego, że Odra czy się to komuś podoba czy nie jest najpopularniejszym klubem regionu i tyle.

Województwo Opolskie - Kibicowsko
  • Bączyński napisał:
  • 23.03.2018 11:05

Pisz konkretami albo wcale.Gdzie niby Śląsk ma jakieś układy z Górnikiem Zabrze,bo nie kojarzę żeby WKS i KSG miały jakieś wspólne tereny w woj.Opolskim.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • tisu napisał:
  • 17.03.2018 21:34

Stare artykuły do poczytania



Artykuł pochodzi z 1997r. z „Super Expressu”


HORROR W ŚRODĘ, HORROR W SOBOTĘ

Co weekend, czasem dwa razy w tygodniu, kilkanaście miast w Polsce zamienia się w strefy wojny. Watahy młodocianych bandytów i nie wyżytych wyrostków terroryzują stadiony. Niszczą samochody, sklepy, pociągi. Biją przypadkowych przechodniów. Biją policję.
To prawda jestem chuliganem. Chcą mieć ludzie winnego za całe zło świata, niech mają. Ja przynajmniej mówię głośno, że przychodzę na mecze, bo jestem zły i kocham się bić.
„Rosa” jest fanatykiem Cracovii. Nie wygląda na chuligana. To 23-letni, przystojny, dobrze ubrany mężczyzna.
Zainteresowania: historia II Rzeczpospolitej; naprawdę oczytany. Ukończył technikum elektromechaniczne. Pracuje jako przedstawiciel zachodniego koncernu chemicznego. –Nie jestem hipokrytą, jak ta banda, która rządzi w Polsce piłką nożną-ciągnie „Rosa”.- Nie zdarzają mi się żadne „niedziele cudów”, sprzedawanie meczów i kupowanie sędziów. Wiadomo natomiast, że jak przyjadą do Krakowa kolesie z Sosnowca, to będzie ”. Jak spotkam na rynku gościa w szaliku Wisły, też będzie walka. On to wie i ja to wiem. W naszej „lidze chuliganów” nie ma dziwnych układów.
Pokój „Rosy” jest cały obwieszony symbolami miłości do ukochanej drużyny. Plakaty, proporczyki, wycinki z gazet o zadymach na stadionach. Jedną ścianę pokrywają zdobyte w boju insygnia wrogich bojówek, wszystkie poodwracane do góry nogami. W koncie pokoju drewniana skrzynka- arsenał. Wewnątrz pałka z wydrążonymi dziurami zalanymi betonem, pasy, bagnety, kominiarki, łańcuchy oraz różne „brechy” i „rympały”.
Na półce obok książek (jest min. „Wojna futbolowa” Ryszarda Kapuścinskiego) segregatory z „podziemną prasą szalikową”. Dziesiątki gazetek wydawanych chałupniczo w całej Polsce. Z nich kibice czerpią wiedzę, którzy sędziowie drukują mecze, kto jest kapusiem policji oraz-co najważniejsze-kto komu wlał i jakie miejsce zajmuje w lidze chuliganów.
DZIS KRÓLUJE ARKA
Polscy szalikowcy od początku lat 80. z coraz większym zacięciem ścigają się o pierwsze miejsce w tzw.lidze chuliganów. Kiedyś królowali w niej fani Legii Warszawa, potem Lechii Gdańsk, Wisły Kraków, Ruchu Chorzów i Śląska Wrocław. Teraz za największych zadymiarzy uchodzą kibice Arki Gdynia, choć ich piłkarze grają zaledwie w III lidze.
- Mówią o nas, że bijemy się bo mamy kompleksy. Może coś w tym jest. Siła gdyńskiego klubu tkwi w tym, że kiedy przeżywa kryzys, na mecze przychodzą tylko najwytrwalsi, najbardziej zaciekli kibice-opowiada „Sodoma”, arkowiec o potężnej posturze. Od trzech lat bezrobotny. Od czasu do czasu zarabia jako ochroniarz w nocnych klubach Trójmiasta.
- My w ten sposób stworzyliśmy niedużą, ale mocną bojówkę. Wszyscy się znaliśmy, wiedzieliśmy, że możemy sobie ufać. Jak ktoś zwiał z placu boju, szedł pod pręgierz. Nie było miejsca dla cykorów. Zapytaj kolesi z Cracovii, Zagłębia czy Śląska. Każdy ci powie, że jak klub ma dużo kibiców, to w zadymach jest kiepski. Normalne, więcej tam małolatów i panikarzy. Zacznie sp... dwóch, a za moment ucieka stu i plama gotowa.
Każde spotkanie z udziałem tych grup to dla policji alarm bojowy. Sytuacje pogarsza skomplikowany system „zgód” i „kos”- czyli przyjaźni i nienawiści między polskimi chuliganami.
OSIEDLOWI PATRIOCI
-Arka trzyma z Cracovią i Lechem, Śląsk z Lechią i Wisła, Zagłębie z Legią. To są dzisiaj najważniejsze grupy wpływów-tłumaczy cierpliwie potężny kibic, którego zaczepiam podczas meczu Polska-Włochy w Chorzowie. Na szyi ma szalik Śląska i Wisły, ale nie chce powiedzieć, skąd przyjechał. – A może tyś jest z policji?- mówi, marszcząc czoło. Na jego głowie widać dwie duże szramy. –Ta większa to od metalowego drąga. Dostałem w łeb parę lat temu pod stadionem Legii. Teraz, jak widzę kogoś z Warszawy, to aż mnie nosi. Najgorzej jest w czasie meczów reprezentacji, bo wtedy panuje rozejm i muszę się hamować. Dzisiaj nawet jednemu „szemrańcowi”(pogardliwe określenie warszawiaka) rękę podałem. Cóż, dla ojczyzny trzeba się poświęcać.
Większość polskich chuliganów-kibiców to skinhedzi. Jednak niewielu z nich ma poglądy polityczne wykraczające poza hasło „Polska dla Polaków”. Tylko w śród kibiców z Sosnowca działają członkowie Polskiej Wspólnoty Narodowej Tejkowskiego. Fani Cracovii uczestniczą czasem w akcjach Ligi Republikańskiej. Do niedawna wśród kibiców tego klubu działali też członkowie organizacji „Wehrwolf”, otwarcie deklarującej faszystowskie poglądy. Warto dodać, że przywódcy szalikowców nie mają politycznych aspiracji. Szef bojówek Cracovii, Niejaki „Metal”, jest kontrolerem MPK. Najbardziej wpływowy kibic Wisły Kraków to około 30-letni właściciel sklepu z piłkarskimi gadżetami:szlikami, koszulkami itd.
- Na pewno nie ma wśród szalikowców miejsca dla lewaków, ale i „prawdziwych Polaków” też nie jest zbyt
wielu-opowiada jeden z fanów Legii Warszawa, chowając twarz pod kominiarką.
- Dla przeciętnego kibica ojczyzną jest miasto. Tu ma kumpli, którym może ufać. Oni nie opuszczą go nigdy. Polska to dla większości zbyt abstrakcyjna sprawa. Najgorzej jest w Trójmieście, Łodzi a zwłaszcza w Krakowie. Mają po dwie drużyny. Tam podziały idą już między dzielnicami, a nawet blokami. W jednym domu są, w drugim za Cracovią. No i dochodzi do sytuacji, że kilkuletnie chłopaki leją się o piaskownice. Jak Polonia nie spadnie z I ligi i urośnię w siłę, w Warszawie będzie podobnie.
NOŻE W POŚLADKACH
- Dobry policjant musi się orientować w układach między kibicami, wiedzieć gdzie przebiegają linie frontu i gdzie chuligani robią zasadzki-tłumaczą krakowscy policjanci.
- Ale i tak nie ma spokoju. Ciągle ktoś obrywa. Ostatnio obserwujemy modę na wbijanię sobie noży w pośladki. Najgorsze, że chuligaństwo nie jest już domeną lumpenproletariatu. Wśród stadionowych bandytów zdarza nam się wykrywać nawet studentów. Przed rokiem u jednego z wyróżniających się studentów AWF odkryliśmy arsenał pałek i kominiarek, używanych w czasie walk. Młodzież musi przeżywać jakiś potężny kryzys tożsamości i autorytetów, skoro ucieka się do tak potwornej agresji.
Podinspektor Stanisław Golonka, który od lat zabezpiecza mecze pod Wawelem, masę przykładów świadczących o niebywałym zacietrzewieniu bojówkarzy i ich osobliwej pomysłowości. Ci z Cracovii potrafią np. pójść o piątej rano na dworzec, by „przywitać” fanów Wisły wracających z meczu na drugim końcu Polski albo wypuścić jednego z małolatów, by hamulcem bezpieczeństwa zatrzymał pociąg z fanami Wisły w określonym miejscu. Tam już czeka reszta z kamieniami.
TRZEŹWY CHULIGAN
Dla chuligana największym zagrożeniem jest alkohol. Jak szalikowcy sa ciągle na fazie, to ich siła bojowa słabnie. Dlatego z bojówek wykluczamy pijaków i takich, co za dużo mielą ozorem- mówią fanatycy Cracovii. Zamiast wódy proponują im siłownię. Patrzą też na małolatów. Jak któryś wygląda na odważnego, idzie na kurs taktyki wojennej. Uczą go, jak markować odwrót, jak się bronić przed tłumem, jak organizować zasadzki. Wpajają im twardość i nieustępliwość. Chłopak musi wiedzieć, że jak da sobię wejść na głowę silniejszemu, to potem każdy słabełusz będzie próbował. „Bóg wybacza, Cracovia nigdy”- to ich hasło. Jeśli wychowa się dwudziestu chuliganów-abstynentów, to można-przekonują-nieźle w Polsce zamieszać.
Bojówkarze twierdzą, że nie boją się przyspieszonego trybu orzekania kar ani identyfikatorów czy kamer telewizyjnych, które mają obserwować trybuny i wyławiać prowodyrów. W Krakowie chuligani coraz rzadziej wybierają stadiony na miejsce zadym.
- Prawdziwa wojna toczy się na osiedlach, zwłaszcza w piątki wieczorem- tłumaczy Robert, kibic Wisły od 1975r. Robert pracuje w Hucie im. Tadeusza Sendzimira. Ma troje dzieci. Jego pasą jest modelarstwo. No i oczywiście piłka nożna. Zna na pamięć prawie wszystkie wyniki z mistrzostw świata w 1974r.
- Chłopcy spotykają się, wypijają po winku i robią ściepe na benzyne wyjaśnia dalej.- Potem któryś pożycza od taty auto i wszyscy jadą na wrogie osiedle. Krótka akcja, pałowanie wroga, ewakuacja. Taką grupkę bardzo trudno namierzyć policji
Robert, mimo wielu lat spędzonych w „młynie” wśród kiboli, jest trochę przerażony radykalizmem i brutalnością współczesnych fanatyków.
-Czasem na meczu nikt nie patrzy na to, co się dzieje na boisku. Tłum chce zadymy. Pamiętam, że kiedyś nie biło się leżącego. Teraz należy go skopać tak, żeby nie wstał o własnych siłach. Noże w akcji to dzisiaj też nic nadzwyczajnego. Jeśli nikt nad tym nie zapanuje, to ludzie będą padać jak muchy.

