Cracovia

Nic o nas bez nas

24 marca odbyło się w Warszawie spotkanie przedstawicieli grup kibicowskich, w którym udział wzięli reprezentanci większości klubów Ekstraklasy, I ligi oraz wielu drużyn z niższych szczebli piłkarskich rozgrywek. Nowe pomysły...

Ekstraklasa: Fatalna frekwencja!

Tak złej pod względem frekwencji kolejki w Ekstraklasie nie było już dawno. Żaden z ośmiu meczów 24. kolejki nie przyciągnął na stadion więcej niż 10 tysięcy kibiców.  Najlepsza i najgorsza...

Kibice Lecha w Kielcach

W niedzielny wieczór do Kielc na mecz z tamtejszą Koroną wyruszyło 513 fanów Kolejorza. Mecz ułożył się dla nich pechowo. Jedyna i zwycięska bramka dla Korony padła po strzale samobójczym,...

Cracovia wyjaśnia motywy bojkotu

Za nami pierwsze kolejki rundy wiosennej w piłkarskiej Ekstraklasie. W całej lidze frekwencja nie dopisuje, ale na to może składać się wiele czynników, m.in. pogoda i zakazy nałożone na kilka...

Kibice Cracovii bojkotują mecze i domagają się rozmów z klubem

Niecały miesiąc temu przedstawiciele Cracovii wydali oświadczenie, w którym poinformowali, że nie będą sprzedawać biletów na sektory A i D, a dodatkowo na mecze w rundzie wiosennej będą mogli wejść...

Bez młyna na stadionie Cracovii?

W dniu wczorajszym zarząd Cracovii Kraków poinformował o ustaleniach Wojewódzkiego zespołu interdyscyplinarnego do spraw bezpieczeństwa imprez masowych. Klub rezygnuje ze sprzedaży pojedynczych wejściówek, a spotkania na żywo będą mog

Forum

Miedzynarodowe Ustawki
  • kondukcja napisał:
  • 14.04.2018 20:12

Jak ten wielki Lech palił wrotki przed Utrechtem czy Crveną to o czym mówimy? Jedzie do Sarajewa, i składa propozycje 100 na 100 Hordzie Zła no k***a? serio? hahhaha na Bałkanach, gdzie wyjebane mają w jakieś śmieszne laski a ci im propozycje składają hahaha. Pojechali i się przekonali co to jest chuligaństwo, a nie pedalskie laski. Murzyńska Cracovia też chciała przykozaczyć i wypierdalała biegiem z centrum Sarajewa, z rozjebanym łbem i raną od kosy.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • mmm1 napisał:
  • 05.04.2018 21:59

ciekawie się zrobi. Cracovia obecnie cała siedzi, a Wisła w całości na wolności. Ciekawe czy osiedla typu Kozłówek czy Prokocim zmienią właścicieli :) Swoją drogą jest to dziwne że jednak JG istniał wbrew temu co się mówiło a na mieście było mimo wszystko strasznie spokojnie (bo ręcę odcinali sobie małolaci, nikt z czołówki). Czyżby pakt o nieagresji między JG a Sharks, żeby łatwiej można było robić interesy?

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • na_chwile napisał:
  • 04.04.2018 06:58

Dlaczego ekipy jeszcze nie potwierdzą układu ŁKS - Cracovia ??

Odwiedzają się wzajemnie na swoich stadionach - Fakt
Wspólnie melanżują - Fakt
Jeżdżą na wspólne akcje - Fakt

Do tego mają wspólnych przyjaciół wspólnych wrogów, nie mieli konfliktów w ostatnich latach.
Ponadto darzą się taką sympatią, że ŁKS TOLERUJE ICH MURZYNÓW.

Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
  • Królewska Dzielnica napisał:
  • 02.04.2018 07:17

Przecież już od jakiegoś czasu ŁKS robi wszystko pod publiczke. Żeby pokazać jacy to oni nie są charakterne chłopaki, kadra, MN. Ale najbardziej to rozpierdala mnie Cracovia, mają się za żydowską bojówke a lataja z typami co wszystkich cisną od żydów czy Ajax gdzie za flagą z gwiazdą dawida stoją ciapki. Nie wiem czy to komedia czy juz dramat.

Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
  • Harry12 napisał:
  • 01.04.2018 18:59

jak to jest pisać żydzew, dopisywać gwiazdy żydowskie na Widzewskich napisach by potem stać z panami w czapkach z tą samą gwiazdą dawida na jednym sektorze wspierając swoje zgody czy to na lechu czy to na gksie? nie wspominając o tym, że wieszacie transparenty dla członków JUDE GANGU na swoim stadionie.
dlaczego nie możecie być jak cracovia i być dumni ze swoich korzeni, bo przeciez doskonale wiecie gdzie są groby waszych założycieli i przy tym wszystkim to wyzywacie swojego lokalnego rywala od żydów?


nie piszcie pierdół o korzeniach prezesa Sobolewskiego (o ktorych piszecie od roku) tylko powiedzcie szczerze czy nie widzicie w swoim zachowaniu hipokryzji.

Zagłębie Dąbrowskie i Górny Śląsk-Kibicowsko
  • Mu95 napisał:
  • 29.03.2018 13:15

Gks,Łks,Cracovia,Zawisza - Ruch,Widzew,Wisła,Elana. Wszystko w jednym miejscu, o jednej porze

Hokej kibicowsko
  • STnaFejku napisał:
  • 21.03.2018 22:47

Polskie hale lodowe po prostu nie są przystosowane do przyjmowania kibiców drużyn przyjezdnych, gdyby były, to wtedy też pewnie parę ekip do tego podchodziło inaczej. Sam od siebie przeżyłem parę wyjazdowych meczów hokeja w zorganizowanej grupie, to wyglądało to tak;

Zagłębie Sosnowiec - GKS Tychy(coś około 2010); Nas około 100, sektor gości z 40 metrów od młyna gospodarzy, po lekkiej spince słownej i małych zalążkach awantury bardziej krewkich nigdy więcej nie weszliśmy oficjalnie na lodowisko W Sosnowcu. (Do niczego nie doszło, ekipy ZSH pewnie nawet nie było na hali)

Unia Oświęcim - GKS Tychy (październik 2010); Nas również około 100 , skład raczej sympatyków hokeja jak to było relacjonowane w TMK. Po któreś przyśpiewce Unii z Naszego sektora pada Chodźcie osiłki, zagramy w rugby bez piłki wtedy pół młyna Unii się zrywa w Naszą storne, do przelecenia całe lodowisko, dobiega w końcu paru wariatów (szacunek chłopaki!), może po dwie sztuki przez ramiona ochronek poszły, tak zagazowali lodowisko, że mecz został przerwany, awantura w mediach na całego, potem nigdy znowu nie mogliśmy wejść na lodowisko w Oświęcimiu oficjalnie.

GKS Jastrzębie - GKS Tychy; kilkukrotnie, z powodu odpuszczania przez piłkarskich fanów Jastrzębia zwykły piknik i doping dla dwóch drużyn.

Nie przytaczam słynnej zadymy na Oliwi w Gdańsku z Lechią czy meczów w Krakowie, Gdańsk to prehistoria, a Cracovia to wiadomo. Podsumowując, gdyby były sektory gości jak na stadionach piłkarskich, to i Gieksa, Sosnowiec, swego czasu może nawet Toruń czy Gdańsk chętnie by w sezonie ogórkowym coś podziałali na hokeju, ale jako, że wygląda to jak na siatkówce, to nie ma w sumie o czym mówić. Jako tyszanin mogę tylko żałować, że nie doszły do skutku plany zorganizowania finałów PLH na stadionie miejskim w Tychach (tutaj niestety przeszkadza już termin rozpoczęcia rozgrywek piłkarskich), a biorąc pod uwage, że w finale gramy z Katowicką Gieksą, żałuje, że nie szło tego jakoś zoorganizować w Katowickim Spodku, bo tutaj mimo, że Tychy byłyby cały czas na wyjeździe, to jestem pewny, że prawdziwym kibicom by to nie przeszkadzało (droga Tychy - Spodek to przy dyskotece max godzinka drogi) i mogłoby być fajne widowisko i sportowe i kibicowskie. Ale jest jak jest, Pozdrawiam.

Hokej kibicowsko
  • pangrzegorz1975 napisał:
  • 21.03.2018 21:00

Nie te czasy,kiedyś na hokeju było trochę ekip,Polonia,Zagłębie,Tychy,potem Unia,wczesniej tez Cracovia,Podhale też jezdiło,od wielkiego dzwona jeździłą GieKSa.Naprzód ,Łodzki KS.Sanok z lat 90 też był niezły.

Hokej kibicowsko
  • _Piast1945 napisał:
  • 20.03.2018 23:32

hokej zrobil sie gorszy kibicowsko od zuzlu prawie wszyscy olewaja temat jedynie finaly, Gks Tychy i Unia dzialają. Dziwne ze Cracovia nic nie robi.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Tel napisał:
  • 20.03.2018 14:36

Rympalek, za tą flagą wy staliście. Więc to na was trzeba mówić prostytutki.
Cracovia jak dziwka, przyjmuje każdego. Pamiętasz?

