mike dean

Premier League: Aston Villa remisuje z West Hamem

Fot. EastNews
Piro Shop
2019-09-16

Po bezbarwnym i z punktu widzenia kibiców Premier League nudnym spotkaniu Aston Villa zremisowała na własnym boisku z West Hamem 0:0. W bramce gości czyste konto i kilka interwencji zanotował Łukasz Fabiański, a jego zespół kończył spotkanie w dziesiątkę po dwóch żółtych kartkach dla Arthura Masuaku.

Stawka meczu była ogromna - Aston Villa w przypadku zwycięstwa awansowałaby z 18 na 13 miejsce w tabeli i opuściłaby strefę spadkową, natomiast komplet punktów West Hamowi dałby awans z 9 na 3 pozycję, tuż za Liverpoolem i Manchesterem City. Dzień był podwójnie ważny dla Manuela Pellegriniego, który obchodził swoje urodziny i liczył na świetny prezent od swoich piłkarzy.

Trener Aston Villi Dean Smith zdecydował się dać szansę debiutu reprezentantowi Zimbabwe, który do tej pory grał jedynie w meczu Carabao Cup. Marvelous Nakamba został ustawiony w środku pola razem z Jackiem Grealishem i Johnem McGinnem. Pellegrini zdecydował się natomiast na ten sam skład, jaki wystawił w poprzedniej kolejce przeciw Norwich City.

Mimo dobrego tempa rozgrywania spotkania dopiero w 13 minucie kibice oglądali pierwszą bramkową okazję. Grealish wyprzedził Arthura Masuaku na prawym skrzydle, w pełnym biegu dośrodkował do Wesleya, a Brazylijczyk atakujący krótki słupek oddał strzał głową tuż obok bramki. W odpowiedzi w 21 minucie West Ham wyprowadził groźną kontrę - Manuel Lanzini rozegrał piłkę do biegnącego lewym skrzydłem Felipe Andersona, ten dośrodkował do Sebastiana Hallera, a Francuzowi podobnie jak Wesleyowi zabrakło po strzale głową kilkudziesięciu centymetrów. Po kolejnych 10 minutach mogliśmy oglądać pierwszy strzał w światło bramki i kolejny po uderzeniu głową - tym razem dośrodkowanie zamykał Frederic Guilbert, ale bez większych problemów interweniował Łukasz Fabiański. Najciekawszy moment pierwszej połowy to jednak 36 minuta spotkania i kłótnia pomiędzy dwoma zawodnikami tego samego zespołu. Do gardeł skoczyli sobie Tyrone Mings i Anwar El Ghazi, a po chwili ich emocje musieli studzić ich koledzy z Aston Villi.

Kibice oczekiwali dużo większych emocji w drugiej części gry. Lepiej ten fragment spotkania rozpoczęła Aston Villa. W 51 minucie groźny, płaski strzał sprzed pola karnego oddał McGinn, jednak Fabiański kontrolował tor lotu i pozwolił piłce przelecieć tuż obok lewego słupka swojej bramki. Chwilę później Szkot znalazł się już w roli podającego i zagrał futbolówkę za linię obrony, którą na klatkę piersiową przyjął El Ghazi, a następnie z powietrza uderzył w kierunku bramki Fabiańskiego. Na szczęście dla Młotów strzał był zbyt lekki i Polak nie miał problemów z interwencją. Tyle szczęścia West Ham nie miał w 67 minucie. W pozornie niegroźnej sytuacji Arthur Masuaku sfaulował Ahmeda Elmohamady'ego, za co obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Niestety dla kibiców nie spowodowało to większych emocji i bardziej ofensywnej gry gospodarzy. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem i podziałem punktów, a fani zgromadzeni na Villa Park czym prędzej chcieli opuścić stadion i zapomnieć o tym spotkaniu.

Fot.:AP/Associated Press/East News