Pogoń Szczecin

Serpentyny zasypały boiska Ekstraklasy

Mecze Ekstraklasy rozpoczęły się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Wszystko za sprawą kibiców, którzy w ramach akcji „Ostatni gwizdek” zasypali murawę serpentynami. Nie inaczej było w Warszawie, gdzie Legia pewnie wygrała

Nic o nas bez nas

24 marca odbyło się w Warszawie spotkanie przedstawicieli grup kibicowskich, w którym udział wzięli reprezentanci większości klubów Ekstraklasy, I ligi oraz wielu drużyn z niższych szczebli piłkarskich rozgrywek. Nowe pomysły...

Ponad 100 litrów oddanej krwi - nowy rekord kibiców Legii

Kibice stołecznej drużyny kolejny raz zorganizowali akcję krwiodawstwa, która tym razem przyniosła wprost nieoczekiwane rezultaty. Finalnie udało się zebrać ponad 100 litrów krwi, co jest dotychczasowym rekordem. 224 legionistów odda

Ekstraklasa: Fatalna frekwencja!

Tak złej pod względem frekwencji kolejki w Ekstraklasie nie było już dawno. Żaden z ośmiu meczów 24. kolejki nie przyciągnął na stadion więcej niż 10 tysięcy kibiców.  Najlepsza i najgorsza...

Lechia z dopingiem na Amber Cup

Już dzisiaj rozpoczyna się turniej halowy Amber Cup, który odbędzie się w Ergo Arenie w Gdańsku. Na turniej mobilizują się kibice Lechii.   Pierwszego dnia turnieju do rywalizacji staną drużyny...

Przedświąteczne kary od Komisji Ligi

Srogie kary na kluby Ekstraklasy nałożyła przed świętami Komisja Ligi. W sumie kluby zostały ukarane na kwotę 90 tysięcy złotych! Komisja nałożyła również kary w postaci zakazów wyjazdowych dla zorganizowanych...

Forum

województwo Zachodniopomorskie
  • ZMeczuNaMecz napisał:
  • 19.03.2018 16:50

Nic ciekawego, trochę ludzi jeździ na Pogoń, jest grupa która próbowała działać na Vinecie i nawet mieli zgodę ze Świtem Szczecin (najlepszy wyjazd chyba na Gwardie kilka lat temu w około 30 osób) ale bez szału

Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
  • Tel napisał:
  • 07.03.2018 17:13

Warszawa/Polska-Anglia (Wrzesień 1999 )