Najgłośniejsze burdy:
1993
Przed meczem Polska – Anglia w Chorzowie kibice Cracovii zabili nożami w tramwaju fanatyka Pogoni Szczecin.
1995
Podczas finału PP Legia- GKS kibice warszawscy doszczętnie zdemolowali trybuny swojego stadionu i stoczyli największą w dziejach polskiego chuligaństwa bitwę z setkami policjantów. Kilkadziesiąt osób zostało rannych.
Na mecz Polska-Słowacja do Bratysławy zjechało kilka tysięcy polskich szalikowców. Zamiast dopingu na trybunach trwały burdy prowokowane przez Arkę, Cracovię i Zagłębie.
W Paryżu przed meczem Polska-Francja fani Cracovii napadli na kibiców Wisły i Śląska. Wulgarne napisy szalikowcy wymalowali nawet na wieży Eiffla.
Zabezpieczeniem meczu derbowego Wisły i Cracovii zajmowało się 700 policjantów, akcja kosztowała ćwierć miliarda zł. Pomimo tego doszło do licznych bójek. Kilka osób trafiło w ciężkim stanie do szpitala. Dwie osoby przeszły trepanacje czaszki. Podczas rewanżu szalikowcy Wisły doszczętnie zdewastowali zajmowany przez siebie sektor na stadionie Cracovii.
1996
Na ulicach Sosnowca rozegrała się potężna bitwa z udziałem 300 hokejowych fanów Cracovii i 800 Zagłębia. Walki trwały kilka godzin. Rannych zostało ok. 20 kibiców i 50 policjantów.



Misiek topi Wisłę


Człowiek, za którym rozesłano listy gończe, spokojnie przychodził na mecze w Krakowie

19-letniego Pawła M., pseudo Misiek, który zranił nożem Dina Baggio, piłkarza AS Parmy, szuka nie tylko

policja, ale także rozsierdzeni kibice. Odnosi się jednak wrażenie, że większość z nich nie dlatego, że

rzucanie nożem w ludzi jest naganne, ale że ich ukochana Wisła ma z powodu występku Miśka kłopoty.





W polskiej lidze nie ma silnych na krakowską Wisłę. Na początku roku sekcja piłkarska otrzymała od

właścicieli myślenickiej Tele-Foniki zastrzyk finansowy, jakiego nie widział jeszcze polski futbol.