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Adam K. ps. Kiełek napisał:
  • 20.03.2018 13:02

Mój pradziad,który był przedwojennym kibolem był zapalonym zwolennikiem paragrafu aryjskiego.Często opowiadał o spięciach do jakich dochodziło przy okazji meczów klubów polskich,założonych przez patriotów przeciwko klubom żydowskim.

I niech teraz kibice Cracovi czy ŁKS Łódź się zastanowią nad tym komu tak naprawdę kibicują bo na pewno nie polskim klubom.Przecież jak wprowadzano paragraf aryjski to między innymi Cracovia oraz ŁKS opowiedziały się przeciwko.Nie dziwota że Cracovia wywiesza żydowskie szmaty i wafluje się z żydowskim Ajaxem a ŁKS od żydów by odwrócić od siebie podejrzenia wyzywa lokalnego rywala.ŁKS nawet pielęgnuje te tradycje bo odnawiali groby swoich założycieli.
Nie porównujcie do czasów komuny bo wtedy nie było możliwości się pewnym siłom przeciwstawić.Przed wojną jednak wasze kluby i kibice dały dupy po całości.Tfu!

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • krakus napisał:
  • 19.03.2018 16:44

Widzę że towarzysze oddelegowani na odcinek kłamstw rzucili nowe siły:) Prawda jest jednak bolesna.
Jutrzenka-Cracovia 1:0 19-X-1924r. Jedna rzecz tylko była charakterystyczna. Oto ultra-szowiniści i patrioci z Wisły, którzy z takim oburzeniem walczą z Crac. za to, że ma ona w swem łonie 2 graczy Żydów (nawiasem mówiąc internacjonałów), że nie jest czysto polską drużyną, którego to terminu oni używają, ci czysto-polscy sportsmeni urządzali na trybunie gremialne chóry za zwycięstwem żydowskiej w całości Jutrzenki. Sam fakt demonstracyjnej chęci, aby w dniu ich klęski z Wawelem i Cracovia przegrała, nie byłby wcale niezrozumiałym, owszem tabelarycznie nawet wytłumaczonym, ale „rozwojowcom” i „monopolistom” antyżydowskim w sporcie czyż wypada się tak blamować w „serdecznem” popierania żyd. drużyny „angażować” się w „sympatjach demonstracyjnych” przeciw barwom biało-czerwonym? Sędziował p. Rosenfeld z Bielska, dobrze. Niemiał on trudnego zadania w prowadzeniu samej gry, z trudem jednak przyszło mu utrzymać w karbach wyprowadzonych z równowagi graczy i bardziej jeszcze nerwowych kibiców galeryjnych, z których jeden nawet wpadł na boisko, aby go czynnie znieważyć. Tygodnik Sportowy

Wisła z Makkabi Nr. 49 str.17 Tygodnik Sportowy 1924r. Był ongiś pewien Pan kierownikiem sekcji futb. Cracovii. Ustąpiwszy, lub ustąpiony, poszedł szukać laurów, ale głównie zemsty w obozie Wisły. Wprawdzie śmiesznem wydać się może niejednemu, że chrześcijanin szukał zemsty na czystochrześcijańskim stolcu Wisły przeciw polskiej Cracovii. Wróćmy jednakże do poczynań owego mściciela osobistych urojonych krzywd. Uzbrojony w mandat, oparty o b. silny klub, mając przytem sporo energii, rzutkości, dyplomatycznych tryków, sprzymierza się, o ironio! z Makkabi, bowiem Wisła sama jeszcze za słabą była na poczynania swych kierowników. A gdy już pierza wyrosły, porzuca się niepotrzebną już, a do tego B Makkabi zwłaszcza że antysemityzm był mocniejszą i zapewne trwalszą koszulką.

Tym działaczem był od sojuszu towarzyszy z Makkabi był Aleksander Dembiński. Już przed wojną szliście z każdym przeciw Biało-Czerwonym.
do czasów komuny. to nie jest żadna prehistoria. To jest forum kibicowskie, a tu mamy grupkę towarzyszy chodzących na mecze milicyjnego tworu i co więcej chwalących się tym. Za coś takiego na poważnym forum kibiców winien być natychmiastowy ban.
Co ciekawe towarzysze po przejęciu Towarzystwa Sportowego którym sie tak chwalą, zrobili jego HONOROWYM prezesem MILICJANTA Mikołajewicza. To jakieś kuriozum w świecie kibiców.
Skończcie więc bredzić bo o patriotyzmie macie zerowe pojęcie.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • parezdan napisał:
  • 19.03.2018 14:51

Kolego mds, pochodzę ze śródmieścia, a w dorosłość wchodziłem na przełomie lat 90 i 00. I z takiej perspektywy jak to pamiętam, tak piszę.

Nie mam zamiaru wdawać się tutaj w polemikę na temat przerzutów, bo po 1 - były to roczniki o jakieść 10/15 lat starsze ode mnie, po 2 - moja dzielnica, razem z Kazimierzem, w tamtych czasach to była kolebka Cracovii, a wynikało to z urodzenia w konkretnym miejscu. Jedyni znani mi Wiślacy, to była starsza ekipa z gródka, czyli okolic Sebastiana i Sarego, czyli miejsca błędnie uznawanego czasami za Kazimierz. Wtedy byli już nieaktywni.

Kto żył w tamtych czasach i bujał się po rynku ten pamięta, że cała bandyterka, dilerka i złodzieje to była Cracovia. Pozostałe ekipy z KRakowa, też w tamtych czasach chciały być kojarzone z Cracovią. Np. taka firma, do koncertu w Rotundzie nie pamietam kiedy ale jakos w połowie 2000, gdzie poszła spina z J. z Cracovii i okazało się, że nie mają takich pleców w JG jak myśleli, też była za Cracovią. Była niesamowita moda na kibicowanie Cracovii.

Oczywiście Was było więcej w Krakowie i nawet między nami się mówiło, że macie lepszą bandę na ręce. Sława lat 90 długo się ciągnęła za nami, bo jeszcze w połowie 2000, jak już się wyrównało, inne części kraju myślały, że w KRk nic nie znaczycie, czego tak naprawdę nigdy nie było, przynajmniej za moich czasów.

Nie wiem jak to przebiegało dokładnie w hucie. Za moich czasów było już bardzo mocne Oświecenia i inne osiedla, ale znałem ludzi stamtąd tylko z meczów i czasami do nas na melanż przyjechali, do teraz nie znam topografii gdzie co tam sie znajduje itp. Wiem tylko od mojego teścia, stałego bywalca Mozaiki, że o Cracovii na hucie w latach 70/80 się nie słyszało, raczej myślać o Pasach jako snobach z Krakowa, w którym każdy hucianin był może pare razy w życiu, a walka była toczona bardziej między osiedlami.

Nie mam zamiaru tutaj niczego wybielać, tylko wkurwia mnie takie jednostrone myślenie i upraszczanie spraw, które były bardzo złożone. A pisanie o nas jako samych menelach i przerzutach, jest takim samym kłamstwem jak pisanie o Was, że jesteście samymi napływowcami, wieśniakami i ubekami.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • parezdan napisał:
  • 19.03.2018 13:43

Postaram się jeszcze raz prosto wyłożyć sprawę królowi2002 i innym pajacom z obu stron.

Kibicujesz temu, komu kibicują dziadkowie, ojcowie lub koledzy z dzielnicy, jeśli rodzina jest niezainteresowana piłką. Mając kilkanaście lat, przejmujesz wiarę bez żadnego zastanowienia i masz w huju co było kilkadziesiąt lat temu.

Są po obu stronach przypadki, że jakiś młody się przeprowadzał, szedł do innej szkoły, albo idąc do liceum, technikum trafiał na nowych kolegów i zaczynał sympatyzować z przeciwną drużyną.

W latach 90 parę jednostek ciągnąc za sobą swoje osiedla przeszło na strone wroga (TS->KS). Jednak to w 99% ludzie mający wyjebane na kibicowanie i kluby, a stronę zmienili z tego samego powodu, z którego teraz WSH z TKWM przerzuciło się na WRWE, czyli dla zadymy i zysku.

Nie będę nawet wchodził głębiej w sprawy, bo po huj taki król2002 pisze o chuligance, skoro nie ma z tym nic wspólnego, zresztą jak z każdą inna płaszczyzną kibicowską.

Swoje baśniowe wizje, że lata 80 to wielka, patriotyczna Wisła, z mega bandą, a nagle przychodzą lata 90 i Cracovia z Metalem na czele, biegnącym z wielką siekierą nad głową, za jednym zamachem przerzuca pół Krakowa, biorąc pod skrzydła wszystkich meneli, zdrajców, ćpunów i pijaków, którzy za dragi tną swoich byłych kolegów, możesz wsadzić między bajki.

No prosze Cie kolego, powiedz skąd dojeżdzasz i ile masz lat, bo o takiego naiwniaka i laika to ciężko nawet w dzisiejszych czasach. Jesteś takim UraBura tego tematu.

A jak nie rozumiesz tych prostych spraw, to Twoja strata, pompuj sie na forum kibice.net, ze jestes kibicem tak wspaniałego klubu, szkoda tylko, ze nic nigdy dla niego nie zrobiłeś i nic nigdy nie zrobisz.

Udajesz, że należysz do AW, a nie tylko nie należysz, ale WSH takich jak Ty, co pokazało nie raz, ze ma w huju i przerobiliby Cie przy pierwszej okazji do zera.