Ten mecz już długo wcześniej zapowiadał się interesująco. Uklady na kadrze funkcjonowały w pełni - wyklarowały się dwa silne obozy, jeden skupiony wokół Arki/Lecha/Pasów drugi trochę bardziej rozbudowany ale nie tak silnie scalony to nasz w którym egzystować musiały ze sobą takie kosy jak Legia-Wisła czy Pogoń-Lechia. Bez wnikania w szczegóły nadmienię że na 3 miesiące przed tym meczem na goscinnych występach zaogniliśmy stosunki na lini my-Zagłębie Sosnowiec.
Po prostu w pewnym miejscu pomylilismy Ich z Legią i potraktowaliśmy nieulgowo.
Myślałem że na ten meczyk znajdzie się więcej chętnych ale, może z powodu środy i bardzo małej szansy obejrzenia meczu liczba nasza zatrzymała się na bodaj 35 osobach. W drogę do stolicy wyruszyliśmy z niezłym ekwipunkiem gdyż tego dnia
mogło an nas czychać wiele atrakcji a liczba nie była naszym atutem. Spodziewaliśmy się standardowej wojny na kadrze z Arką/Lechem i Cracovią, z tymi ostatnimi powinniśmy podążąć jedną drogą więc czujnośc była wzmocniona.
Do tego jak już wcześniej wspomniałem spodziewać się mogliśmy próby zemsty ze strony Zagłębia sosnowiec i Legii za wspomniane już wydarzenia. Bo na reprezentacji niby układ jest ale historia często pokazywała że jest to krucha instytucja. Autokar trafił nam się wyjątkowo luksusowy, wysoki, z toaletą, na 60
osób...zresztą wystarczy powiedzieć że dzień po meczu miał być środkiem podróży pewnego biura turystycznego do Hiszpanii. Tak więc podroż upłynęła świetnie gdyż każdy miał niemal dwa miejsca dla siebie. Do tego kierowca był naprawdę równym gościem i nie uprzykrzał zbytnio życia. Jeszcze przed wyjazdem atrakcją stał się jeden z nas, do którego notabene teraz min skierowana moze być flaga WIERNOŚĆ, ktory był tak głodny że pożarł naraz to co było pod ręką czyli ... 3 kilo bananów i słoik musztardy...na serio. Spodziewaliśmy się ze policja również tego dnia będzie czujna i postanowiliśmy dobrze schować nasze przedłużacze rąk. z pomocą przyszedł kierowca który w tym celu udsotępnił nam toaletę (nam pozostały przystanki w lesie) i odkręcił od niej klamkę w razie wizyty policjantów w autokarze. Jadąc dostajemy telefony od Lechii, już przebywającej w Warszawie, że
najprawdopodobniej odbędzie się tego dnia ustawiona walka z angielskimi chuliganami. Nie powiem większośc z nas była podekscytowana tym faktem gdyż taka gratka nie zdarza się na co dzień a do tego skonfrontować swe siły mielśmy z najsłynniejszymi przecież chuliganami w Europie. A wiadomo że na takim sprawdzianie każdy chciałby wypaść jak najlepiej. Tak więc pełni nadziei zbliżaliśmy się do Warszawy. Już kilkadziesiąt kilometrów przed nią pokazał nam sie 100 metrów przed nami plicjant z lornetką, po oblukaniu zapewne naszych rejestracji wyjął lizaka (nie słodycze oczywiście) i nakazał zjazd na pobliski parking. Dziwne.
Tutaj naszym oczom ukazał sie trochę przygniatający widok, kilkanaście radiowozów i full gadów. Oczywiscie wysiadka, rewizja nas i autobusu. Na pytanie o toaletę i brak klamki kierowca skwitował ze jest awaria i nie da się otworzyć itd. Uwierzyli = kamień z serca. Pewnie gdyby nie pomoc kierowcy już tam zakończylibyśmy podróż tego dnia.
W końcu psy się odpierdalają i jedziemy dalej. W Warszawie kierujemy się we wskazane telefonicznie miejsce. Ponieważ nie do końca wierzymy w to ze do walki dojdzie, nie do końca wiemy gdzie jesteśmy i nie chemy robić przypału sprzęt zostaje w autokarze.
Spotykamy się z chłopakami z Młodych Orłów (Lechia) oraz Teddy Boys (Legia), jest jeden gość ze Śląska Wrocław (grali tego dnia jakiś mecz i dlatego ich nie było). Okropnie zdziwił nas to że było w Warszawie Zagłębie Sosnowiec, Pogoń
Szczecin i Widzew Łódź a nie byli na miejscu zbiórki. Nie wnikam czemu do umówionej liczby około 100 osób własnie zakwalifikowano nas a nie Ich.
Liczbowo rozkład sił wyglądał mniej więcej tak że nas było 35 a Lechii i
Legii było po około 40 może ciut więcej osób.
Kerowani przez Legionistów przemieszczamy się do Parku Saskiego.
Tam czekamy na Anglików tocząc rozmowy z niektórymi Warszawiakami (choć z większością omijamy sie szerokim łukiem i spojrzeniami spode łba). Opowidaja wydarzenia ostaniej doby dla nich ten mecz zaczął się już dzień wcześniej i od tamtej pory na Starówce co rusz dochodziło do spięc między angielskimi lads a polskimi chuliganami. Dowiadujemy się że angielska grupa do bicia została zaopatrzona w wydrukowane mapki ze wskazaną droga do miejsca konfrontacji.
Jak już wcześniej wspomniałem nie za barzdo do końca jeszcze wierzyliśmy
że wszystko dojdzie do skutku oraz jako persona non grata staliśmy trochę z boku. Nagle coś zrobiło się ciemno, stojąc na skraju parku widzimy wychodząca
z niego ławe typów.Rzut oka i wiadomo angole, krótkie spodenki, koszule na wierzchu lub przewiązane w pasie, niektórzy w łapach sprzęt a niektórzy browar. Inny styl chuliganki niż polski. U nas raczej typ że tak to nazwę sportowy - każdy rozgrzewa stawy, mięśnie. No ale tak jak napisałem, od Angoli robi się ciemno.
Wysuwają się niczym cień z parku, napewno było ich więcej niż 100 (nas zresztą też), oceniam ich na mniej więcej 150 osób. Pierwsze linie obu grup juz nawiazują bezpośredni kontakt, jak na filmach historycznych pierwsze skrzyżowanie mieczów, w tym wypadków noży dwóch Angoli z dwoma Polakami (wielkimi od jodu ).
Angole w szoku gdyż gabaryty wśród Polaków naprawdę spore a przecież dla nich jesteśmy egzotyką, nic o nas nie wiedzą i taktuję zapewne jak my Rumunów czy Ruskich. Opisywane psychologiczne pierwsze skrzyżowanie zdecydowanie na korzyść Polaków, my jako że staliśmy z 30 metrów dalej dobiegamy do linii frontu.