Pieniądze miały być odzyskane i pomnożone przez start w Lidze Mistrzów. Niestety, na drodze ku

świetności Wisły stanął jeden człowiek: 19-letni Paweł M., pseudonim Misiek, który podczas meczu zranił

rzuconym nożem Dina Baggio, piłkarza włoskiej Parmy.

– Najgorsze jest to, że w Polskę poszła wiadomość, że jedna osoba może wykończyć klub – uważa Zdzisław

Kapka, menedżer drużyny, przed laty świetny zawodnik. – Jeden stadionowy bandzior wystarczy, żeby

drużyna z wyżyn spadła na dno.

To klub odpowiada za zachowanie kibiców na stadionie i poza nim – właśnie dlatego UEFA odsunęła 13

listopada Wisłę od startu w europejskich pucharach. Kiedy komunikat o karze dotarł do Krakowa,

właściciele Tele-Foniki zasugerowali nawet możliwość wyjścia z tego interesu. – Byłaby to wielka strata

dla futbolu, ponieważ padłby dobrze zarządzany klub, co w kraju jest rzadkością – uważa Ryszard

Niemiec, prezes krakowskiego OZPN i członek władz PZPN.

Misiek, sprawca kłopotów Wisły, ścigany jest listem gończym za „zamiar ciężkiego uszkodzenia ciała”. Na

razie zapadł się pod ziemię. Nieoficjalnie wiadomo, że w jego poszukiwaniach wymiar sprawiedliwości

wspiera grupa rozsierdzonych kibiców. Okazuje się, że to już trzeci list gończy za Michalskim. Dwa

poprzednie (za pobicia, w tym policjanta) nie przeszkadzały mu przychodzić na mecze pilnowane przez

setki policjantów.

– Wcześniej na te tematy nie będziemy rozmawiać, aż sami wyczyścimy brudy – odmawia Mariusz Piech,

lider klubu kibica Wisły Kraków.

Teraz triumfują chuligani.

– Nam to zwisa, w której lidze gra Wisła, czy będzie w pucharach, czy nie. Czy drużyna wygrywa, czy nie

– chodzi o to, by przyjść na mecz i komuś przyjebać... – bez skrępowania wyznali w jednej z

telewizyjnych audycji młodzi ludzie w klubowych barwach, skryci za kominiarkami. Dawali nawet do

zrozumienia, że wiedzą, gdzie jest ich poszukiwany kolega.

Szalikowcy uważani są za najgorętszych fanów klubu. Kiedy Wisła grała słabo, to tylko oni przychodzili

na mecze. Na stadionie mają nawet swój wydzielony sektor – słynną „ ziesiątkę”. Jak można więc tak źle

życzyć swojej drużynie?



Sprzeczność jest pozorna – mówi dr Przemysław Piotrkowski z UJ, psycholog, autor pracy doktorskiej

„Zachowania dewiacyjne widowni sportowej”. – Szalikowców faktycznie łączy mit drużyny, ale dla części z

nich wartością nie jest już pozycja klubu. Większą wagę przywiązują do barw – jeżeli ktoś nosi inne, to

już jest wystarczający powód do agresji. Dla nich Wisła może być nawet w A-klasie, bo i tak mecze są

tylko pretekstem do awantur. Nowym zjawiskiem jest to, że ta grupa (trudno ich nawet nazwać

pseudokibicami) zwiększa się w miarę odnoszonych przez klub sukcesów.

Elita szalikowców nazywa siebie sharksami (rekinami) – w Wiśle ocenia się, że gdzieś na około tysiąc

szalikowców do tej grupy należy niespełna pięćdziesiąt osób. Od kilku miesięcy na mecze Wisły

przychodzi po dziesięć tysięcy. – Wydawać by się mogło, że rekiny zginą w tłumie – mówi Ludwik Miętta-

Mikołajewicz, prezes Wisły – ale to oni często dominują na stadionie.

Rekiny lubią powtarzać: kto nie z nami, to przeciwnik. Dlatego nikt nie chce wejść im w drogę. Byli

tolerowani przez Klub Kibica i władze Wisły. Dla świętego spokoju, żeby nie drażnić. Rekin najpierw

bije, a potem patrzy: swój czy obcy? Najważniejsze, że rekin nie boi się uderzyć: ręką, kijem

baseballowym, pasem, rzuci kamieniem, butelką, nawet nożem. Rekin nie ma zahamowań w biciu i sam nie

boi się oberwać. Znajomi Pawła Michalskiego mówią, że ma wiele blizn wyniesionych z walk w pociągach,

na stadionach, ulicach i knajpach. W ich środowisku każda blizna to historia zadym i powód do sławy.

Rekiny zaczynają zadymy, idą na pierwszy ogień, oni inicjują wojny z „psami”, czyli policją. Od

bezwzględności rekinów, a podobne formacje mają wszystkie kluby, zależy ich pozycja w „lidze

chuliganów”.

– Prasa wspiera te zjawiska podając rankingi szalikowców – to karygodny i groźny błąd – uważa dr

Piotrowski. – Media działają bez wyobraźni. Jeżeli w Krakowie poleciał nóż, to gdzie indziej – taka

jest reguła – będą starali się przebić i przyćmić ten kryminalny wyczyn. To samonakręcająca się spirala

przemocy.

O rekinach mówi się też, że są oficjalnymi chuliganami: – Bo jak dam w mordę policjantowi na Rynku

Głównym, to będę miał kłopoty, a jak przyłożę w czasie meczu, to nie ma sprawy – tłumaczy chłopak,

który przedstawia się jako Arkadiusz. Zapytany, czy uczy się lub pracuje, odpowiada: – Kręcę się po

Krakowie i czekam na mecz.

Za kibiców odpowiada klub – to podstawowa zasada UEFA. Problem tylko w tym, że z klubem i widowiskiem

kibic związany jest najwyżej osiem godzin w miesiącu. Poza tym jest uczniem, pracownikiem, czyimś

dzieckiem, gdzieś chodzi do kościoła. Na meczach objawia się i często eksploduje tylko to, co narasta w

codziennym życiu



Prezes Miętta-Mikołajewicz mówi, że rekiny to osoby z peryferyjnych dzielnic Krakowa albo nawet spoza

miasta. Zdaniem dr. Piotrowskiego ci młodzi ludzie doznali lub doznają wielu niepowodzeń w życiu. –

Często pochodzą z rodzin patologicznych, nie są akceptowani przez rówieśników, mają poczucie

wyobcowania w szkole. Stąd tworzą swój świat wartości. Z drugiej strony potrzebują uznania ze strony

grupy złożonej z osób mających podobne problemy.

W takim świecie rzucający nożem czy butelką na boisko, podskakujący z pasem do policjanta, rzucający

się sam na kibiców przeciwnika – uważany jest za człowieka odważnego, równiachę, który niczego i nikogo

się nie boi. Takim jest Paweł M.. W grupie podziwiany był za brutalność i brawurę. Ostatnio posługiwał

się telefonem komórkowym do sterowania stadionowymi burdami. Nie można wykluczyć, że część tej grupy

pomaga dzisiaj swojemu liderowi w ukrywaniu się.