Daj se spokój.

- pisze do tego krol2002, ale moj post jest do kompleksiarzy z obu stron błoń, którzy pompują się jechaniem komuś w internecie.

Dajcie se spokój, albo rozmawiajcie o oprawach, jak nie mieliscie odwagi iść w ostrą walkę, a teraz leczycie kompleksy.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • tisu napisał:
  • 17.03.2018 21:34

Stare artykuły do poczytania



Artykuł pochodzi z 1997r. z „Super Expressu”


HORROR W ŚRODĘ, HORROR W SOBOTĘ

Co weekend, czasem dwa razy w tygodniu, kilkanaście miast w Polsce zamienia się w strefy wojny. Watahy młodocianych bandytów i nie wyżytych wyrostków terroryzują stadiony. Niszczą samochody, sklepy, pociągi. Biją przypadkowych przechodniów. Biją policję.
To prawda jestem chuliganem. Chcą mieć ludzie winnego za całe zło świata, niech mają. Ja przynajmniej mówię głośno, że przychodzę na mecze, bo jestem zły i kocham się bić.
„Rosa” jest fanatykiem Cracovii. Nie wygląda na chuligana. To 23-letni, przystojny, dobrze ubrany mężczyzna.
Zainteresowania: historia II Rzeczpospolitej; naprawdę oczytany. Ukończył technikum elektromechaniczne. Pracuje jako przedstawiciel zachodniego koncernu chemicznego. –Nie jestem hipokrytą, jak ta banda, która rządzi w Polsce piłką nożną-ciągnie „Rosa”.- Nie zdarzają mi się żadne „niedziele cudów”, sprzedawanie meczów i kupowanie sędziów. Wiadomo natomiast, że jak przyjadą do Krakowa kolesie z Sosnowca, to będzie ”. Jak spotkam na rynku gościa w szaliku Wisły, też będzie walka. On to wie i ja to wiem. W naszej „lidze chuliganów” nie ma dziwnych układów.
Pokój „Rosy” jest cały obwieszony symbolami miłości do ukochanej drużyny. Plakaty, proporczyki, wycinki z gazet o zadymach na stadionach. Jedną ścianę pokrywają zdobyte w boju insygnia wrogich bojówek, wszystkie poodwracane do góry nogami. W koncie pokoju drewniana skrzynka- arsenał. Wewnątrz pałka z wydrążonymi dziurami zalanymi betonem, pasy, bagnety, kominiarki, łańcuchy oraz różne „brechy” i „rympały”.
Na półce obok książek (jest min. „Wojna futbolowa” Ryszarda Kapuścinskiego) segregatory z „podziemną prasą szalikową”. Dziesiątki gazetek wydawanych chałupniczo w całej Polsce. Z nich kibice czerpią wiedzę, którzy sędziowie drukują mecze, kto jest kapusiem policji oraz-co najważniejsze-kto komu wlał i jakie miejsce zajmuje w lidze chuliganów.
DZIS KRÓLUJE ARKA
Polscy szalikowcy od początku lat 80. z coraz większym zacięciem ścigają się o pierwsze miejsce w tzw.lidze chuliganów. Kiedyś królowali w niej fani Legii Warszawa, potem Lechii Gdańsk, Wisły Kraków, Ruchu Chorzów i Śląska Wrocław. Teraz za największych zadymiarzy uchodzą kibice Arki Gdynia, choć ich piłkarze grają zaledwie w III lidze.
- Mówią o nas, że bijemy się bo mamy kompleksy. Może coś w tym jest. Siła gdyńskiego klubu tkwi w tym, że kiedy przeżywa kryzys, na mecze przychodzą tylko najwytrwalsi, najbardziej zaciekli kibice-opowiada „Sodoma”, arkowiec o potężnej posturze. Od trzech lat bezrobotny. Od czasu do czasu zarabia jako ochroniarz w nocnych klubach Trójmiasta.
- My w ten sposób stworzyliśmy niedużą, ale mocną bojówkę. Wszyscy się znaliśmy, wiedzieliśmy, że możemy sobie ufać. Jak ktoś zwiał z placu boju, szedł pod pręgierz. Nie było miejsca dla cykorów. Zapytaj kolesi z Cracovii, Zagłębia czy Śląska. Każdy ci powie, że jak klub ma dużo kibiców, to w zadymach jest kiepski. Normalne, więcej tam małolatów i panikarzy. Zacznie sp... dwóch, a za moment ucieka stu i plama gotowa.
Każde spotkanie z udziałem tych grup to dla policji alarm bojowy. Sytuacje pogarsza skomplikowany system „zgód” i „kos”- czyli przyjaźni i nienawiści między polskimi chuliganami.
OSIEDLOWI PATRIOCI
-Arka trzyma z Cracovią i Lechem, Śląsk z Lechią i Wisła, Zagłębie z Legią. To są dzisiaj najważniejsze grupy wpływów-tłumaczy cierpliwie potężny kibic, którego zaczepiam podczas meczu Polska-Włochy w Chorzowie. Na szyi ma szalik Śląska i Wisły, ale nie chce powiedzieć, skąd przyjechał. – A może tyś jest z policji?- mówi, marszcząc czoło. Na jego głowie widać dwie duże szramy. –Ta większa to od metalowego drąga. Dostałem w łeb parę lat temu pod stadionem Legii. Teraz, jak widzę kogoś z Warszawy, to aż mnie nosi. Najgorzej jest w czasie meczów reprezentacji, bo wtedy panuje rozejm i muszę się hamować. Dzisiaj nawet jednemu „szemrańcowi”(pogardliwe określenie warszawiaka) rękę podałem. Cóż, dla ojczyzny trzeba się poświęcać.
Większość polskich chuliganów-kibiców to skinhedzi. Jednak niewielu z nich ma poglądy polityczne wykraczające poza hasło „Polska dla Polaków”. Tylko w śród kibiców z Sosnowca działają członkowie Polskiej Wspólnoty Narodowej Tejkowskiego. Fani Cracovii uczestniczą czasem w akcjach Ligi Republikańskiej. Do niedawna wśród kibiców tego klubu działali też członkowie organizacji „Wehrwolf”, otwarcie deklarującej faszystowskie poglądy. Warto dodać, że przywódcy szalikowców nie mają politycznych aspiracji. Szef bojówek Cracovii, Niejaki „Metal”, jest kontrolerem MPK. Najbardziej wpływowy kibic Wisły Kraków to około 30-letni właściciel sklepu z piłkarskimi gadżetami:szlikami, koszulkami itd.
- Na pewno nie ma wśród szalikowców miejsca dla lewaków, ale i „prawdziwych Polaków” też nie jest zbyt
wielu-opowiada jeden z fanów Legii Warszawa, chowając twarz pod kominiarką.
- Dla przeciętnego kibica ojczyzną jest miasto. Tu ma kumpli, którym może ufać. Oni nie opuszczą go nigdy. Polska to dla większości zbyt abstrakcyjna sprawa. Najgorzej jest w Trójmieście, Łodzi a zwłaszcza w Krakowie. Mają po dwie drużyny. Tam podziały idą już między dzielnicami, a nawet blokami. W jednym domu są, w drugim za Cracovią. No i dochodzi do sytuacji, że kilkuletnie chłopaki leją się o piaskownice. Jak Polonia nie spadnie z I ligi i urośnię w siłę, w Warszawie będzie podobnie.
NOŻE W POŚLADKACH
- Dobry policjant musi się orientować w układach między kibicami, wiedzieć gdzie przebiegają linie frontu i gdzie chuligani robią zasadzki-tłumaczą krakowscy policjanci.
- Ale i tak nie ma spokoju. Ciągle ktoś obrywa. Ostatnio obserwujemy modę na wbijanię sobie noży w pośladki. Najgorsze, że chuligaństwo nie jest już domeną lumpenproletariatu. Wśród stadionowych bandytów zdarza nam się wykrywać nawet studentów. Przed rokiem u jednego z wyróżniających się studentów AWF odkryliśmy arsenał pałek i kominiarek, używanych w czasie walk. Młodzież musi przeżywać jakiś potężny kryzys tożsamości i autorytetów, skoro ucieka się do tak potwornej agresji.
Podinspektor Stanisław Golonka, który od lat zabezpiecza mecze pod Wawelem, masę przykładów świadczących o niebywałym zacietrzewieniu bojówkarzy i ich osobliwej pomysłowości. Ci z Cracovii potrafią np. pójść o piątej rano na dworzec, by „przywitać” fanów Wisły wracających z meczu na drugim końcu Polski albo wypuścić jednego z małolatów, by hamulcem bezpieczeństwa zatrzymał pociąg z fanami Wisły w określonym miejscu. Tam już czeka reszta z kamieniami.
TRZEŹWY CHULIGAN
Dla chuligana największym zagrożeniem jest alkohol. Jak szalikowcy sa ciągle na fazie, to ich siła bojowa słabnie. Dlatego z bojówek wykluczamy pijaków i takich, co za dużo mielą ozorem- mówią fanatycy Cracovii. Zamiast wódy proponują im siłownię. Patrzą też na małolatów. Jak któryś wygląda na odważnego, idzie na kurs taktyki wojennej. Uczą go, jak markować odwrót, jak się bronić przed tłumem, jak organizować zasadzki. Wpajają im twardość i nieustępliwość. Chłopak musi wiedzieć, że jak da sobię wejść na głowę silniejszemu, to potem każdy słabełusz będzie próbował. „Bóg wybacza, Cracovia nigdy”- to ich hasło. Jeśli wychowa się dwudziestu chuliganów-abstynentów, to można-przekonują-nieźle w Polsce zamieszać.
Bojówkarze twierdzą, że nie boją się przyspieszonego trybu orzekania kar ani identyfikatorów czy kamer telewizyjnych, które mają obserwować trybuny i wyławiać prowodyrów. W Krakowie chuligani coraz rzadziej wybierają stadiony na miejsce zadym.
- Prawdziwa wojna toczy się na osiedlach, zwłaszcza w piątki wieczorem- tłumaczy Robert, kibic Wisły od 1975r. Robert pracuje w Hucie im. Tadeusza Sendzimira. Ma troje dzieci. Jego pasą jest modelarstwo. No i oczywiście piłka nożna. Zna na pamięć prawie wszystkie wyniki z mistrzostw świata w 1974r.
- Chłopcy spotykają się, wypijają po winku i robią ściepe na benzyne wyjaśnia dalej.- Potem któryś pożycza od taty auto i wszyscy jadą na wrogie osiedle. Krótka akcja, pałowanie wroga, ewakuacja. Taką grupkę bardzo trudno namierzyć policji
Robert, mimo wielu lat spędzonych w „młynie” wśród kiboli, jest trochę przerażony radykalizmem i brutalnością współczesnych fanatyków.
-Czasem na meczu nikt nie patrzy na to, co się dzieje na boisku. Tłum chce zadymy. Pamiętam, że kiedyś nie biło się leżącego. Teraz należy go skopać tak, żeby nie wstał o własnych siłach. Noże w akcji to dzisiaj też nic nadzwyczajnego. Jeśli nikt nad tym nie zapanuje, to ludzie będą padać jak muchy.