Widać w oczach Anglików zawahanie. Jak wyszli z parku rozbujani, pewnie siebie, idący po łatwe zwycięstwo (jak zawsze w całej Europie) tak Ci z dalszych szeregów stanęli wryci i pokazali chwilę słabości. I to był ich błąd. Zgrało się to wszystko w sekundę z naszym wbiegnięciem w nich i zaczęło się k...a ... braveheart :)
Angole z wyjątkami biorą odwrót, wyjątki próbujące walki są od razu torpedowani...lądują na glebie. Może jestem kurcze troszkę zboczony ale wyglądało to świetnie...goście stojący do nas twarzami, czyjś wyskok, kop w ryj i syn Albionu na glebie. Oczywiście zaraz nad gościem wiruje kilka osób by wykluczyć go z dalszej potyczki.
Peleton podąża na wskroś przez park za stadem Anglików. Ci topnieją, grupki próbujae podjąć walkę za każdym razem przegrywają je i pozstają na trotuarze , jak nazwałby to Warszawiak. Nie mam pojęcia ile to trwa gdyż w takiej sytuacji człowiek jest w lekkim amoku i szzcerze pisząc nie za bardzo się kontroluje.
Anglicy wylatują z parku z drugiej strony i przebiegają przez skrzyżowanie z torowiskiem. Na końcówce parku obracają się by spróbować jeszcze walczyć.
Słychać policyjne syreny. Legioniści powoli się wycofują słysząc to, zostajemy niemal samą Wisłą, kilku z Lechii i Legii. Nie że jesteśmy jakieś kozaki ale nawet nie znamy terenu i wolimy zostać w grupie niż się rozbiegać. Teraz spięcie z Anglikami na pasach, angole wykorzystują swoje stanowisko na torowisku i leci na nas grad kamieni. Z naszej strony to samo. Patrzę a koło mnie stoi kolo w koszulce piłkarskiej jakiegoś angielskiego klubu. W amoku nikt dokladnie się nie przygladał a się okazuje że kilku nie mających sił uciekać stoi między nami. Ładuje gościowi się z butem na klatkę i facet ląduje na glebie, jeszcze strzał by przygnieśc go do gleby ale nie ma za dużo czasu gdyż kamory świszczą wokól i odbijają się od chodnika.
Już widać radiowozy, podnozę głowę i widze podobny jak w moim przypadku widok, kilku Angoli na glebie i chłopaki nad nimi. Ale teraz gdy zagrożenie z strony psów stało sie już widoczne nerwy puszczają wszystkim i się rozbiegamy po kilka/kilaknaście osób. Na szczęście trafiam do grupy z jakimś Legionistą ktory dobrze zna rewiry i prowadzi nas w jakieś bezpieczne miejsce. Nie zanm się na geografii naszej stolicy ale Kolumnę Zygmunta poznam. Pod nią lądujemy.
Idzie jakiś chłop w koszulce piłkarskiej klubu w Wysp. Krótki pokaz elokwencji i językoznawstwa where are you from? ...yyyy.... where are you from!? im from Germany...Bremen chwila zawachania po czym koles z Krk ktoremu widać szok bitewny jeszcze nie spadł odpowiada na pewno k...a i nokautuję gościa najlepszym cisem łbem w pysk jaki kiedykolwiek widziałem...Angol leci do tyłu z dwa metry i udaje nieżywego. Idziemy dalej ale tych Angoli wokół sporo...ale większość unika spojrzeń, to nie ci od mocnych wrażen a że Wyspiarzy tego dnia przybyło chyba z 2 tysiące to są na każdm kroku. Nie lejemy już nikogo, tzreba się dostać pod stadion. Kierowani nadal przez Legionistę tułamy się jakimis tramwajami, autobusami. Widać kursujące radiowozy i przyglądających się psów z nich, juz wiedzą o awanturze w Saskim. Rozdzielamy się na jeszcze mniejsze grupy. Gdzieś w centrum cumuję z jakimiś typami z Wawy, Gdańska i Krk na obiadku. Teraz letarg i sielanka, czas ukoić nerwy, rozmowy w knajpce z sympatycznymi Warszawiankami, piwko i tego typu uspokajacze. W końcu spotykamy się większą grupką i udajemy się pod stadion. Legioniści w drodze informują nas że bardzo cięte jest na nas sosnowieckie Zagłębie. Trochę cięzko by w tej chwili jesteśmy porozbijani na grupki. Trafiamy do jakiegos parku w okolicy stadionu, przechodzimy nim i mijamy grupkę Zagłębia i Legii. Kolesie z Zaglębia wyglądają naprawdę konkretnie. Krzywe spojrzenia ale do niczego nie dochodzi...być moze łagodzi sytuację obecnośc z nami typów z Lechii i u nich chłopaków z Legii. Zaraz mijamy Widzew, Motor, rozmowy ze znajomymi z całej Polski...w czasie tych wszystkich meczów repry znamy się już z gościami z tych ekip osobiście. Ciągle oczekiwanie na Triadę (Arka-Lech-Cracovia) ale i nieustające
opisy przeżyć sprzed kilku godzin z parku. Każdy opisuje jak to widzial ze swojej perspektywy, każdy dodaje nowe szczególy , informacje prasowe powoli docierają do nas ... kilkunastu angoli rannych w tym kilku ciężko...kilku pociętych kosami.
Oczywiście podejrzenie pada na nas ale daję sobie łeb uciąć że to nikt od nas...wszystko bowiem zostało w autokarze...my do końca nie wierzyliśmy że będzie ta ustawka. Bilety na mecz ma chyba tylko 6-8 osób od nas. Legia proponuje jakieś fałszywki, kserówki, drogie oryginały itp. Stwierdzamy jednak że chuj ze stadionem, oglądnijmy mecz w jakiejś knajpie przy piwku. Ci co mają iśc na mecz idą a my ładujemy się na chwilę w autokarze i odpoczywamy. Krótki przegląd okolicy w poszukiwaniu knajpy z telewizorem zakończony niepowodzeniem. W końcu wpadamy na pomysł najprostszy z prostych...przecież mamy TV w autokarze. Parkujemy z 200 metrów od stadionu (jak się idzie od Powiśla zawsze na Legię to mijając krytą skręca się w lewo nad kanał i sektor dla gości, my staliśmy z 50 metrów dalej w przód). Zapraszamy do środka kilkunastu chłopaków z Polonii Bydgoszcz, którzy również kręca się bez koncepcji wejścia na stadion. Muszę przyznać ze jak na tak nieznaną grupę charakteryzowali się naprawdę imponującymi gabarytami. Popijamy piwko, oglądamy mecz, gadamy z Bydgoszczanami a doping i odgłosy ze stadionu mamy na żywo tuż obok (wyłączamy wogóle głos w TV). W pewnym momencie ze stadionu słychać szum, wrzawę i po chwili TV pokazuje spięcie między sektorami Anglików i Polaków. W cemtralnym miejscu sławna czerwona flaga Wisły. W pewnym momencie znika a my