Do pamiętnego meczu z Parmą stadion Wisły uważany był za jeden z bezpieczniejszych w kraju. Każdy mecz

osłaniało 400–600 policjantów i 120–200 ochroniarzy – w zależności, czy spotkanie zaliczane było do

kategorii „podwyższonego ryzyka”.

Nóż na mecz z Parmą Misiek wniósł prawdopodobnie w bucie. Gdy naraz przez siedemnaście wejść wciska się

ponad dziesięć tysięcy ludzi, to kontrole siłą rzeczy są wyrywkowe. Właściciele klubu chcą dla

poprawienia bezpieczeństwa kupić wykrywacze metalu, takie jak na lotniskach. Wtedy jednak na mecze

trzeba będzie przychodzić trzy godziny wcześniej, żeby każdy mógł spokojnie przejść przez bramkę. Nie

można jednak wykluczyć, że nóż znalazł się na stadionie przed meczem. To przecież 17-hektarowy

kompleks, słabo w nocy pilnowany i łatwo ukryć gdzieś taki drobiazg.

Stanisław Ziętek, jeden z prezesów Tele-Foniki, powiedział, że choćby na mecz miało przychodzić tylko

dwa tysiące kibiców, to na Wiśle będzie bezpiecznie. Ryszard Niemiec uważa, że wreszcie trzeba skończyć

z kultem szalikowców: – Wśród kibiców nie powinno być żadnych „formacji mundurowych”, a takie właśnie

tworzą szalikowcy. Wydzielono im specjalne sektory, wyizolowano, tym samym utworzono naturalne bazy dla

takich Miśków.

W ubiegłym tygodniu Wisła odwołała się od decyzji komisji kontroli i dyscypliny UEFA, ale nastroje są

raczej minorowe. UEFA karze bowiem coraz ostrzej. Niektórzy działacze Wisły winą za wysoki wymiar kary

obarczają PZPN, który nie kiwnął palcem, żeby pomóc klubowi (w tym dniu był w siedzibie UEFA prezes

PZPN Marian Dziurowicz). Miałaby to być zemsta za opowiedzenie się Wisły po stronie UKFiT w niedawnym

konflikcie z władzami PZPN. – Prezes był, to prawda, ale na spotkaniu innej komisji – mówi Ryszard

Niemiec. – W rozmowie ze mną powiedział, że dla dobra polskiej piłki Wisła powinna grać w pucharach i

PZPN zrobi wszystko, żeby klubowi pomóc.

Niemiec przyznaje jednak, że konflikt Dziurowicz– ębski mógł mieć wpływ na wymiar kary: – Sytuacja po

tej wojnie jest taka, że urwała się komunikacja między niektórymi klubami a związkiem. Nikt nawet nie

zadzwonił do PZPN i nie zapytał: co po takim incydencie należy zrobić? Dopiero kara wywołała reakcje

obronne. I to był wielki błąd.

Wisła od ponad dwudziestu lat nie uczestni-czyła w europejskich rozgrywkach. Działacze nie znają

mechanizmów, procedur, realiów i obyczajowości panujących w europejskiej piłce nożnej: – Myślę, że

Wisła od początku zbagatelizowała incydent z nożem – twierdzi Niemiec.


Poniższy opis to mecz Polska – Włochy sprzed kilku lat okiem dziennikarza „SPORTU”, niejakiego Jerzego Dudały.


OKIEM KIBICA
Wyjazd na mecz dla wielu kibiców stanowił dłuższą, dwudniową wycieczkę. Kibice Arki, Lechii czy Lecha mają bowiem na Stadion Narodowy-Śląski spory kawałek drogi. Na wiele godzin przed meczem w miastach gromadziły się grupy kibiców. W Sosnowcu od południa fanów wszędzie było pełno. Oprócz Zagłębia byli jeszcze kibice krakowskiej Wisły, i Śląska Wrocław. Trochę osób z Warszawy, parę ze Szczecina. Piwo, zdjęcia, chóralne śpiewy. Policji całe mnóstwo. Fani z Wrocławia krzyczą swoje: cała Polska w cieniu Śląska. Po chwili milkną, dochodzi do niemiłych sprzeczek, jednak szczęśliwie kończy się na słowach. Niedaleko sosnowieckiego targowiska dwie dziewczyny w szalikach Legii wykrzykują coś o swojej miłości do stołecznej drużyny. Przed nimi dwie butelki wina. O godz.17.15 towarzystwo ładuje się do pociągu. Po drodze na stadion policji całe mnóstwo. W Szopienicach padają pierwsze wyzwiska, w odpowiedzi policyjne pałki lądują na oknach pociągu. Wiele osób pije wódkę, jak to przed meczem. Jednak droga zabezpieczona jest bardzo starannie. Kibice nie mają szans na wywołanie zadymy.
Pod stadionem kompletne przemieszanie fanów z różnych klubów. Pierwsze utarczki: Arka z Lechem i Cracovią, gonią kogo się da. Niektórzy kibice Cracovii są w kominiarkach. Arkowcy demonstracyjnie przechadzają się w klubowych barwach. Wielu siedzi na trawniku przed jedną z bram i popija piwo. Nie śpieszą się z wejściem na sektory, widać że szukają okazji do bójki. Jednakże poza powyższymi kilkoma utarczkami jest spokojnie. Duża liczba służb porządkowych studzi najbardziej rozpalone kibicowskie głowy.
Na 20 minut przed rozpoczęciem meczu podchodzą do mnie chłopaki z Widzewa. Pytają, czy nie mam biletów. Mówię, że koniki stoją koło przejścia przy przystanku tramwajowym. Ale oni boją się kupować biletów, bowiem podobno bardzo dużo jest falsyfikatów(bledszy kolor nie błyszczący). Początek meczu-odegranie hymnów. O dziwo przy włoskim nie ma chóralnego gwizdu(nareszcie). Hymn polski odśpiewuje cały stadion. Koło mnie kibic Wisły kopie innego, który siedzi. Tamten wstaje z ociąganiem. Widać, że jest już „zmęczony” alkoholem.
Później mecz. Z początku głośny doping. Im dalej, tym śpiewy słabną. Ludzie raczej nie wierzą w zwycięstwo. Kibic z Wrocławia klnie ile wlezie. „Założyłem się o litra, że wygrają i czuję, że jestem do tyłu”-mówi. Lecą przy tym wszystkie możliwe słowa jakie można przytoczyć. Reszta się śmieje. Widać, że gość bardzo honorowo podszedł do zakładu. W sektorze sielanka. Chłopaki z Sosnowca wymieniają się szalikami z kibicami Śląska.
Ogólny spokój mąci Arka atakując kibiców katowickiego GKS. Z innych sektorów lecą hasła, które jednoznacznie potępiają bójki między sobą. Legioniści krzyczą: „z policją się bijcie, a nie między sobą”. Ponadto przez większość spotkania Arka i Cracovia wyzywa się z Zagłębiem. Po meczu w Ostrawiewzajemny antagonizm jeszcze się zwiększył. Oczywiście każda ze stron uważa, że to ona była górą. Istny cyrk, durna licytacja bez ładu i składu.
Fani gdańskiej Lechii, których zjawiło się na meczu bardzo wielu(ponoć ok.tysiąca), reagują chyba najbardziej spontanicznie. Zaczynają meksykańską falę, cały czas dopingują Polaków. Ze dwa razy krzyczą: Lechia Gdańsk, na co zaraz otrzymują wulgarną ripostę od Arki. Im bliżej końca meczu, tym doping słabnie. Na nic nawoływanie spikera.
Po meczu na katowickim dworcu jest spokojnie. Wszędzie mnóstwo policji. Wiele grupek z różnych miast. Kolega wymienia szalik Polski na czapeczkę wrocławskiego Śląska. „Piąteczki”, pełna kultura, żadnych zaczepek. Około pierwszej w nocy na dworcu króluje poznański Lech. Sprowokowany przez jakąś grupkę, w około 100 osób rzuca się na nią, mimo asysty policji. Jednak po paru kopniakach sytuacja szybko się uspokaja.
Jeżeli chodzi o wynik meczu, to remis zostaje przyjęty z dużym niedosytem. Niedosyt mają również ci, którzy liczyli na konfrontację z innymi kibicami. Dobra organizacja zapewniła spokój na stadionie i poza nim. Oby tak dalej, a być może widok całych rodzin z dziećmi nie będzie na polskich stadionach rzadkością.