Najgłośniejsze burdy:
1993
Przed meczem Polska – Anglia w Chorzowie kibice Cracovii zabili nożami w tramwaju fanatyka Pogoni Szczecin.
1995
Podczas finału PP Legia- GKS kibice warszawscy doszczętnie zdemolowali trybuny swojego stadionu i stoczyli największą w dziejach polskiego chuligaństwa bitwę z setkami policjantów. Kilkadziesiąt osób zostało rannych.
Na mecz Polska-Słowacja do Bratysławy zjechało kilka tysięcy polskich szalikowców. Zamiast dopingu na trybunach trwały burdy prowokowane przez Arkę, Cracovię i Zagłębie.
W Paryżu przed meczem Polska-Francja fani Cracovii napadli na kibiców Wisły i Śląska. Wulgarne napisy szalikowcy wymalowali nawet na wieży Eiffla.
Zabezpieczeniem meczu derbowego Wisły i Cracovii zajmowało się 700 policjantów, akcja kosztowała ćwierć miliarda zł. Pomimo tego doszło do licznych bójek. Kilka osób trafiło w ciężkim stanie do szpitala. Dwie osoby przeszły trepanacje czaszki. Podczas rewanżu szalikowcy Wisły doszczętnie zdewastowali zajmowany przez siebie sektor na stadionie Cracovii.
1996
Na ulicach Sosnowca rozegrała się potężna bitwa z udziałem 300 hokejowych fanów Cracovii i 800 Zagłębia. Walki trwały kilka godzin. Rannych zostało ok. 20 kibiców i 50 policjantów.



Misiek topi Wisłę


Człowiek, za którym rozesłano listy gończe, spokojnie przychodził na mecze w Krakowie

19-letniego Pawła M., pseudo Misiek, który zranił nożem Dina Baggio, piłkarza AS Parmy, szuka nie tylko

policja, ale także rozsierdzeni kibice. Odnosi się jednak wrażenie, że większość z nich nie dlatego, że

rzucanie nożem w ludzi jest naganne, ale że ich ukochana Wisła ma z powodu występku Miśka kłopoty.





W polskiej lidze nie ma silnych na krakowską Wisłę. Na początku roku sekcja piłkarska otrzymała od

właścicieli myślenickiej Tele-Foniki zastrzyk finansowy, jakiego nie widział jeszcze polski futbol.

Pieniądze miały być odzyskane i pomnożone przez start w Lidze Mistrzów. Niestety, na drodze ku

świetności Wisły stanął jeden człowiek: 19-letni Paweł M., pseudonim Misiek, który podczas meczu zranił

rzuconym nożem Dina Baggio, piłkarza włoskiej Parmy.

– Najgorsze jest to, że w Polskę poszła wiadomość, że jedna osoba może wykończyć klub – uważa Zdzisław

Kapka, menedżer drużyny, przed laty świetny zawodnik. – Jeden stadionowy bandzior wystarczy, żeby

drużyna z wyżyn spadła na dno.

To klub odpowiada za zachowanie kibiców na stadionie i poza nim – właśnie dlatego UEFA odsunęła 13

listopada Wisłę od startu w europejskich pucharach. Kiedy komunikat o karze dotarł do Krakowa,

właściciele Tele-Foniki zasugerowali nawet możliwość wyjścia z tego interesu. – Byłaby to wielka strata

dla futbolu, ponieważ padłby dobrze zarządzany klub, co w kraju jest rzadkością – uważa Ryszard

Niemiec, prezes krakowskiego OZPN i członek władz PZPN.

Misiek, sprawca kłopotów Wisły, ścigany jest listem gończym za „zamiar ciężkiego uszkodzenia ciała”. Na

razie zapadł się pod ziemię. Nieoficjalnie wiadomo, że w jego poszukiwaniach wymiar sprawiedliwości

wspiera grupa rozsierdzonych kibiców. Okazuje się, że to już trzeci list gończy za Michalskim. Dwa

poprzednie (za pobicia, w tym policjanta) nie przeszkadzały mu przychodzić na mecze pilnowane przez

setki policjantów.

– Wcześniej na te tematy nie będziemy rozmawiać, aż sami wyczyścimy brudy – odmawia Mariusz Piech,

lider klubu kibica Wisły Kraków.

Teraz triumfują chuligani.

– Nam to zwisa, w której lidze gra Wisła, czy będzie w pucharach, czy nie. Czy drużyna wygrywa, czy nie

– chodzi o to, by przyjść na mecz i komuś przyjebać... – bez skrępowania wyznali w jednej z

telewizyjnych audycji młodzi ludzie w klubowych barwach, skryci za kominiarkami. Dawali nawet do

zrozumienia, że wiedzą, gdzie jest ich poszukiwany kolega.

Szalikowcy uważani są za najgorętszych fanów klubu. Kiedy Wisła grała słabo, to tylko oni przychodzili

na mecze. Na stadionie mają nawet swój wydzielony sektor – słynną „ ziesiątkę”. Jak można więc tak źle

życzyć swojej drużynie?



Sprzeczność jest pozorna – mówi dr Przemysław Piotrkowski z UJ, psycholog, autor pracy doktorskiej

„Zachowania dewiacyjne widowni sportowej”. – Szalikowców faktycznie łączy mit drużyny, ale dla części z

nich wartością nie jest już pozycja klubu. Większą wagę przywiązują do barw – jeżeli ktoś nosi inne, to

już jest wystarczający powód do agresji. Dla nich Wisła może być nawet w A-klasie, bo i tak mecze są

tylko pretekstem do awantur. Nowym zjawiskiem jest to, że ta grupa (trudno ich nawet nazwać

pseudokibicami) zwiększa się w miarę odnoszonych przez klub sukcesów.

Elita szalikowców nazywa siebie sharksami (rekinami) – w Wiśle ocenia się, że gdzieś na około tysiąc

szalikowców do tej grupy należy niespełna pięćdziesiąt osób. Od kilku miesięcy na mecze Wisły

przychodzi po dziesięć tysięcy. – Wydawać by się mogło, że rekiny zginą w tłumie – mówi Ludwik Miętta-

Mikołajewicz, prezes Wisły – ale to oni często dominują na stadionie.

Rekiny lubią powtarzać: kto nie z nami, to przeciwnik. Dlatego nikt nie chce wejść im w drogę. Byli

tolerowani przez Klub Kibica i władze Wisły. Dla świętego spokoju, żeby nie drażnić. Rekin najpierw

bije, a potem patrzy: swój czy obcy? Najważniejsze, że rekin nie boi się uderzyć: ręką, kijem

baseballowym, pasem, rzuci kamieniem, butelką, nawet nożem. Rekin nie ma zahamowań w biciu i sam nie

boi się oberwać. Znajomi Pawła Michalskiego mówią, że ma wiele blizn wyniesionych z walk w pociągach,

na stadionach, ulicach i knajpach. W ich środowisku każda blizna to historia zadym i powód do sławy.

Rekiny zaczynają zadymy, idą na pierwszy ogień, oni inicjują wojny z „psami”, czyli policją. Od

bezwzględności rekinów, a podobne formacje mają wszystkie kluby, zależy ich pozycja w „lidze

chuliganów”.