dostajemy kurwicy bo myślimy ze zdobywają ją Anglicy. Między sektorami widać latające race. Musimy dostać się na stadion. Mam pomył gdyż dwa lata wstecz wbijałem się na Żylete od tyłu w kilka osób przez jakies garaże na mecz Polska-Węgry. Niestety opisywałem już naszą miejscówkę a wobec tego ze była położona
tuż za sektorem Anglików powitało nas chyba z 300 psów i zapory z barierek oraz szaleniec na koniu (standard w WuWuA). W takiej liczbie jaka prezentujemy (40 osób) nawet nie ma się co ośmieszać. Rezygnujemy z próby dostania się na stadion. Na szczęście okazuje się że flaga Wisły jest w rękach Wiślaków, na stadionie uspokaja się i mecz dobiega końca. Jedziemy pod Żródełko (knajpa Legii) gdzie przychodzą ekipy z całej Polski. Legioniści po telefonicznych rozmowach z Anglikami przekazują że synowie Albionu rozdrażnieni przed meczową porażką chcą rewanżu. Pada propozycja miejsca - pod Pałacem Kultury, Angole będą szli na
Centralny a my mamy gdzieś czekać. Udajemy się tam i parkujemy autokar z drugiej strony Pałacu. Przy głównej trasie jest sporych rozmiarów ogródek z krzesłami itp itd. Siedzimy sobie popijajac piwo, dozbrajając się, jedząc i obserwujemy zjazd innych ekip z Polski.
Tutaj już dokładnie nie mogę stwierdzić jakie kluby były bo ciemno było jak skur...
było już cos koło 23-ej. W końcu słychać a wręcz czuć zbliżajacy się tłum Angoli.
W ciemnościach nic nie widać ale słychać wrzaski i śpiewy. Muszę przyznać że o ile przed meczem organizacja była super o tyle teraz było więcej chaosu, trochę się niepokoiłem o wynik tej potyczki.Tym bardziej że nie znamy nawet liczby Angoli, a jak ida k...a wszyscy? 2000 ?
Jednak tym razem policja była szybsza, na nieszczęście dla Anglików. Kaski wpadają do naszego ogródka i wymiatają nas na chwilę z niego. Gdyby Angole wpadli chyba by wygrali. My po chwilowym wycofaniu, dozbrajamy się i wracamy gdyż trasą przed ogórdkiem własnie maszeruje kilkuset Angoli.
Nie wiem jak się zaczeło ale psów juz tutaj nie było a jak wpadłem na ulicę już wszystko się działo...ekipy z Polski z ciemności wskakują na Angoli z boku i z tyłu.
Ci w szoku. Krótkie walki spowodowane tym ze wpadamy bezpośrednio w ich watachę ale, ogólnie Anglicy dra zelówy na Centralny, który mają ze sto metrów przed soba. Nie wiem co się działo na poczatku ich peletonu ale domyślam się że
poszła panika i uderzyli w tych psów którzy nas wcześnie wymietli z knajpy i teraz szli przed Anglikami z przodu. Widok był taki że go nie zapomnę do końca życia
W ruchy był cały sprzęt ogródkowy i knajpy. W końcu znów leca psy i trzeba się zmywać albo grać głupa. Jako że autokar mamy 30 metrów dalej nam pozostaje kleić głupa. Widzę kilku stojacych gości z tobołami i przyglądajacych się całej
bitwie z boku. Podbijam do nich i udaję że stoję z nimi. szto eta ? słyszę (ooo goście zza wschdzniej granicy) goście z wybałuszonymi oczami patrzą na mnie oczekując że im nie wiem co oznajmię, ze trzecia wojna światowa czy co? odpowiadam eta tolka futbol miacz ... Polska-Anglia.
Kiwają ze zrozumieniem i dalej stoją w szoku nie wiedząc co sobą począć. Ja za to wiem, opuszczam ich i widząc że psy wracają do swoich podopiecznych Anglików, udaję się do autokaru. Nie muszę dodawać że po takich wyczerpujących wydarzeniach zjadłbym konia z kopytami i wypił beczkę piwa. Na szczęście okazuje się że dosłownie 10 metrów obok naszego autobusu stoi taki autobus unieruchomiony przerobiony na całodobową jadłodajnię. Zaszyci w ciemnościach autokaru (nie świecimy świateł by nie zwabić psów których mnóstwo stoi 100 metrów od nas chroniąc dojścia do Centralnego) wychodzimy po 3-4 osoby do restauracji i wracamy z zakupami. w ten sposób mozemy oglądać bezpiecznie manewry psów, pozywiając się przy okazji. Nie odjeżdżamy jednak gdyż Legioniści informują nas (a jest już koło północy) że jest jeszcze grupa anglików chętna na kolejny rewanz znów w Parku Saskim. Mediacje jednak z Anglikami przedłużają się o wiele za dłuo, owszem może i dla Legionistów to był kąsek bo byli u siebie wmieście ale dla nas poruszanie się takim autokarem po nieznajomych terytoriach w środku nocy w chwili gdy setki policjantów trzepią miasto w poszukiwaniu takich jak My to już za duże ryzyko. Do tego dochodzi zmęczenie całym dniem i zaczynają się dywagacje czy jest sens jeszcze zaczekać oraz tłuc się w parku nocą (to byłby już zupełny hardcore). Powoli przeważa opinia o bez senscie takiego czegoś. Do tego rozmowy między stronami coś się nie kleja. W końcu ulegamy namową kierowcy, który jak już wspominałem następnego dnia mial tym samym autokarem zapieprzać do Hiszpanii, udajemy sie w drogę powrotną do Krakowa.
Wraz z nami wraca dwóch Wrocławian, którzy nie mają czym wracać a i wizyta na centarlnym nie była wtedy dobrym rozwiazaniem. Byłem tak zmęczony a miejsca było tak duż że usnąłem chyba nim jeszcze wyjechaliśmy ze stolicy. Wszyscy zresztą chyba popadali jak muchy. Gdy się obudziłem szok, gdzie my k...a jesteśmy? Spodek!
Dopiero po chwili doszło do mnie ze kierowca okazał się naprawdę gość i podwozimy chłopaków ze Śląska do Katowic gdyż z Krakowa nie mieli dobrych pociągów. Znów zasnąłem a gdy się obudziłem to było już jasno a my dojeżdżaliśmy do hali Wisły dgze zaparkowany miałem samochód. Powrót do domu w chwili gdy rodzice wychodzili do pracy, standardowe pytanie O KTÓREJ MIALEŚ BYĆ ?!?! (przed wyjściem twierdziłem ze koło północy) ale już po chwili spałem jak niedźwiedź