Samobójstwo zamiast wyroku

Krzysztof M. lat 21, pseudokibic Cracovii, w środowisku znany był jako Neo. Był oskarżony o zabójstwo na krakowskim osiedlu Dąbie w dniu 7 października 2004 r. 17- letniego kibica Wisły o pseudonimie Fujin. Jak wynika z postępowania prokuratorskiego, 17 letni Paweł O. siedział z bratem na ławce, gdy podeszło do nich kilku mężczyzn. Doszło pomiędzy nimi do kłótni. Potem wywiązała się walka, Paweł O. nie zdążył użyć swojego noża. To Neo zadał Pawłowi O. kilka ciosów nożem, powodując rany kłute klatki piersiowej z kilkukrotnym zranieniem płuca lewego i raną w okolicy koniuszka komunikującą do światła lewej komory serca, które to obrażenia skutkowały jego śmiercią. Sprawcy odjechali zaparkowanym w pobliżu samochodem. Paweł O. mimo operacji zmarł w szpitalu. Neo do aresztu trafił dopiero 19 lutego 2005 roku, po tym jak sam zgłosił się do prokuratury. W środowisku kibiców miał etykietkę przerzutka; wcześniej był wierny barwom Wisły. Razem z Neo na ławie oskarżonych zasiadł Robert M.. pseudonim Metal, nieformalny lider pseudokibiców Cracovii, który według prokuratury przytrzymywał ofiarę. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Twierdzili, że nie chcieli zabić, a jedynie postraszyć. Krzysztof M. pomimo młodego wieku w izolacji penitencjarnej przebywał po raz trzeci. Po raz pierwszy przebywał jako tymczasowo aresztowany od 19.10.2002 r. do 04.08.2003 r. podejrzany o przestępstwo z art. 159 k.k.. Drugi raz jako tymczasowo aresztowany od 24.03.2004 r. do 05.10.2004 r. podejrzany o popełnienie przestępstwa z art. 280§1 i 157§2 k.k. Obecnie po raz trzeci przebywał w izolacji penitencjarnej, tym razem był podejrzany o popełnienie przestępstwa z art. 148§1 k.k. Nie należał do podkultury więziennej, aczkolwiek prezentował postawy przyjęte z życia więziennego. Próbował podporządkowywać sobie w areszcie innych osadzonych, dokonywał samouszkodzeń. Był zaliczany do osadzonych trudnych wychowawczo. W dniu 09.05.2006 roku Krzysztof M. powiesił się w celi aresztu na prześcieradle przywiązanym do kraty w oknie. Zostawił list pożegnalny. Przepraszał w nim rodzinę za to, co się stało. Napisał też, że spodziewał się wysokiej kary za swój czyn. Zachowania dewiacyjne kibiców sportowych są przedmiotem wielu badań, dotyczą nie tylko naruszeniu porządku towarzyszącym imprezom sportowym ale i ich sprawcom. Obecnie i w Polsce mamy do czynienia z działalnością subkultury agresywnych kibiców (szalikowców), dewastacją stadionów, ulicznymi starciami policją i niszczeniem środków komunikacji miejskiej. Świadectwem walk pseudokibiców są tzw. pociągi grozy. Policja notuje coraz częściej ofiary bójek między grupami fanów. Powyżej przedstawiony przypadek zabójstwa to jeden z licznych mających miejsce wśród agresywnych kibiców, w kręgu których dużą grupę stanowią nieletni. Zaangażowanie coraz większych sił policyjnych i zainteresowanie mediów doprowadziło do uznania zjawiska football hooliganism za jeden z naglących problemów społecznych. Poznanie psychospołecznych uwarunkowań chuligaństwa na stadionach i poza pozwoli na opracowanie całościowej strategii radzenia sobie z tym problemem.


Kibice Cracovii nazywają pogardliwie sąsiadów zza Błoń psami. Tamci nie pozostają dłużni i o rywalach mówią żydy. Sami siebie nazywają chuliganami. Kibicowanie i zadymy to całe ich życie, a piłkarska drużyna to największa miłość. Dlaczego się biją? Dla sportu, adrenaliny? Nikt już nie pamięta, od kiedy trwa ta święta wojna i nic nie wskazuje na to, że się skończy

Marek ma 20 lat i wytatuowany na dłoni znaczek TS. Kibicuje odkąd pamięta. - Pojechałem po buty wczoraj. I już wracam do domu z kolegami, a tu do tramwaju wsiada taki wielki chłop, w szaliku Antywisła. No to kumpel zaraz do niego skoczył i mu ten szalik kroi. Gość tak dostał, że cały spłynął, nos mu rozwaliliśmy, puszka na głowie poszła. Wszyscy z tramwaju pouciekali. Motorniczy się zorientował i mówi, że policję wzywa. ****a! Myślę sobie: za to, to mi wlepią dziesionę z dwóją (art. 2 i 10 kk - przyp. red.). Dostanę sanki (sankcja - przyp. red.) i na Monte wyląduję. To trzeba było spierdalać...

Jazda, jazda, jazda! Biała Gwiazda!