– Prasa wspiera te zjawiska podając rankingi szalikowców – to karygodny i groźny błąd – uważa dr

Piotrowski. – Media działają bez wyobraźni. Jeżeli w Krakowie poleciał nóż, to gdzie indziej – taka

jest reguła – będą starali się przebić i przyćmić ten kryminalny wyczyn. To samonakręcająca się spirala

przemocy.

O rekinach mówi się też, że są oficjalnymi chuliganami: – Bo jak dam w mordę policjantowi na Rynku

Głównym, to będę miał kłopoty, a jak przyłożę w czasie meczu, to nie ma sprawy – tłumaczy chłopak,

który przedstawia się jako Arkadiusz. Zapytany, czy uczy się lub pracuje, odpowiada: – Kręcę się po

Krakowie i czekam na mecz.

Za kibiców odpowiada klub – to podstawowa zasada UEFA. Problem tylko w tym, że z klubem i widowiskiem

kibic związany jest najwyżej osiem godzin w miesiącu. Poza tym jest uczniem, pracownikiem, czyimś

dzieckiem, gdzieś chodzi do kościoła. Na meczach objawia się i często eksploduje tylko to, co narasta w

codziennym życiu



Prezes Miętta-Mikołajewicz mówi, że rekiny to osoby z peryferyjnych dzielnic Krakowa albo nawet spoza

miasta. Zdaniem dr. Piotrowskiego ci młodzi ludzie doznali lub doznają wielu niepowodzeń w życiu. –

Często pochodzą z rodzin patologicznych, nie są akceptowani przez rówieśników, mają poczucie

wyobcowania w szkole. Stąd tworzą swój świat wartości. Z drugiej strony potrzebują uznania ze strony

grupy złożonej z osób mających podobne problemy.

W takim świecie rzucający nożem czy butelką na boisko, podskakujący z pasem do policjanta, rzucający

się sam na kibiców przeciwnika – uważany jest za człowieka odważnego, równiachę, który niczego i nikogo

się nie boi. Takim jest Paweł M.. W grupie podziwiany był za brutalność i brawurę. Ostatnio posługiwał

się telefonem komórkowym do sterowania stadionowymi burdami. Nie można wykluczyć, że część tej grupy

pomaga dzisiaj swojemu liderowi w ukrywaniu się.

Do pamiętnego meczu z Parmą stadion Wisły uważany był za jeden z bezpieczniejszych w kraju. Każdy mecz

osłaniało 400–600 policjantów i 120–200 ochroniarzy – w zależności, czy spotkanie zaliczane było do

kategorii „podwyższonego ryzyka”.

Nóż na mecz z Parmą Misiek wniósł prawdopodobnie w bucie. Gdy naraz przez siedemnaście wejść wciska się

ponad dziesięć tysięcy ludzi, to kontrole siłą rzeczy są wyrywkowe. Właściciele klubu chcą dla

poprawienia bezpieczeństwa kupić wykrywacze metalu, takie jak na lotniskach. Wtedy jednak na mecze

trzeba będzie przychodzić trzy godziny wcześniej, żeby każdy mógł spokojnie przejść przez bramkę. Nie

można jednak wykluczyć, że nóż znalazł się na stadionie przed meczem. To przecież 17-hektarowy

kompleks, słabo w nocy pilnowany i łatwo ukryć gdzieś taki drobiazg.

Stanisław Ziętek, jeden z prezesów Tele-Foniki, powiedział, że choćby na mecz miało przychodzić tylko

dwa tysiące kibiców, to na Wiśle będzie bezpiecznie. Ryszard Niemiec uważa, że wreszcie trzeba skończyć

z kultem szalikowców: – Wśród kibiców nie powinno być żadnych „formacji mundurowych”, a takie właśnie

tworzą szalikowcy. Wydzielono im specjalne sektory, wyizolowano, tym samym utworzono naturalne bazy dla

takich Miśków.

W ubiegłym tygodniu Wisła odwołała się od decyzji komisji kontroli i dyscypliny UEFA, ale nastroje są

raczej minorowe. UEFA karze bowiem coraz ostrzej. Niektórzy działacze Wisły winą za wysoki wymiar kary

obarczają PZPN, który nie kiwnął palcem, żeby pomóc klubowi (w tym dniu był w siedzibie UEFA prezes

PZPN Marian Dziurowicz). Miałaby to być zemsta za opowiedzenie się Wisły po stronie UKFiT w niedawnym

konflikcie z władzami PZPN. – Prezes był, to prawda, ale na spotkaniu innej komisji – mówi Ryszard

Niemiec. – W rozmowie ze mną powiedział, że dla dobra polskiej piłki Wisła powinna grać w pucharach i

PZPN zrobi wszystko, żeby klubowi pomóc.

Niemiec przyznaje jednak, że konflikt Dziurowicz– ębski mógł mieć wpływ na wymiar kary: – Sytuacja po

tej wojnie jest taka, że urwała się komunikacja między niektórymi klubami a związkiem. Nikt nawet nie

zadzwonił do PZPN i nie zapytał: co po takim incydencie należy zrobić? Dopiero kara wywołała reakcje

obronne. I to był wielki błąd.

Wisła od ponad dwudziestu lat nie uczestni-czyła w europejskich rozgrywkach. Działacze nie znają

mechanizmów, procedur, realiów i obyczajowości panujących w europejskiej piłce nożnej: – Myślę, że

Wisła od początku zbagatelizowała incydent z nożem – twierdzi Niemiec.


Poniższy opis to mecz Polska – Włochy sprzed kilku lat okiem dziennikarza „SPORTU”, niejakiego Jerzego Dudały.


OKIEM KIBICA
Wyjazd na mecz dla wielu kibiców stanowił dłuższą, dwudniową wycieczkę. Kibice Arki, Lechii czy Lecha mają bowiem na Stadion Narodowy-Śląski spory kawałek drogi. Na wiele godzin przed meczem w miastach gromadziły się grupy kibiców. W Sosnowcu od południa fanów wszędzie było pełno. Oprócz Zagłębia byli jeszcze kibice krakowskiej Wisły, i Śląska Wrocław. Trochę osób z Warszawy, parę ze Szczecina. Piwo, zdjęcia, chóralne śpiewy. Policji całe mnóstwo. Fani z Wrocławia krzyczą swoje: cała Polska w cieniu Śląska. Po chwili milkną, dochodzi do niemiłych sprzeczek, jednak szczęśliwie kończy się na słowach. Niedaleko sosnowieckiego targowiska dwie dziewczyny w szalikach Legii wykrzykują coś o swojej miłości do stołecznej drużyny. Przed nimi dwie butelki wina. O godz.17.15 towarzystwo ładuje się do pociągu. Po drodze na stadion policji całe mnóstwo. W Szopienicach padają pierwsze wyzwiska, w odpowiedzi policyjne pałki lądują na oknach pociągu. Wiele osób pije wódkę, jak to przed meczem. Jednak droga zabezpieczona jest bardzo starannie. Kibice nie mają szans na wywołanie zadymy.
Pod stadionem kompletne przemieszanie fanów z różnych klubów. Pierwsze utarczki: Arka z Lechem i Cracovią, gonią kogo się da. Niektórzy kibice Cracovii są w kominiarkach. Arkowcy demonstracyjnie przechadzają się w klubowych barwach. Wielu siedzi na trawniku przed jedną z bram i popija piwo. Nie śpieszą się z wejściem na sektory, widać że szukają okazji do bójki. Jednakże poza powyższymi kilkoma utarczkami jest spokojnie. Duża liczba służb porządkowych studzi najbardziej rozpalone kibicowskie głowy.
Na 20 minut przed rozpoczęciem meczu podchodzą do mnie chłopaki z Widzewa. Pytają, czy nie mam biletów. Mówię, że koniki stoją koło przejścia przy przystanku tramwajowym. Ale oni boją się kupować biletów, bowiem podobno bardzo dużo jest falsyfikatów(bledszy kolor nie błyszczący). Początek meczu-odegranie hymnów. O dziwo przy włoskim nie ma chóralnego gwizdu(nareszcie). Hymn polski odśpiewuje cały stadion. Koło mnie kibic Wisły kopie innego, który siedzi. Tamten wstaje z ociąganiem. Widać, że jest już „zmęczony” alkoholem.
Później mecz. Z początku głośny doping. Im dalej, tym śpiewy słabną. Ludzie raczej nie wierzą w zwycięstwo. Kibic z Wrocławia klnie ile wlezie. „Założyłem się o litra, że wygrają i czuję, że jestem do tyłu”-mówi. Lecą przy tym wszystkie możliwe słowa jakie można przytoczyć. Reszta się śmieje. Widać, że gość bardzo honorowo podszedł do zakładu. W sektorze sielanka. Chłopaki z Sosnowca wymieniają się szalikami z kibicami Śląska.
Ogólny spokój mąci Arka atakując kibiców katowickiego GKS. Z innych sektorów lecą hasła, które jednoznacznie potępiają bójki między sobą. Legioniści krzyczą: „z policją się bijcie, a nie między sobą”. Ponadto przez większość spotkania Arka i Cracovia wyzywa się z Zagłębiem. Po meczu w Ostrawiewzajemny antagonizm jeszcze się zwiększył. Oczywiście każda ze stron uważa, że to ona była górą. Istny cyrk, durna licytacja bez ładu i składu.
Fani gdańskiej Lechii, których zjawiło się na meczu bardzo wielu(ponoć ok.tysiąca), reagują chyba najbardziej spontanicznie. Zaczynają meksykańską falę, cały czas dopingują Polaków. Ze dwa razy krzyczą: Lechia Gdańsk, na co zaraz otrzymują wulgarną ripostę od Arki. Im bliżej końca meczu, tym doping słabnie. Na nic nawoływanie spikera.
Po meczu na katowickim dworcu jest spokojnie. Wszędzie mnóstwo policji. Wiele grupek z różnych miast. Kolega wymienia szalik Polski na czapeczkę wrocławskiego Śląska. „Piąteczki”, pełna kultura, żadnych zaczepek. Około pierwszej w nocy na dworcu króluje poznański Lech. Sprowokowany przez jakąś grupkę, w około 100 osób rzuca się na nią, mimo asysty policji. Jednak po paru kopniakach sytuacja szybko się uspokaja.
Jeżeli chodzi o wynik meczu, to remis zostaje przyjęty z dużym niedosytem. Niedosyt mają również ci, którzy liczyli na konfrontację z innymi kibicami. Dobra organizacja zapewniła spokój na stadionie i poza nim. Oby tak dalej, a być może widok całych rodzin z dziećmi nie będzie na polskich stadionach rzadkością.