To było zima na przełomie lat 1995/1996. W sezonie icki kroiły jak oszalałe. Na Wiśle jakość ekipy oraz organizacja była bliska dna. Ciężki to były chwile dla kibiców jeżdżących na Wisłę. Zimą postanowilśmy trochę to wszystko rozruszać. Jak wiadomo kibic Wisły w zimie wcale nie musi nudzić się w domu: są sekcje siatkówki, koszykowki i to zarówno kobiet jak i mężczyzn. W tamtych miesiącach najcikawsze widowiska tworzyły koszykarki, na koszykarzy mało kto zaglądał no a my czasem zaglądnęliśmy na mecze siakarek, kto był ten wie że to sport dobry dla koneserów damskiej urody. Obcisłe koszulki, krótkie spodenki ledwo opinające jędrne pośladki siatkarek...ehh szkoda pisać
Jako że chuligani Cracovii postanowili nie odpuszzcać nawet w zimie trzeba było być bardzo uważnym bo wizyty w okolicach hali były normą a zdarzały się i wizyty bezpośrednio pod samymi kasami.
Zaczęliśmy się grupować i tworzyć grupki, które zbierały się już z dwie godzinki przed meczami i tak łaziliśmy w tym śniegu po okolicznych uliczkach, parkach itd by w końcu dać jakiś opór łowcom.
Nieraz pogoniło się Cracovię ale i nieraz dochodziło do komicznych sytuacji kiedy to uciekali gości których potem widzieliśmy na hali. No ale dziwić się nie ma co...poza tym początki są zawsze trudne.
Tak więc zimą życie kibiców zaczęło tętnić wokół hali.
W tamtych czasach, niejeden pewnie zresztą pamięta, największymi rywalkami naszych koszykarek były Włókniarki z Pabianic.
Kilka lat wstecz w finale rozgrywek na Reymonta doszło do niezłych burd na hali Wisły właśnie w trakcie i po meczu z Włóniarzem.
Ponieważ w tym sezonie znowu ta drużyna stanęła na drodze w play-offach naszym zawodniczkom postanowiliśmy w końcu odwiedziec to małe miasteczko znane z silnego wpływu kibiców ŁKSu Łódź.
Był chyba luty choć głowy za to uciąć sobie nie dam, nie ma szans przypomnieć sobie też jaki to był dzień tygodnia.
W każdym bądź razie koło 6 czy 7 rano umówieni byliśmy na zamówiony autokar bodajże an wylotówce na Olkusz (pod dzisiejszym Makro).
Jako że w tamtym czasie zdarzyło mi się chyba z 3 razy zaspać na wyjazd i dopiero gwizdy kumpla pod blokiem mnie budziły obmyśliliśmy z nim nową metodę.
Jesli wyjazd miał miejsce już koło 4-5-6 nie kładliśmy się spać wogóle...to były czasy...teraz godzina 24 a mi się już oczy kleją.
Gdy rodzice pogrżąli się w śnie my czekaliśmy tylko na dogodny moment i przykładowo o 2 czy 3 w nocy pojawialśmy się pod blokiem.
Czasy ubogie więc i rozrywki takie...zazwyczaj piwo choć zdarzało się i wino (choć za tym nigdy nie przepadałem).
Tym razem zawitało do nas dwóch kolegów (H i Sz) obydwaj już wspomnaiani w tym temacie.
Czas do rana zleciał na śmiechach i na opowiadaniach oraz na robieniu sobie jaj z sąsiadek mojego kumpla.
W końcu czas dojechać na miejsec zbiórki.
Jakiś tramwaj iw pewnym momencie trzeba było przesiąśc się na autobus.
Godziny poranne zimą charakteryzują się tym czym charakteryzują się godziny nocne każdej innej pory roku = ciemnością jak skur.....
Moment przesiadki z tramwaju na autobus miał być rzeczywiście momentem gdyż pzrystanki dzileiło z 50 metrów, oba pojazdy zawitały na przystanki w tym samym czasie a wiadomo jak wielka kultura osobista oraz grzeczność charakteryzują kierowców mpk.
Krótko mówiąc musieliśmy nieźle zapierdalać żeby nam autobus nie spieprzył.
w pewnym momencie orientujemy się H nie ma z nami.
Musimy więc odpuścić autobus i przeczesujemy teren w poszukiwaniu kolegi....zajęło nam to góra 5 sekund gdyż w miejsce jego postoju skierowaly nas jęki i postękiwania.
H leży na glebie i trzyma się za paszcze a z pomiędzy palców sączy mu się krew.
Młodzieniec ten bowiem jako jedyny wbiegl pomiędzy dwa drzewa....niby nic tyle że pomiędzy nimi, na wysokości ust, rozwieszony był, napięty drut.
Werżnął on się więc naszemu biednemu koledzy w pysk zwalając go z nóg w pełnym biegu.
czywsićie udzieliliśmy H piewrszej pomocy ... znaczy się solidarnie z kolegą położylśmy się wszyscy na glebie...ze śmiechu.
Jakoś przeżył, choć nie wyglądął atrakcyjnie na ten czas.
w końcu dobrnęliśmy do autokaru i w troszkę ponad 40 osobowej grupie wyruszyliśmy na podbój ziem ii łodzkiej.
Trasa Hanysowo-Łódź charakteryzuje się sporą ilością zajazdów, ktore chyba przy okazji każdej ligowej kolejki skazane są na odwiedziny watah kibicowskich przemierzających nasz piękny kraj z północy na południe i vice versa.
My również po rez enty i nie ostatni odwiedziliąmy kilak z tych miłych wyszynków ogałacając je nieraz z różnych wyskokowych napoi.
Inteligencją w jednym z nich popisał się mój przyjaciel z osiedla który dorwał się do jakiejś butelki i wychylił jej zawartiość od kopa na oczach zdziwionego ekspedienta oraz naszych.
Zdziwony byłem co nie miara gdyż kolega owszem, pociąg do alkoholu i miał ale to był ajkiś zwykły sok tyle że z zagraniczną etykietką...zaraz moje zdziwienie ustąpiło gdyż kumpel z duma pokazuje mi napis na etykeitce ... alkohol. Niestety msiałem go rozczarować pokazując mu pierwszy człon etykiety, ktory nie wiedzieć czemu jego niebystre czy pominęły a brzmiał ten człon non co w sumie dało non alkohol oraz spowodowało posmutnienie mojego serdecznego ziomka.
w takim oto miłym nastroju droga minęła dość szybko choć niewesoło było na trasie łączącej autostradę Katowickę z Bełchatowem dgyż nagly atak zimy okazał się nam w sposób arcy widowiskowy, na naszych oczach chyba z 3 samochodu zjechaly do rowu i my też omało nie zalizcyliśmy efektownego ślizgu.
Jak wiadomo jednak Pan Bóg nad kibicami Wisły czuwa więc do Pabianic dotarliśmy cali i zdrowi.
Ponieważ pora była wczesnoobiadowa a mecze kosza zazwyczaj odbywają się wieczorkeim czasu było conie miara.
Zmaleźliśmy jakiś lokal z bilardem, piwem, wódką, duż ilością miejsca z zabawa zaczęła się rozkręcać.
Oczywiście bilard gratis, alkohol kelner/barman zapisywał na jeden rachunek.
Próbujących dosiadać sie miejscowych od kopa spławialiśmy, nieraz słowem, nieraz czyenm gdy wiek i wygląd był odpwiedni.
W końcu lokal trzeba było opuścić gdyż godzina meczu zbliżała się nieuchronnie.
Barman/kelner okazał się być wielkim kibicem Wisły i nawet nei poprosił nas o uiszzcenie rachunku
Nie powiedział również nic gdy wzięliśmy sobie kule oraz kiej bilardowe.
Nie wzięliśmy ich sobie ot tak, miejscowi napewno juz o nas wiedzieli a nie było nas znowu tak duzo.
Wiadomym też była że na ciekawsze mezce miejscowych koszykarek przyjeżdżają z Łodzi ŁKSiacy.
Tak miało myś i tym razem.
W drodze na hale zapoznaliśmy kilku miejscowych w barwach ŁKS z krawężnikami.
Nie byłoby takiej agresji gdyby nie fakt że ledwie co końca dobiegła era gdy ŁKS był jednym z większych pzryjacił naszych kolegów zza Błoń.
Gdy już hala znalazła się w zasięgu naszego pola widzenia zobaczyliśmy opócz zwykłej kolejki kilkudziesięcioosobową grupę w biało-czerwono-białych kominiarkach.
Juz po chwili te kominiarki przeszkadzały Pabianiczanom i Łodzianom (jak się późneij okazało) w ucieczce. Oddycha się w takim badziewiu ciężko a i pole widzenia zawężone (tutaj mała rada - jeśli zaatakuje Cię ktoś w kominiarce pierwsze co zrób to przesuń mu ją na twarzy kilak centymetrów...zasłaniają mu się oczy i można z nim skuteczniej pokonwersować).
Z kolejki i ekipy po naszym ataku nie ostał się nikt - uciekli wszyscy.
Pogoń za ekipą kominiarkową była nawet długa ale co rusz ofiary uciekały po kątach, sklepach itd i w końcu trzeba było zawracać bo było nas juz wytrwałych coraz mniej.
Nie powiem pewnie się nieźle musiałem przybujać, bo na końcu w pięciu goniliśmy chyba z 20 miejscowych ktorzy widać nawet nei obracali się by ocenić sytuację.
Dla 19 latka było to coś
Powrót pod halę i udajemy się za nią bo tam było hotel gdzie przebywały nasze koszykarki oraz nasz autokar i trzeba było sprawdzić czy jest jeszcze cały.
Krótka rozmowa z kosyzkarkami, zostajemy poczęstowani kalendarzami z autografami, który wisial mi na drzwiach jeszcze z 5 lat i super pomysł.
Psy się nami jeszcze nie zainteresowały albo nei moga nas znaleźć a miejscowi napewno schodzą się znów do kas.
Mały podzial na dwie grupy i za minutę wpadamy pod kasę tym razem juz z dwóch stron.
Teraz ludzi było już sporo i na szczęści Ci normalni już wytrzymali napięcie a tylko ci w biało-czerwonych kominarkach musieli wykazać się olimpijskim umieętnościami.
Trochę nam szalików wpadło wtedy w łapy.
Atak z dwóch stron nie był dokładnie zsynchronizowany (Drużyną A nigdy bowiem nie byliśmy) i w efekcie jedna grupka przegoniła miejscoych dokłądnie pod płot przez ktory my z drugiej strony zaczęliśmy przeskakiwać. Niechcący ale akcja wyszła - kozak.
W końcu zainteresowała się nami policja.
Lądujemy na hali,a że na tej nie ma stricte sektora dla gości dzielimy miejscówki z autochtonami tyle ze tymi spokojnymi bo ci groźni woleli swój młynek utworzyć na drugim końcu trybuny.
A mozę zawsze tam go mają...nie wiem.
w przerwie znów mamy plan i część ekipy (ta szukająca mocnych wrażeń) w stu procentowej frekwencji udaje się do hallu na papierosy, psy jednak popisyały się nie lada dedukcją i gdy zobaczyli że mało kto sięga po nikotynę natomiast zainteresowanie wysokimi metalowymi popielniczkami na stojakach jest duże otozcyli nas skutecznie separując od podobnie zachowującej się grupy miejscowych.
Trochę pzrekrzykiwań i trzeba wracać na sektor bo psy sa już bardzo czujne i nie ma szans na bezpośrednia wymianę argumentów.
Wyśmialiśmy Łodzian gdyż co chwilę wrzeszczeli Cracovia ! a zgody już nie mieli kilka miesięcy...widać bolało ich to.
Za szybami w cemnościach parkingu widać było szwędające się charakterystyczne biało-czerwono-białe kominiarki.
Czyli nie wszyscy pofatygowali się na sam mecz.
Po meczu z tego co pamiętam psy zaprowadziły nas do autokaru a miejscowych przytrzymali na hali.
Oj niedobrze...mieliśmy jeszcze ochotę pobałaganić a miejscowi też już zgrani w większą grupę przejawiali większy animusz.
Postanowilismy przechytrzyć policję i wyjechać spokojnei z miasta a po odpuszczeniu eskorty wrócić sobie do niego.
Niestety tym razem policjha znów popisala się przebieglością i rozgryźli nas plan.
Trza było się do Krakowa więc już zmywać.
Po drodze jeszcze mała niespodzianka w posatci awarii świateł i autokar widmo (zimowa noc a my wogóle bez świateł) musiał przeetlepać się pół Polski drząć o drogówkę ale na szczęście tej nigdzie nie było.
w Częstochowie stojąc na światłach stoimy obok placu przykościelnego (teraz kminię ze musiala to być niedziela) widzimy sporą grupę parafian.
Hasło i przerażonym wiernym ukazuje się w oknach najpierw jeden a potem z 20 nagich tyłków.
Tym większe musiało być przerażenie tych ludzi gdyż właścicielem pierwszego okazanego tyłak był gostek ważący na ten czas mniej więcej 120-130 kilo więc i jego odwłok zasłonił całą szybę.
Lomu (jeśli to czytasz)-wiesz do kogo należał bo ostatnio gadaliśmy o nim....znaczy sie nie o tyłku tylko o kOlesiu