Łowcy śmierci, zdj. Jacek Kozioł. Jedno jednoczy kibiców obu drużyn - policja. Obie strony jednakowo jej nienawidzą, ale nie potrafią racjonalnie tego uzasadnić.
Łowcy śmierci, zdj. Jacek Kozioł. Jedno jednoczy kibiców obu drużyn - policja. Obie strony jednakowo jej nienawidzą, ale nie potrafią racjonalnie tego uzasadnić.

Piątek wieczór. Osiedlowa knajpka na Bieżanowie pęka w szwach. W małej salce gęsto jest od papierosowego dymu. Kibice śledzą mecz Wisła - Groclin. - ****a! Jak mógł zmarnować taką piłkę! - słychać wzburzone głosy, gdy Kryszałowicz marnuje kolejny strzał. Barman nalewa piwo za piwem. - Dziś nie poszliśmy na mecz, bo fundusza nie było - mówi Vasquez, kibic Wisły. - Po meczu zwykle zbieramy się na osiedlu i kminimy (rozważamy - przyp. red.) co dalej robić. Jak Wisełka wygra, to jedziemy się pobawić - do Kameleona czy gdzieś. Trochę sobie zabakamy (zapalimy - przyp. red). A jak wynik marny, to wypada komuś przykopać. Jedziemy wtedy na Prokocim i szukamy pierwszego lepszego, bo wiadomo, że tam same żydostwo. A jak to akurat nie kibic, tylko postronna osoba? - No to ma pecha - wzrusza ramionami Vasquez. W latach 90. w Krakowie wszyscy kibicowali. Praktycznie każdy był za kimś. Niektórzy nawet szkołę wybierali pod tym kątem. Wtedy też Wisła przechodziła kryzys. Spadła na dół tabeli, piłkarze sprzedawali mecze. O potyczce z ekipą Cracovii nie było wtedy mowy, gdyż oba zespoły kiepsko sobie radziły. Teraz jest inaczej, szanse się wyrównały. W czołówce: Sharksi, Tigersi i Devilsi z Wisły, Jude Gang i Antywisła z Cracovii. Oni rządzą na stadionach i poza nimi. - Żeby jeździć w konkretnej ekipie trzeba mieć wejścia i nieźle zrytą psychikę - twierdzi Marek. - Jak nie idziesz na całość, to nie masz tam czego szukać. Kiedy Sharks każe ci się bić, nie możesz się cofnąć.Drogie bilety i coraz dokładniejsza kontrola sprawiają, że chuligani zaczęli schodzić ze stadionów. Swoje rachunki zaczęli wyrównywać na ustawkach, czyli umawianych walkach. W przeciwieństwie do stadionowych potyczek, tutaj obowiązują zasady. Ekipy spotykają się w ustronnym miejscu, najczęściej poza miastem. Ustalają wcześniej liczbę osób biorących udział w bójce oraz czas jej trwania. Walczy się honorowo: na gołe pięści, bez sprzętu. Chodzi o to, żeby się sprawdzić. Nie można kopać leżącego. Po wszystkim ekipy podają sobie ręce i rozjeżdżają się, każda w swoją stronę. W Krakowie ustawek nie ma, bo nie ma tu czystej walki. - Są za to wystawki - wyjaśnia Cienki, szczupły chłopak w szaliku Wisły Kraków, cały w tatuażach. - Czyli, że niby się umawiamy z Cracovią sześciu na sześciu, ale jak przychodzi do walki, to zza krzaków wyskakuje kolejnych dziesięciu. Najczęściej robi się wjazdy. Ekipa wpada z zaskoczenia na osiedle rywali i szuka wrogów. - Ustawki się nie odbywają z tej prostej przyczyny, że wszyscy używają sprzętów - opowiada Piotrek, który kiedyś jeździł z Devilsami. - Nie ma więc mowy o czystej walce. W Krakowie, gdzie są dwa kluby, chodzi o zdobycie panowania i fizyczne wyeliminowanie przeciwnika. Ważne jest, żeby tak komuś najebać, żeby mu wybić z głowy dalsze kibicowanie.

Wierność, słowo, którego nie znacie...

Zdarza się, że nie wszyscy kibice pozostają wierni swoim barwom klubowym. Czasem, nawet po kilku latach, zaczynają kibicować drużynie przeciwnej. Cracovia słynie z przyjmowania przerzutów. - Oni biorą ludzi z pierwszej linii frontu. Takich, którzy do niedawna byli ich najzacieklejszymi wrogami - twierdzi Piotrek. - Chłopaki się przerzucają, bo na Cracovii są lepsze interesy z narkotykami - wyjaśnia Marek. - A jak Cracovia widzi, że jest jakiś dobry wojownik, to sama go do siebie ściąga. Tak długo go męczą, aż się przerzuci. Jak chcieli zwerbować kolegę, to w samochodzie pod blokiem wystawali, wybijali mu szyby w oknach. A to był konkretny chłop, w walkach nie do rozdupcenia. Ale się przerzucił. Wisła przerzutów nie przyjmuje. Siedzę kiedyś w knajpie, podchodzi do mnie kolo i mówi: Wiesz, ja teraz za Wisłą jestem, ale kiedyś to za Cracovią byłem. A ja mu na to: To weź ****a spierdalaj. - Wiśle chodzi o osoby, które teraz są ważne na Cracovii, nie o szarego kibica - uważa Craxa. - Zwykły chłopak z osiedla nikogo nie interesuje! Teraz chuliganka w Krakowie to interesy. A interesy wszędzie są takie same... - Interesy, owszem są u nas lepsze - potwierdza Jarek, kibic Pasów. - Ale Wisła sama z nami robi interesy. Najpierw się robi interesy, później walczy się na sprzęt. Zawsze interesy biorą górę.

Zawsze i wszędzie policja ... będzie

Jedno jednoczy kibiców - wojna z policją. - Policji nienawidzę, bardziej nawet niż kibiców Cracovii - mówi z przekonaniem Vasquez. - Wolałbym policjanta kopnąć. To oni wywołują zadymy. Prowokują nas głupimi zachowaniami. Na dwa lata dostałem zakaz stadionowy za burdy z policją. A tak właściwie to nic nie zrobiłem. - Nieraz od nich dostałem. Jeszcze mam ślad na plecach po gumowej pale - denerwuje się Marek. - Albo robią zdjęcia, które w szkole na tablicy wieszają. Żeby wszyscy wiedzieli, że za Wisłą jestem. A cała szkoła Cracovii kibicuje. - Patrole dopierdalają się do nas o byle co - twierdzi Jarek. - Choćby siedzenie na osiedlu, stanie w jakimś miejscu w kilka osób. - Nieraz zostałem spałowany przez policję zupełnie bez powodu. Chyba tylko dlatego, że jestem kibicem - mówi Helios z Cracovii.

Fan, fan! Chuligan!