Samobójstwo zamiast wyroku

Krzysztof M. lat 21, pseudokibic Cracovii, w środowisku znany był jako Neo. Był oskarżony o zabójstwo na krakowskim osiedlu Dąbie w dniu 7 października 2004 r. 17- letniego kibica Wisły o pseudonimie Fujin. Jak wynika z postępowania prokuratorskiego, 17 letni Paweł O. siedział z bratem na ławce, gdy podeszło do nich kilku mężczyzn. Doszło pomiędzy nimi do kłótni. Potem wywiązała się walka, Paweł O. nie zdążył użyć swojego noża. To Neo zadał Pawłowi O. kilka ciosów nożem, powodując rany kłute klatki piersiowej z kilkukrotnym zranieniem płuca lewego i raną w okolicy koniuszka komunikującą do światła lewej komory serca, które to obrażenia skutkowały jego śmiercią. Sprawcy odjechali zaparkowanym w pobliżu samochodem. Paweł O. mimo operacji zmarł w szpitalu. Neo do aresztu trafił dopiero 19 lutego 2005 roku, po tym jak sam zgłosił się do prokuratury. W środowisku kibiców miał etykietkę przerzutka; wcześniej był wierny barwom Wisły. Razem z Neo na ławie oskarżonych zasiadł Robert M.. pseudonim Metal, nieformalny lider pseudokibiców Cracovii, który według prokuratury przytrzymywał ofiarę. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Twierdzili, że nie chcieli zabić, a jedynie postraszyć. Krzysztof M. pomimo młodego wieku w izolacji penitencjarnej przebywał po raz trzeci. Po raz pierwszy przebywał jako tymczasowo aresztowany od 19.10.2002 r. do 04.08.2003 r. podejrzany o przestępstwo z art. 159 k.k.. Drugi raz jako tymczasowo aresztowany od 24.03.2004 r. do 05.10.2004 r. podejrzany o popełnienie przestępstwa z art. 280§1 i 157§2 k.k. Obecnie po raz trzeci przebywał w izolacji penitencjarnej, tym razem był podejrzany o popełnienie przestępstwa z art. 148§1 k.k. Nie należał do podkultury więziennej, aczkolwiek prezentował postawy przyjęte z życia więziennego. Próbował podporządkowywać sobie w areszcie innych osadzonych, dokonywał samouszkodzeń. Był zaliczany do osadzonych trudnych wychowawczo. W dniu 09.05.2006 roku Krzysztof M. powiesił się w celi aresztu na prześcieradle przywiązanym do kraty w oknie. Zostawił list pożegnalny. Przepraszał w nim rodzinę za to, co się stało. Napisał też, że spodziewał się wysokiej kary za swój czyn. Zachowania dewiacyjne kibiców sportowych są przedmiotem wielu badań, dotyczą nie tylko naruszeniu porządku towarzyszącym imprezom sportowym ale i ich sprawcom. Obecnie i w Polsce mamy do czynienia z działalnością subkultury agresywnych kibiców (szalikowców), dewastacją stadionów, ulicznymi starciami policją i niszczeniem środków komunikacji miejskiej. Świadectwem walk pseudokibiców są tzw. pociągi grozy. Policja notuje coraz częściej ofiary bójek między grupami fanów. Powyżej przedstawiony przypadek zabójstwa to jeden z licznych mających miejsce wśród agresywnych kibiców, w kręgu których dużą grupę stanowią nieletni. Zaangażowanie coraz większych sił policyjnych i zainteresowanie mediów doprowadziło do uznania zjawiska football hooliganism za jeden z naglących problemów społecznych. Poznanie psychospołecznych uwarunkowań chuligaństwa na stadionach i poza pozwoli na opracowanie całościowej strategii radzenia sobie z tym problemem.


Kibice Cracovii nazywają pogardliwie sąsiadów zza Błoń psami. Tamci nie pozostają dłużni i o rywalach mówią żydy. Sami siebie nazywają chuliganami. Kibicowanie i zadymy to całe ich życie, a piłkarska drużyna to największa miłość. Dlaczego się biją? Dla sportu, adrenaliny? Nikt już nie pamięta, od kiedy trwa ta święta wojna i nic nie wskazuje na to, że się skończy

Marek ma 20 lat i wytatuowany na dłoni znaczek TS. Kibicuje odkąd pamięta. - Pojechałem po buty wczoraj. I już wracam do domu z kolegami, a tu do tramwaju wsiada taki wielki chłop, w szaliku Antywisła. No to kumpel zaraz do niego skoczył i mu ten szalik kroi. Gość tak dostał, że cały spłynął, nos mu rozwaliliśmy, puszka na głowie poszła. Wszyscy z tramwaju pouciekali. Motorniczy się zorientował i mówi, że policję wzywa. ****a! Myślę sobie: za to, to mi wlepią dziesionę z dwóją (art. 2 i 10 kk - przyp. red.). Dostanę sanki (sankcja - przyp. red.) i na Monte wyląduję. To trzeba było spierdalać...

Jazda, jazda, jazda! Biała Gwiazda!

Łowcy śmierci, zdj. Jacek Kozioł. Jedno jednoczy kibiców obu drużyn - policja. Obie strony jednakowo jej nienawidzą, ale nie potrafią racjonalnie tego uzasadnić.
Łowcy śmierci, zdj. Jacek Kozioł. Jedno jednoczy kibiców obu drużyn - policja. Obie strony jednakowo jej nienawidzą, ale nie potrafią racjonalnie tego uzasadnić.

Piątek wieczór. Osiedlowa knajpka na Bieżanowie pęka w szwach. W małej salce gęsto jest od papierosowego dymu. Kibice śledzą mecz Wisła - Groclin. - ****a! Jak mógł zmarnować taką piłkę! - słychać wzburzone głosy, gdy Kryszałowicz marnuje kolejny strzał. Barman nalewa piwo za piwem. - Dziś nie poszliśmy na mecz, bo fundusza nie było - mówi Vasquez, kibic Wisły. - Po meczu zwykle zbieramy się na osiedlu i kminimy (rozważamy - przyp. red.) co dalej robić. Jak Wisełka wygra, to jedziemy się pobawić - do Kameleona czy gdzieś. Trochę sobie zabakamy (zapalimy - przyp. red). A jak wynik marny, to wypada komuś przykopać. Jedziemy wtedy na Prokocim i szukamy pierwszego lepszego, bo wiadomo, że tam same żydostwo. A jak to akurat nie kibic, tylko postronna osoba? - No to ma pecha - wzrusza ramionami Vasquez. W latach 90. w Krakowie wszyscy kibicowali. Praktycznie każdy był za kimś. Niektórzy nawet szkołę wybierali pod tym kątem. Wtedy też Wisła przechodziła kryzys. Spadła na dół tabeli, piłkarze sprzedawali mecze. O potyczce z ekipą Cracovii nie było wtedy mowy, gdyż oba zespoły kiepsko sobie radziły. Teraz jest inaczej, szanse się wyrównały. W czołówce: Sharksi, Tigersi i Devilsi z Wisły, Jude Gang i Antywisła z Cracovii. Oni rządzą na stadionach i poza nimi. - Żeby jeździć w konkretnej ekipie trzeba mieć wejścia i nieźle zrytą psychikę - twierdzi Marek. - Jak nie idziesz na całość, to nie masz tam czego szukać. Kiedy Sharks każe ci się bić, nie możesz się cofnąć.Drogie bilety i coraz dokładniejsza kontrola sprawiają, że chuligani zaczęli schodzić ze stadionów. Swoje rachunki zaczęli wyrównywać na ustawkach, czyli umawianych walkach. W przeciwieństwie do stadionowych potyczek, tutaj obowiązują zasady. Ekipy spotykają się w ustronnym miejscu, najczęściej poza miastem. Ustalają wcześniej liczbę osób biorących udział w bójce oraz czas jej trwania. Walczy się honorowo: na gołe pięści, bez sprzętu. Chodzi o to, żeby się sprawdzić. Nie można kopać leżącego. Po wszystkim ekipy podają sobie ręce i rozjeżdżają się, każda w swoją stronę. W Krakowie ustawek nie ma, bo nie ma tu czystej walki. - Są za to wystawki - wyjaśnia Cienki, szczupły chłopak w szaliku Wisły Kraków, cały w tatuażach. - Czyli, że niby się umawiamy z Cracovią sześciu na sześciu, ale jak przychodzi do walki, to zza krzaków wyskakuje kolejnych dziesięciu. Najczęściej robi się wjazdy. Ekipa wpada z zaskoczenia na osiedle rywali i szuka wrogów. - Ustawki się nie odbywają z tej prostej przyczyny, że wszyscy używają sprzętów - opowiada Piotrek, który kiedyś jeździł z Devilsami. - Nie ma więc mowy o czystej walce. W Krakowie, gdzie są dwa kluby, chodzi o zdobycie panowania i fizyczne wyeliminowanie przeciwnika. Ważne jest, żeby tak komuś najebać, żeby mu wybić z głowy dalsze kibicowanie.