Potem już tylko droga do Krk i w nocy melduję się w końcu w ciepłym łóżeczku ze zdobycznym....kalendarzem.

Skrojone Flagi, Szale, Dywany ... (komentarze)
  • nikodem napisał:
  • 10.01.2018 07:37

Ta bo Szczecin to 5 tysieczne miasteczko,że w 10 minut by ich namierzyli...jeżeli nawet to Pogoń nie ma do nich startu,sam bks by pewnie ich naribil zamieszania w ich młynie.

Podsumowanie 2017
  • Beha napisał:
  • 03.01.2018 14:05

Nie zmienia jednak faktu, że Lech , by nie płacić swoich długów upadł, a na Lecha przefarbowała się Amica.
Dużo klubów poupadało i zaczęli od 4 lub niższej ligi, Leszki poszły na skróty.


Taki Widzew to zdążył już upaść dwa razy - raz dzięki mykowi Bońka zaczęli bez długów w tej samej lidze, potem Widzew położył Cacek.
Inne kluby, które zaliczyły bolesne upadki to Lechia, Raków, Stomil, GieKSa z Katowic, Pogoń Szczecin, Polonia Warszawa (tu na własne życzenie) , nie wiem jak teraz formalnie Polonia Bytom.
Być może kogoś istotnego pominąłem, ale tak na szybko z pamięci

Kibicowskie Podkarpacie
  • Zupełnie Zielony. napisał:
  • 22.12.2017 16:28

Jesień w wykonaniu Wisłoki:
Wyjazdy:
Sokół Sieniawa – Wisłoka 105 + 13 KSG + 2 ROW
Stal Sanok - Wisłoka 102 +13 KSG + 1 ROW
Sokół Nisko - Wisłoka 65 + 15 Siarka + 5 KSG
LKS Pisarowce (w Sanoku) - Wisłoka 79 + 1 KSG
Wisłok Strzyżów - Wisłoka 104 + 8 KSG + 1 ROW
Polonia Przemyśl - Wisłoka 167 + 68 Siarka, 20 ROW, 15 KSG, 4 Wisła Sandomierz
Igloopol - Wisłoka 385 + 70 KSG + 60 Siarka +14 ROW + 11 Szeged (Węgry) (na mecz wybraliśmy się pomimo tego że nie wejdziemy) (+ w między czasie dostaliśmy zakaz)
KS Wiązownica - Wisłoka 96 + 31 KSG (na zakazie)
Błękitni Ropczyce – Wisłoka 114 + 6 KSG (na zakazie)
Kolorado Wola Chorzelowska (k. Mielca) - WISŁOKA (środa) (puchar) 42

U siebie:
Wisłoka - Piast Tuczempy młyn 120 w tym 21 Siarka i 10 KSG
Wisłoka - Głogovia Głogów Młp. młyn 65
Wisłoka – Izolator Boguchwała młyn 100 w tym 3 KSG
Wisłoka - Cosmos Nowotaniec młyn 50
Wisłoka - Wisłok Wiśniowa młyn 100
Wisłoka – Granica Stubno młyn70
Wisłoka – Pilzno Pilzno bez młyna (jesteśmy na meczu ROWu oraz KSG)
Wisłoka – Unia Nowa Sarzyna młyn 160 w tym 55 Siarka + 1 KSG

Zgody:
Górnik - Legia 150
Górnik - Wisła Kraków 65
Gornik - Lech 50
Górnik - Piast 40
Górnik - Lechia Gdańsk 18
Górnik – Korona 10
Górnik - Cracovia 7
Górnik – Jagiellonia 7
Górnik - Wisła Płock 5

Nieciecza - Górnik 50 (na zakazie)
Lechia Gdańsk - Górnik 14
Pogoń Szczecin - Górnik 12
Legia – Górnik 10
Sandecja (w Niecieczy) – Górnik 3 (tego dnia byliśmy na Siarce)

GKS Jastrzębie - ROW 43

Siarka – ŁKS Łódź 92
Siarka - GKS Katowice 17
Siarka - Radomiak 1

Błękitni Ropczyce (nasz fc) - Igloopol 40
Igloopol – Błękitni Ropczyce (nasz fc) (puchar, środa) 47

Turnieje:
Turniej kibiców Wisłoki dla domu dziecka – z nami: Górnik 25, ROW 5, Siarka 5
Turniej piłkarski w Sandomierzu „Wiślacka Gwiazdka” 47

Którego zawodnika swojego klubu najbardziej szanujesz a którego nienawidzisz?
  • Kefirjagodowy napisał:
  • 03.12.2017 11:31

Jako kibic Pogoni Szczecin

Szacunek

Patryk Małecki - walczył za dwóch, dobry kontakt z kibicami, mimo, że Wiślak to walczył za Pogoń, zawsze jak Wisła przyjeżdża do Szczecina to podchodzi pod nasze sektory się przywitać.

Marcin Robak - jak wyżej, nie całował herbu, nie mówił, że kocha Pogoń, dla wielu zwykły najemnik, ale powiedział, że mimo braku miłości to w każdym meczu będzie walczył tak jakby kochał Pogoń i faktycznie to robił.