Marek nie pamięta już, ile razy w bójce oberwał, a ile razy kogoś pociął. Z dumą pokazuje wielką bliznę na głowie - pamiątkę po tym, jak dostał obuchem siekiery. - Jakiś czas temu, jak dorwaliśmy gościa z Cracovii, to mu kosami całą dupę pocięliśmy. Taką grubą drewnianą belką z osiem razy po głowie dostał, zanim się złamała. A gość nic, dalej stał. Kumpel go jeszcze tasakiem rąbał, ale mu zeszło i kolegę w rękę trafił. Wszystkie ścięgna mu poprzecinał - opowiada. - Jasne, że ważne jest jak gra drużyna, ale tak naprawdę chodzi o bitkę. Na początku strasznie mnie to jarało. A teraz nie rusza mnie to, jak dostaję w........ Morda nie szklanka. Jedyne, o co się martwię, to rodzina. Jak jadę gdzieś z matką, to ona siedzi w jednym wagonie, a ja w drugim. - Satysfakcja i idea, można to nazwać próbą pokazania kto lepszy, sławieniem klubu - mówi Craxa. - Nikt tego nie zrozumie, dopóki w tym nie uczestniczy, nie wciągnie się w miłość do klubu. Bo jest to miłość specyficzna, nie jak do drugiego człowieka. Czasem nawet głębsza. Patrząc na Marka i jego kolegów nikt by nie pomyślał, że mogą być brutalni. Czy nie czują wyrzutów sumienia, że krzywdzą drugiego człowieka? - Czasem, jak kogoś kłujemy, to tak - przyznaje Marek. - Jak kosę dostałem i leżałem w szpitalu, to sobie myślałem, że nikomu tego nie życzę. Trochę się boję, żeby kogoś nie zabić. Ale na pięści jak się biję, to nie mam wyrzutów. Jak nie ja jemu, to on mi najebie. - Ból uszlachetnia! - mówi Craxa. - Jeśli ktoś się boi, zawsze może się zająć czymś innym! Ryzyko jest wkalkulowane. - Nie mam zamiaru skrzywdzić kogoś niewinnego, kto nikomu nie kibicuje - twierdzi Jarek. - Natomiast walka z wiślakami to dla mnie codzienność. Z początku - dawno temu - były wahania, ale po czasie to mija. - Każdy sobie zdaje sprawę, że jak się jest chuliganem, to ma się wrogów - mówi Cienki. - Ja nawet do kościoła chodzę z jakimś ostrym narzędziem. Teraz też - przyznaje i wyjmuje spod kurtki rzeźniczy tasak. - Zdarza się, że go używam, ale tylko w obronie własnej.

Święta wojna niech trwa, aż do śmierci ostatniego psa

Na jeden krótki moment pojawiła się nadzieja, że topór wojenny między wrogimi ekipami zostanie zakopany. Po śmierci Papieża kibice ogłosili rozejm. Nie na długo. - Zgoda po śmierci Papieża była OK. Wiadomo, w czasie żałoby to było dobre. Ale od początku było jasne, że to tylko chwilowe zawieszenie broni - uważa Vasquez. - Dawałem 48 godzin, że zgoda się utrzyma. Między kibicami jest to możliwe. Ale między chuliganami - nigdy. Nie wyobrażam sobie stanąć koło kogoś, kto mi wcześniej kosy żenił - mówi Cienki. - To była taka zgoda, że tego samego dnia, jak wracałem po mszy na Kałuży, to butelką dostałem po głowie - opowiada Marek. - Zgoda była ustalona przez Jude Gang i Sharks do czasu pogrzebu Papieża - mówi kibic Cracovii, Paweł. - Media zrobiły z tego wielkie halo! Najpierw o pojednaniu, a potem o niesłowności kibiców. Tylko że nikt nie mówił, że będzie pojednanie na zawsze. - Jednoczyć chcieli się frajerzy - mówi Jarek. - Od początku było wiadome, że to jest na dzień, dwa. Wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie, bo nikt z nas tego nie chce!

Za Wisłę, za nasz TS pójdziemy aż po życia kres

Marek właśnie kończy rekonwalescencję. Tydzień spędził w szpitalu, a miesiąc w domu na zwolnieniu lekarskim. - Na dyskotece dostałem. Dymy miałem z jednym typem i jego kolega mi kosę w plecy ożenił. Cudem przeżyłem. Krew bluzgała na wszystkie strony. Taką miałem dziurę, że całe jelita było widać - opowiada i z dumą pokazuje zaszytą dziurę w kurtce. Czy było warto? Narażać własne zdrowie, ryzykować życie? - Pewnie, że warto - mówi. - Za Wisłę mogę życie oddać. Za klub, nie za kolegów. Dla mnie na pierwszym miejscu jest Wisła, na drugim matka, a na trzecim dziewczyna i dziecko. - To jest jak krucjata - wyjaśnia Piotrek. - Jak się bijesz, czujesz w sobie siłę całej ekipy. Jakaś pierwotna, prymitywna siła tobą kieruje. - W pewnym sensie już oddałem swoje życie klubowi - mówi Cienki, i podciąga rękaw bluzy. Na całym przedramieniu ma wytatuowany wielki napis Wisła. - Wiem, że mógłbym za nią umrzeć, bo już nieraz stawałem twarzą w twarz ze śmiercią. Nie czuję strachu i jakby było trzeba, tobym sam poszedł nawet na trzydziestu. Lubię się bić i czuję satysfakcję, że mogę sprawić ból wrogowi. Ale nie chodzi o to, że to jest fajne, czy że sprawia przyjemność, tylko o to, kto rządzi. Chuligani są po to, żeby się przeciwstawiać innym klubom. To trochę jak w grze komputerowej, tylko że tu masz jedno życie...

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • nicdobrego napisał:
  • 17.03.2018 06:32

Sukcesy piłkarskie w ostatnich latach rywalki sprawiły, że tam w młynie stoją przedstawiciele wszystkich ekip z podkarpackiego i świętokrzyskiego od mniejszych po czołowe. Pewnie nie angażowali sie u siebie lokalnie ale latali w szalikach na mecze gdzieś do 20r.ż. potem przyjechali na studia do Krakowa lub do pracy i zostali kibolami Wisły. U mnie w pracy jest takich kilku, za czasów studiów znałem dziesiątki takich, znam gościa co jest autorem flagi jednej ze śląskich ekip (nie Ruch) a dzisiaj stoi w młynie Wisły. Idźcie popytać się gogusiów, bieberów i rurkowców w waszym młynie skąd przyjechali i jak długo chodzą na Wisłe. Nawet wasz bohater co rzekomo w pojedynkę wytępił Ruch w Jaworzenie to zwykły przerzut.