Wierność, słowo, którego nie znacie...

Zdarza się, że nie wszyscy kibice pozostają wierni swoim barwom klubowym. Czasem, nawet po kilku latach, zaczynają kibicować drużynie przeciwnej. Cracovia słynie z przyjmowania przerzutów. - Oni biorą ludzi z pierwszej linii frontu. Takich, którzy do niedawna byli ich najzacieklejszymi wrogami - twierdzi Piotrek. - Chłopaki się przerzucają, bo na Cracovii są lepsze interesy z narkotykami - wyjaśnia Marek. - A jak Cracovia widzi, że jest jakiś dobry wojownik, to sama go do siebie ściąga. Tak długo go męczą, aż się przerzuci. Jak chcieli zwerbować kolegę, to w samochodzie pod blokiem wystawali, wybijali mu szyby w oknach. A to był konkretny chłop, w walkach nie do rozdupcenia. Ale się przerzucił. Wisła przerzutów nie przyjmuje. Siedzę kiedyś w knajpie, podchodzi do mnie kolo i mówi: Wiesz, ja teraz za Wisłą jestem, ale kiedyś to za Cracovią byłem. A ja mu na to: To weź ****a spierdalaj. - Wiśle chodzi o osoby, które teraz są ważne na Cracovii, nie o szarego kibica - uważa Craxa. - Zwykły chłopak z osiedla nikogo nie interesuje! Teraz chuliganka w Krakowie to interesy. A interesy wszędzie są takie same... - Interesy, owszem są u nas lepsze - potwierdza Jarek, kibic Pasów. - Ale Wisła sama z nami robi interesy. Najpierw się robi interesy, później walczy się na sprzęt. Zawsze interesy biorą górę.

Zawsze i wszędzie policja ... będzie

Jedno jednoczy kibiców - wojna z policją. - Policji nienawidzę, bardziej nawet niż kibiców Cracovii - mówi z przekonaniem Vasquez. - Wolałbym policjanta kopnąć. To oni wywołują zadymy. Prowokują nas głupimi zachowaniami. Na dwa lata dostałem zakaz stadionowy za burdy z policją. A tak właściwie to nic nie zrobiłem. - Nieraz od nich dostałem. Jeszcze mam ślad na plecach po gumowej pale - denerwuje się Marek. - Albo robią zdjęcia, które w szkole na tablicy wieszają. Żeby wszyscy wiedzieli, że za Wisłą jestem. A cała szkoła Cracovii kibicuje. - Patrole dopierdalają się do nas o byle co - twierdzi Jarek. - Choćby siedzenie na osiedlu, stanie w jakimś miejscu w kilka osób. - Nieraz zostałem spałowany przez policję zupełnie bez powodu. Chyba tylko dlatego, że jestem kibicem - mówi Helios z Cracovii.

Fan, fan! Chuligan!

Marek nie pamięta już, ile razy w bójce oberwał, a ile razy kogoś pociął. Z dumą pokazuje wielką bliznę na głowie - pamiątkę po tym, jak dostał obuchem siekiery. - Jakiś czas temu, jak dorwaliśmy gościa z Cracovii, to mu kosami całą dupę pocięliśmy. Taką grubą drewnianą belką z osiem razy po głowie dostał, zanim się złamała. A gość nic, dalej stał. Kumpel go jeszcze tasakiem rąbał, ale mu zeszło i kolegę w rękę trafił. Wszystkie ścięgna mu poprzecinał - opowiada. - Jasne, że ważne jest jak gra drużyna, ale tak naprawdę chodzi o bitkę. Na początku strasznie mnie to jarało. A teraz nie rusza mnie to, jak dostaję w........ Morda nie szklanka. Jedyne, o co się martwię, to rodzina. Jak jadę gdzieś z matką, to ona siedzi w jednym wagonie, a ja w drugim. - Satysfakcja i idea, można to nazwać próbą pokazania kto lepszy, sławieniem klubu - mówi Craxa. - Nikt tego nie zrozumie, dopóki w tym nie uczestniczy, nie wciągnie się w miłość do klubu. Bo jest to miłość specyficzna, nie jak do drugiego człowieka. Czasem nawet głębsza. Patrząc na Marka i jego kolegów nikt by nie pomyślał, że mogą być brutalni. Czy nie czują wyrzutów sumienia, że krzywdzą drugiego człowieka? - Czasem, jak kogoś kłujemy, to tak - przyznaje Marek. - Jak kosę dostałem i leżałem w szpitalu, to sobie myślałem, że nikomu tego nie życzę. Trochę się boję, żeby kogoś nie zabić. Ale na pięści jak się biję, to nie mam wyrzutów. Jak nie ja jemu, to on mi najebie. - Ból uszlachetnia! - mówi Craxa. - Jeśli ktoś się boi, zawsze może się zająć czymś innym! Ryzyko jest wkalkulowane. - Nie mam zamiaru skrzywdzić kogoś niewinnego, kto nikomu nie kibicuje - twierdzi Jarek. - Natomiast walka z wiślakami to dla mnie codzienność. Z początku - dawno temu - były wahania, ale po czasie to mija. - Każdy sobie zdaje sprawę, że jak się jest chuliganem, to ma się wrogów - mówi Cienki. - Ja nawet do kościoła chodzę z jakimś ostrym narzędziem. Teraz też - przyznaje i wyjmuje spod kurtki rzeźniczy tasak. - Zdarza się, że go używam, ale tylko w obronie własnej.

Święta wojna niech trwa, aż do śmierci ostatniego psa

Na jeden krótki moment pojawiła się nadzieja, że topór wojenny między wrogimi ekipami zostanie zakopany. Po śmierci Papieża kibice ogłosili rozejm. Nie na długo. - Zgoda po śmierci Papieża była OK. Wiadomo, w czasie żałoby to było dobre. Ale od początku było jasne, że to tylko chwilowe zawieszenie broni - uważa Vasquez. - Dawałem 48 godzin, że zgoda się utrzyma. Między kibicami jest to możliwe. Ale między chuliganami - nigdy. Nie wyobrażam sobie stanąć koło kogoś, kto mi wcześniej kosy żenił - mówi Cienki. - To była taka zgoda, że tego samego dnia, jak wracałem po mszy na Kałuży, to butelką dostałem po głowie - opowiada Marek. - Zgoda była ustalona przez Jude Gang i Sharks do czasu pogrzebu Papieża - mówi kibic Cracovii, Paweł. - Media zrobiły z tego wielkie halo! Najpierw o pojednaniu, a potem o niesłowności kibiców. Tylko że nikt nie mówił, że będzie pojednanie na zawsze. - Jednoczyć chcieli się frajerzy - mówi Jarek. - Od początku było wiadome, że to jest na dzień, dwa. Wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie, bo nikt z nas tego nie chce!

Za Wisłę, za nasz TS pójdziemy aż po życia kres

Marek właśnie kończy rekonwalescencję. Tydzień spędził w szpitalu, a miesiąc w domu na zwolnieniu lekarskim. - Na dyskotece dostałem. Dymy miałem z jednym typem i jego kolega mi kosę w plecy ożenił. Cudem przeżyłem. Krew bluzgała na wszystkie strony. Taką miałem dziurę, że całe jelita było widać - opowiada i z dumą pokazuje zaszytą dziurę w kurtce. Czy było warto? Narażać własne zdrowie, ryzykować życie? - Pewnie, że warto - mówi. - Za Wisłę mogę życie oddać. Za klub, nie za kolegów. Dla mnie na pierwszym miejscu jest Wisła, na drugim matka, a na trzecim dziewczyna i dziecko. - To jest jak krucjata - wyjaśnia Piotrek. - Jak się bijesz, czujesz w sobie siłę całej ekipy. Jakaś pierwotna, prymitywna siła tobą kieruje. - W pewnym sensie już oddałem swoje życie klubowi - mówi Cienki, i podciąga rękaw bluzy. Na całym przedramieniu ma wytatuowany wielki napis Wisła. - Wiem, że mógłbym za nią umrzeć, bo już nieraz stawałem twarzą w twarz ze śmiercią. Nie czuję strachu i jakby było trzeba, tobym sam poszedł nawet na trzydziestu. Lubię się bić i czuję satysfakcję, że mogę sprawić ból wrogowi. Ale nie chodzi o to, że to jest fajne, czy że sprawia przyjemność, tylko o to, kto rządzi. Chuligani są po to, żeby się przeciwstawiać innym klubom. To trochę jak w grze komputerowej, tylko że tu masz jedno życie...