Radosław Majdan - obronił flagę Pogoni kilkanaście lat temu.

Nie lubię

Arkadiusz Malarz, Jakub Rzeźniczak, Piotr Petasz, Drumlak

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • mampytanie napisał:
  • 17.11.2017 16:55

Kosy Piasta Gliwice to: Górnik Zabrze i jego zgody, Zagłębie Sosnowiec, Pogoń Szczecin, Cracovia, Śląsk Wrocław? Ktoś jeszcze albo kogoś błędnie podałem?

Kibiców jakiego klubu lubisz bądź szanujesz.
  • Diatta napisał:
  • 05.11.2017 19:19

Kibic Górnika Zabrze.

GKS Szombierki Bytom
Sandecja Nowy Sącz
Pogoń Szczecin
Hetman Zamość

Wymarłe Ekipy ...
  • Mikołajek napisał:
  • 06.10.2017 15:53

Mam pytanie co do takich ekip z województwa zachodniopomorskiego jak Sparta Gryfice, Rega Trzebiatów, Osadnik Myślibórz, Pogoń Barlinek, Dąb Dębno, Piast Choszczno i Drawa Drawsko Pomorskie. Działa chociaż któraś z tych ekip? Drugie pytanie, czy mógłby ktoś podać wszystkie obecnie aktywne ekipy z tego województwa, prócz oczywiście Pogoni Szczecin, Kotwicy, Floty, Gwardii i Błękitnych.

Trapi mnie to od dawna (KIBICOWSKO)
  • Czarny1946 napisał:
  • 18.09.2017 08:09

Pogoń Szczecin nie ma tez zgód (z Kotwicą układ) a ma dobrą paczkę

Puchar Polski -2017/2018 !
  • eNGie napisał:
  • 13.08.2017 15:15

PP 1/8 - 21-23.09.2017:

Górnik Zabrze - Sandecja Nowy Sącz

Chojniczanka Chojnice - Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Ruch Zdzieszowice - Legia Warszawa

Drutex Bytovia Bytów - Pogoń Szczecin

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Arka Gdynia

Chrobry Głogów - Piast Gliwice

Cracovia - KGHM Zagłębie Lubin

Korona Kielce - Wisła Kraków

Puchar Polski -2017/2018 !
  • aspanu napisał:
  • 25.07.2017 10:32

1/16 finału - 9 sierpnia

1. Sokół Ostróda - ROW 1964 Rybnik / Górnik Zabrze
2. Miedź Legnica - Warta Sieradz / Sandecja Nowy Sącz
3. GKS Bełchatów - Chojniczanka Chojnice
4. Siarka Tarnobrzeg - Bruk-Bet Termalica Nieciecza - 8 sierpnia
5. Wisła Puławy - Legia Warszawa - 8 sierpnia
6. Ruch Zdzieszowice - Górnik Łęczna
7. Pogoń Szczecin - Lech Poznań
8. Bytovia Bytów - Lechia Gdańsk
9. Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Podbeskidzie Bielsko-Biała
10. Arka Gdynia - Śląsk Wrocław (*)
11. Stal Mielec - Piast Gliwice - 8 sierpnia
12. Ruch Chorzów - Chrobry Głogów
13. GKS Tychy - Cracovia
14. Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok
15. Zagłębie Sosnowiec - Korona Kielce - 10 sierpnia
16. Wisła Kraków - Wisła Płock

(*) mecz najprawdopodobniej odbędzie się w innym terminie

Gospodarzami meczów 1/16 finału są drużyny występujące w niższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2017/18. W przypadku meczów z udziałem drużyn z tej samej klasy rozgrywkowej gospodarzami są zespoły zajmujące wyższą pozycję w schemacie rozgrywek.

1/8 finału - 20 września

17. zwycięzca meczu 1 - zwycięzca meczu 2
18. zwycięzca meczu 3 - zwycięzca meczu 4
19. zwycięzca meczu 5 - zwycięzca meczu 6
20. zwycięzca meczu 7 - zwycięzca meczu 8
21. zwycięzca meczu 9 - zwycięzca meczu 10
22. zwycięzca meczu 11 - zwycięzca meczu 12
23. zwycięzca meczu 13 - zwycięzca meczu 14
24. zwycięzca meczu 15 - zwycięzca meczu 16

Gospodarzami meczów 1/8 finału są zespoły występujące w niższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2017/18. W przypadku meczów z udziałem drużyn z tej samej klasy rozgrywkowej gospodarza wyłoni losowanie przeprowadzone przez Departament Rozgrywek Krajowych PZPN po rozegraniu meczów 1/16 finału.

1/4 finału - 25 października, 29 listopada

zwycięzca meczu 17 - zwycięzca meczu 18
zwycięzca meczu 19 - zwycięzca meczu 20
zwycięzca meczu 21 - zwycięzca meczu 22
zwycięzca meczu 23 - zwycięzca meczu 24

Gospodarzami pierwszych meczów 1/4 finału są drużyny występujące w niższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2017/18. W przypadku meczów z udziałem drużyn z tej samej klasy rozgrywkowej gospodarza pierwszego meczu wyłoni losowanie przeprowadzone przez Departament Rozgrywek Krajowych PZPN po rozegraniu meczów 1/8 finału.

Pary 1/2 finału wyłoni odrębne losowanie. Finał zostanie rozegrany 2 maja na stadionie PGE Narodowy. Mecze będą transmitowane na antenie Polsatu Sport.

via 90minut.pl

Trapi mnie to od dawna (KIBICOWSKO)
  • Michalek napisał:
  • 06.06.2017 10:36

W czasach przeszłych - Pogoń Szczecin (fan-club Gryfino), Arka Gdynia (fan-club Tczew), zawsze także niesamowicie silna była banda Lecha z Piły, ale trudno napisać by przerastała ekipę z Poznania.

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • Janusz Bąk napisał:
  • 14.05.2017 19:33

Wczoraj pojawiamy się w Częstochowie w 57 osób z czego 31 to Pogoń. Na płocie wiszą dwie flagi nasza i Pogoni, sporadycznie dopingujemy, Podziękowania dla Pogoni za wsparcie na tym wyjeździe.
Od dnia wczorajszego łączy nas układ z Pogonią Szczecin.!

KOTWICA&POGOŃ !

województwo Zachodniopomorskie
  • Janusz Bąk napisał:
  • 14.05.2017 19:23

Wczoraj pojawiamy się w Częstochowie w 57 osób z czego 31 to Pogoń. Na płocie wiszą dwie flagi nasza i Pogoni, sporadycznie dopingujemy, Podziękowania dla Pogoni za wsparcie na tym wyjeździe.
Od dnia wczorajszego łączy nas układ z Pogonią Szczecin.

KOTWICA&POGOŃ !

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • leniwiec napisał:
  • 02.04.2017 11:15

Polski Fanatyk co do relacji Szczecin - Lębork to powody były inne że ta współpraca nie zaskoczyła tak jak powinna.