Bydgoszcz i województwo Kujawsko-Pomorskie Kibicowsko
  • Lubiekurwy napisał:
  • 13.03.2018 15:35

Chłopak z Zawiszy pisał ze jechali w zeszłym roku na IWT 220 osób składu beż zadnych jak to napisałeś Lęborków czy Włocławków to trzeba było reagować a nie teraz srać sie w internecie. Więcej pokory panowie z Elany bo jak narazie oprócz siania grozy i postrachu w internecie w groźnych koszulkach to słabo.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Elbar napisał:
  • 12.03.2018 21:42

W 90 praktycznie w każdej ekipie byli skini, takie czasy. Kojarzone z nimi są dziś przede wszystkim ekipy Lechii, Śląska, Legii czy Pogoni ale tak naprawdę to wszędzie było ich pełno... Zresztą nawet Polonia Warszawa, kojarzona przecież z lewą stroną, składała się wtedy w dużej części z silnej reprezentacji łysych. Obie krakowskie ekipy miały ich w swoich szeregach, a na Cracovii to nie byli przecież tylko goście z Kazimierza. Nie doszukiwałbym się tu nie wiadomo jakich ideologii - tak wtedy po prostu było.
Poza tym w tamtych czasach nie istniało jeszcze coś takiego jak JG, co najwyżej AW i to też raczej jeszcze raczkująca.
A nawet jeśli, to przecież jak ktoś już był za Cracovią, to wiedział na co się pisze i zdawał sobie sprawę z Żydowskich korzeni - skin czy nie skin. Zresztą historia Pasów to nie tylko Żydzi, ale przedwojenne tradycje sanacyjne itp. - do dziś Narodowa Cracovia jest dużą i aktywną ekipą.
Różnica polega na tym, jak się podchodzi do swojej przeszłości. Niektórzy, jak właśnie Cracovia czy na przykład Legia, wciąż nosząca nazwę CWKS, ją akceptują, pamiętają. A inni, jak Wisła na przykład, udają że czegoś nie było, a jak ktoś wspomni nazwę GTS to traktują to jak największą obelgę.

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • Bączyński napisał:
  • 12.03.2018 18:46

Śląsk-Zagłębie Sosnowiec 1998 rok, układ BKSu Bielsko z Miedzią istnieje już zdaje się 19 lat.

Bydgoszcz i województwo Kujawsko-Pomorskie Kibicowsko
  • ZFCI napisał:
  • 12.03.2018 01:36

Elanowcy jak zwykle swoje... że ich tylko 30, że ultrasi, że tylko gdy wiemy że ekipy nie będzie, że z Lęborkiem, Włocławkiem. Wieczne pretensje, otóż proponuje skończyć lamentować i samemu coś wykręcić w naszym kierunku. Zresztą jak na ekipę, która od wielu, wielu lat jest non stop w roli owcy macie bardzo wysokie mniemanie o sobie. PS. Pisać o Lęborku czy Włocławku samemu szukać wsparcia gdzie się tylko da, Kalisz, Rzeszów, Krosno, Leszno... a kto wie czy zaraz nie Kotwica. Kolejny farmazon Sam Zawisza nie zbierze 5 dych do walki W prawdzie już lekko ponad rok minął, ale przypominam, że na IWT jechaliśmy w ponad 220 osób składu samego Zawiszy i być może zaskoczę Charakterna Młodą Elanę ale zbiórka była we własnym gronie bez zapowiedzi na portalach i bez ogona bo podobno... ktoś coś... ale cisza.

< Poprzednie Następne >

Najbliższe mecze

Poniedzialek, 30.04.2018
18:00 Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk
Piatek, 04.05.2018
18:00 Cracovia - Śląsk Wrocław
Wtorek, 08.05.2018
20:30 Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin
Sobota, 12.05.2018
15:30 Śląsk Wrocław - Piast Gliwice
Sobota, 19.05.2018
18:00 Arka Gdynia - Śląsk Wrocław

Wyniki

Piatek, 20.04.2018
18:00 Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-2 Śląsk Wrocław
Niedziela, 15.04.2018
18:00 Śląsk Wrocław 1-0 Sandecja Nowy Sącz
Sobota, 07.04.2018
18:00 Śląsk Wrocław 1-1 Korona Kielce
Poniedzialek, 02.04.2018
18:00 Pogoń Szczecin 3-2 Śląsk Wrocław
Niedziela, 18.03.2018
15:30 Śląsk Wrocław 1-1 Wisła Płock
Piatek, 09.03.2018
20:30 Wisła Kraków 3-1 Śląsk Wrocław
Sobota, 03.03.2018
15:30 Śląsk Wrocław 0-0 Sandecja Nowy Sącz
Sroda, 28.02.2018
20:30 Lech Poznań 2-1 Śląsk Wrocław
Niedziela, 25.02.2018
15:30 Śląsk Wrocław 1-1 Górnik Zabrze
Piatek, 16.02.2018
20:30 Legia Warszawa 4-1 Śląsk Wrocław
Sobota, 10.02.2018
18:00 Cracovia 2-1 Śląsk Wrocław
Piatek, 15.12.2017
20:30 Śląsk Wrocław 1-0 Jagiellonia Białystok
Wtorek, 12.12.2017
20:30 Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2-1 Śląsk Wrocław
Sobota, 09.12.2017
15:30 Śląsk Wrocław 2-2 Piast Gliwice
Piatek, 01.12.2017
20:30 Lechia Gdańsk 3-1 Śląsk Wrocław
Niedziela, 26.11.2017
18:00 Śląsk Wrocław 1-0 Zagłębie Lubin
Niedziela, 19.11.2017
15:30 Śląsk Wrocław 1-2 Arka Gdynia
Piatek, 03.11.2017
18:00 Korona Kielce 3-0 Śląsk Wrocław
Piatek, 27.10.2017
18:00 Śląsk Wrocław 3-0 Pogoń Szczecin
Poniedzialek, 23.10.2017
18:00 Wisła Płock 4-1 Śląsk Wrocław
Sobota, 14.10.2017
20:30 Śląsk Wrocław 0-2 Wisła Kraków
Piatek, 29.09.2017
18:00 Sandecja Nowy Sącz 1-1 Śląsk Wrocław
Piatek, 22.09.2017
20:30 Śląsk Wrocław 2-0 Lech Poznań
Sobota, 16.09.2017
18:00 Górnik Zabrze 2-2 Śląsk Wrocław
Sobota, 09.09.2017
18:00 Śląsk Wrocław 2-1 Legia Warszawa
Piatek, 25.08.2017
20:30 Śląsk Wrocław 2-1 Cracovia
Sobota, 19.08.2017
20:30 Jagiellonia Białystok 1-1 Śląsk Wrocław
Wtorek, 15.08.2017
15:30 Śląsk Wrocław 1-1 Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Piatek, 04.08.2017
18:00 Piast Gliwice 1-1 Śląsk Wrocław
Piatek, 28.07.2017
20:30 Śląsk Wrocław 3-2 Lechia Gdańsk
Poniedzialek, 24.07.2017
18:00 Zagłębie Lubin 1-0 Śląsk Wrocław
Niedziela, 16.07.2017
15:30 Arka Gdynia 2-0 Śląsk Wrocław