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Król2002 napisał:
  • 17.03.2018 15:51

Ktoś porównuje lata 80 -te i ostatnią dekadę!!!. W latach 80-tych o ekipie Cracovii nikt nie słyszał, a kibice Wisły już walczyli już z Milicją i komuną-trzeba sie powtarzać, bo niektórzy wbijają swój bełkot nie czytając forum. . Nie rozumiecie tych czasów dzieciaki, powtarzacie mantrę o GTSie ale kibice na Reymonta walczyli już z komuną i mieli gdzieś literke G. PZPR narzucił cały system po 45 roku. Nie znacie kompletnie kontekstu historycznego i nie wiecie nic o ówczesnej ekipie Wisły. Śpiewacie sobie swoją bajke ale cała Polska wie , że Cracovia w latach 90-rych była symbolem upadku wszelkich zasad!. Wiedzą to wszyscy od Krakowa do Szczecina . Ekipa Cracovii..ta młodsza to dziś to banda meneli kupionych za dragi i za hajs. I to też nie jest tajemnicą-możecie być dumni!

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • CracoviAw napisał:
  • 17.03.2018 14:17

Zarejestrowałem się tylko po to bo nie mogę zdzierżyć tej propagandy wiślackiej.Otóz piszecie o przerzutach.W waszych szeregach w latach 80-tych było ich całe mnóstwo (choć wtedy się tak to nie nazywało).Cracovia po wojnie to biedna Cracovia biedny klub choć kibiców miała mnóstwo to sportowo nic nie mogła zaoferować swoim kibicom.Po spadku w 1984 r była to tylko równia pochyla do 2- 3 Ligii.Mieszkałem na dzielnicy gdzie byli sami kibice Cracovii.Starsi chodzili na wszystkie mecze od swojej ukochanej Cracovii po Garbarnie Nadwislan Zwierzyniecki Podgorze.Ale nie o tym.Moja szkoła cała Pasiasta biało-czerwone szaliki dumnie noszone.Spadek do 3 ligi doszedł na szalikach kolor niebieski.Dlaczego ?Ano chłopaki stwierdzili że na Cracovii nic nuda 2-3 liga A na Gtsie przynajmniej sportowo lepiej.Oczywiscie została nas garstka za Pasami ale starsi dawni koledzy już krzywo na nas patrzyli bo byli wielkimi wiślakami.Na murach pozmieniane z Cracovia Pany naBarany.Na Gtsie 1 Liga przyjeżdżał Legia Widzew Górnik Ruch.U nas Kamax Izolator Stadion K.Dalin.Sportowo przepaść na mecze mało kto chodził bo na co ???Cracovia byla ale kibicowsko dno...Ilościowo b.duza liczba nieaktywna.Więc nie piszcie o przerzutach bo w waszych szeregach też ich było sporo.Nie pisze o sprawach H bo to inne czynniki miały wpływ na zmianę barw.Ale...nikt nie zmienia ekipy z silniejszej na słabszą więc coś musiało być u was nie halo.

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Król2002 napisał:
  • 16.03.2018 14:04

Wtedy nie było internetu, komórek i całego tego syfu. Kibicowało sie dla klubu a nie dragów i kasy. Ja np z zażenowaniem oglądałęm to co robiła Cracovia niszcząc wszystkie zasady ale dziś np patrze też z zażenowaniem na nowe zgody Wisły. Wychowałem sie na zgodzie z Jagą, potem Lechią i Śląskiem. Wiem, że są inne czasy ale trudno skumać co się stało

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Król2002 napisał:
  • 15.03.2018 16:30

Chyba nie mamy pojęcia o skali tego o czym piszemy! Cracovia są pozycje zbudowała przerzucając niemal pół miasta! a na pewno pół Nowej Huty. Koledzy z osiedla, bloku, ulicy, klasy, którzy jeździli na Wisłę potem sprzedawali i gonili za swoimi byłymi kolegami. Bo taka była moda, trend, bo się bali, dostali trochę kasy, możliwości nie ważne. Przerzucanie sie to k....stwo i po ch.j drążyć temat i pisać, że czarne jest białe? Klub się ma w sercu i albo sie jest wiernym albo sie jest k...ą. Nie pisz kolego, że strzeliłeś focha na Wiślaków-meneli....jak w takim razem nazwiesz dzisiejszą ekipę Cracovii??:-). Będąc gnojem, jeszcze w podstawówce dostałem kilka razy od starszych, takie były porządki na stadionie, szczególnie X. Potem jeździłem trochę na wyjazdy, dziś siedzę sobie spokojnie jako piknik na D ale zawsze w sercu mam jeden Klub i jeśli sie nie jest k...ą żadna kasa, dragi ani sytuacja na osiedlu nie może powodować tego, że po prostu zdradzasz -tyle w temacie

Trapi mnie to od dawna (KIBICOWSKO)
  • Wakabayashi napisał:
  • 15.03.2018 15:10

Patrząc po terminarzu jestem w stanie wyobrazic sobie, ze Cracovia wchodzi do grupy mistrzowskiej zajmując 8 lokatę. Wisła z kolei pozostaje na 7 miejscu w tabeli. Ostatnie dwie kolejki odbywają sie rownolegle w tym samym czasie. Wyglada to tak, ze w tym samym czasie odbywają sie nastepujące mecze : Wisła - Jagiellonia oraz Cracovia - Legia. Obie ekipy przyjezdne walczą do ostatniej chwili o mistrza wiec robia mobilizacje i zamawiają komplet biletów na sektor gości. Co w takim przypadku wymyśla mądre głowy ? Zmianę rgulaminu ? Ściągnięcie policji z całej południowej Polski ?

< Poprzednie Następne >

Najbliższe mecze

Poniedzialek, 23.04.2018
18:00 Lechia Gdańsk - Cracovia
Niedziela, 29.04.2018
15:30 Cracovia - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Piatek, 04.05.2018
18:00 Cracovia - Śląsk Wrocław
Wtorek, 08.05.2018
20:30 Arka Gdynia - Cracovia
Sobota, 12.05.2018
15:30 Sandecja Nowy Sącz - Cracovia
Sobota, 19.05.2018
18:00 Cracovia - Pogoń Szczecin

Wyniki

Sobota, 14.04.2018
15:30 Cracovia 2-1 Piast Gliwice
Sobota, 07.04.2018
18:00 Cracovia 2-2 Zagłębie Lubin
Sobota, 31.03.2018
15:30 Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2-0 Cracovia
Niedziela, 18.03.2018
15:30 Cracovia 2-1 Sandecja Nowy Sącz
Sobota, 10.03.2018
18:00 Pogoń Szczecin 0-3 Cracovia
Niedziela, 04.03.2018
15:30 Cracovia 2-1 Arka Gdynia
Wtorek, 27.02.2018
18:00 Wisła Płock 0-1 Cracovia
Sobota, 24.02.2018
20:30 Cracovia 0-0 Legia Warszawa
Sobota, 17.02.2018
18:00 Jagiellonia Białystok 1-0 Cracovia
Sobota, 10.02.2018
18:00 Cracovia 2-1 Śląsk Wrocław
Poniedzialek, 18.12.2017
18:00 Górnik Zabrze 0-4 Cracovia
Sroda, 13.12.2017
20:30 Cracovia 1-4 Wisła Kraków
Niedziela, 10.12.2017
18:00 Lech Poznań 1-0 Cracovia
Poniedzialek, 04.12.2017
18:00 Cracovia 2-2 Korona Kielce
Piatek, 24.11.2017
18:00 Cracovia 2-1 Lechia Gdańsk
Sobota, 18.11.2017
15:30 Piast Gliwice 1-0 Cracovia
Niedziela, 05.11.2017
15:30 Zagłębie Lubin 1-2 Cracovia
Sobota, 28.10.2017
18:00 Cracovia 1-1 Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Sobota, 21.10.2017
15:30 Sandecja Nowy Sącz 1-1 Cracovia
Poniedzialek, 16.10.2017
18:00 Cracovia 3-0 Pogoń Szczecin
Piatek, 29.09.2017
20:30 Arka Gdynia 1-1 Cracovia
Poniedzialek, 25.09.2017
18:00 Cracovia 1-3 Wisła Płock
Niedziela, 17.09.2017
18:00 Legia Warszawa 1-0 Cracovia
Sobota, 09.09.2017
20:30 Cracovia 1-1 Jagiellonia Białystok
Piatek, 25.08.2017
20:30 Śląsk Wrocław 2-1 Cracovia
Piatek, 18.08.2017
20:30 Cracovia 3-3 Górnik Zabrze
Sobota, 12.08.2017
20:30 Wisła Kraków 2-1 Cracovia
Niedziela, 06.08.2017
18:00 Cracovia 0-2 Lech Poznań
Poniedzialek, 31.07.2017
18:00 Korona Kielce 4-2 Cracovia
Sobota, 22.07.2017
18:00 Lechia Gdańsk 0-1 Cracovia
Sobota, 15.07.2017
18:00 Cracovia 1-1 Piast Gliwice