Rok ok 2000 to nie tylko ocieplenie stosunków L-L ale i Pogoń-Śląsk,był taki mecz w Warszawie na którym było blisko zerwania zgody L-P na którym pojawiła się Lechia, po unormowaniu się układu TC&TB nastąpił mecz Śląsk-Pogoń i zdobycie flagi Lechii, więc wszystko wróciło do normy bardzo szybko :)
Do tego Norwegia-Polska i zrodziła się kosa na nowo.

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • Polski_Fanatyk napisał:
  • 01.04.2017 06:26

Ktoś jakieś dwie strony pytał o Pogoń Szczecin - Pogoń Lębork i Legia WWA - Legia Chełmża ... z tego co kojarzę to obie Pogonie kiedyś miały sie ku sobie, ale Szczecin miał jeszcze zgodę ze Stolicą i swojego czasu trochę fc Legii zachodniopomorskie pomieszały (Szczecinek, Karlino) i Lębork odbił od Szczecina na rzecz Kotwicy i Bałtyku. ;) w Lęborku i Kołobrzegu nastała zmiana pokoleń obie ekipy sobie podziękowały i Bałtykowi i poszli w swoją stronę. Dzisiaj Pogoń Szczecin nie chcąc być sama przygarnęła Kotwice, a Lębork chyba ku Bydgoszczy się skłania.
Odnośnie obu Legii to Chełmża jest dzisiaj najmocniejszym fan clubem Legii ze stolicy na tyle mocnym i poważanym w Wawie, że na Łazienkowskiej czy to na wyjazdach można zaobserwować flagę Dwie Legie jedna Wiara pomijając już oczywiście flagę fc Chełmży ;)

Jeśli się mylę to mnie poprawcie ;)

Teraz ja mam kilka pytań do was. Ogólnie chodzi mi o stare zgody poniższych ekip, prócz tych wypisanych i jeśli jest to możliwe to wdzięczny byłbym o lata istnienia danych zgód :)
Jagiellonia Białystok - Wisła, Widzew, Siarka, Ruch
Lech Poznań - Polonia Bytom,
Lechia Gdańsk - Legia, Olimpia E., Wisła, Widzew
Zagłębie Lubin -
Korona Kielce - Polonia W., Cracovia
Arka Gdynia - Zawisza Bydgoszcz

Z góry dzięki za odzew!

Kary, zakazy...
  • domin 1982 napisał:
  • 20.03.2017 14:20

Pogoń Szczecin ma zakaz na wyjazd do Warszawy za 2 tygodnie?

Puchar Polski- 2016/2017
  • Gonzales88 napisał:
  • 01.03.2017 11:08

Arka na 99% w finale PP. Z kibicowskiego punktu widzenia dobrze by było, aby rywalem ich była Pogoń Szczecin, bo mecz zgody z Lechem to sielanka by była

Zgody/Kosy/Układy reaktywacja.
  • Stadionowy napisał:
  • 25.02.2017 20:06

Czy są jeszcze jakieś sytuację że zaprzyjaźnione są/razem działały kluby o takich samych nazwach?

Legia Warszawa i Legia Chełmża
Pogoń Szczecin i Pogoń Lębork

Czy coś jeszcze ?

< Poprzednie Następne >

Najbliższe mecze

Sobota, 21.04.2018
15:30 Piast Gliwice - Pogoń Szczecin
Sobota, 28.04.2018
18:00 Pogoń Szczecin - Sandecja Nowy Sącz
Sobota, 05.05.2018
18:00 Pogoń Szczecin - Arka Gdynia
Wtorek, 08.05.2018
20:30 Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin
Sobota, 12.05.2018
15:30 Pogoń Szczecin - Lechia Gdańsk
Sobota, 19.05.2018
18:00 Cracovia - Pogoń Szczecin

Wyniki

Niedziela, 15.04.2018
15:30 Pogoń Szczecin 2-0 Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Sobota, 07.04.2018
18:15 Legia Warszawa 3-0 Pogoń Szczecin
Poniedzialek, 02.04.2018
18:00 Pogoń Szczecin 3-2 Śląsk Wrocław
Sobota, 17.03.2018
15:30 Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2-4 Pogoń Szczecin
Sobota, 10.03.2018
18:00 Pogoń Szczecin 0-3 Cracovia
Sobota, 03.03.2018
18:00 Korona Kielce 0-0 Pogoń Szczecin
Sroda, 28.02.2018
18:00 Górnik Zabrze 0-0 Pogoń Szczecin
Sobota, 24.02.2018
18:00 Pogoń Szczecin 2-1 Wisła Płock
Niedziela, 18.02.2018
18:00 Lech Poznań 2-0 Pogoń Szczecin
Sobota, 10.02.2018
15:30 Pogoń Szczecin 4-1 Sandecja Nowy Sącz
Sobota, 16.12.2017
15:30 Pogoń Szczecin 1-0 Arka Gdynia
Sroda, 13.12.2017
18:00 Lechia Gdańsk 1-3 Pogoń Szczecin
Niedziela, 10.12.2017
15:30 Pogoń Szczecin 3-3 Zagłębie Lubin
Piatek, 01.12.2017
18:00 Jagiellonia Białystok 1-0 Pogoń Szczecin
Sobota, 25.11.2017
16:00 Pogoń Szczecin 2-2 Piast Gliwice
Piatek, 17.11.2017
20:30 Wisła Kraków 1-0 Pogoń Szczecin
Niedziela, 05.11.2017
18:00 Pogoń Szczecin 1-3 Legia Warszawa
Piatek, 27.10.2017
18:00 Śląsk Wrocław 3-0 Pogoń Szczecin
Sobota, 21.10.2017
18:00 Pogoń Szczecin 2-3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Poniedzialek, 16.10.2017
18:00 Cracovia 3-0 Pogoń Szczecin
Sobota, 30.09.2017
18:00 Pogoń Szczecin 0-0 Korona Kielce
Sobota, 23.09.2017
18:00 Pogoń Szczecin 1-2 Górnik Zabrze
Sobota, 16.09.2017
15:30 Wisła Płock 3-1 Pogoń Szczecin
Niedziela, 10.09.2017
18:00 Pogoń Szczecin 0-0 Lech Poznań
Niedziela, 27.08.2017
15:30 Sandecja Nowy Sącz 2-1 Pogoń Szczecin
Sobota, 19.08.2017
15:30 Arka Gdynia 0-3 Pogoń Szczecin
Poniedzialek, 14.08.2017
18:00 Pogoń Szczecin 0-0 Lechia Gdańsk
Sobota, 05.08.2017
18:00 Zagłębie Lubin 3-0 Pogoń Szczecin
Niedziela, 30.07.2017
15:30 Pogoń Szczecin 0-1 Jagiellonia Białystok
Sobota, 22.07.2017
15:30 Piast Gliwice 1-2 Pogoń Szczecin
Piatek, 14.07.2017
20:30 Pogoń Szczecin 1-2 Wisła Kraków