Wesley Aston Villa

Premier League: Aston Villa lepsza od Evertonu

Fot. EastNews
Piro Shop
Komentarze (0) 2019-08-23

Aston Villa pokonała Everton 2:0 na rozpoczęcie trzeciej kolejki Premier League. Bramki dla gospodarzy zdobyli Wesley oraz Anwar El Ghazi. Wynik mógłby być odmienny, gdyby lepszą skutecznością popisali się napastnicy The Toffees.

Trener Aston Villi zdecydował się na dwie zmiany w wyjściowym składzie, w porównaniu do meczu z ostatniej kolejki. Ahmed Elmohamady na boku obrony zastąpiony został przez Frederic Guilberta, a Anwar El Ghazi stracił miejsce w składzie na rzecz Joty. Niemalże identyczny skład wystawił także Marco Silva, który dokonał jedynie jednej zmiany - do składu po zawieszeniu za kartki wrócił Morgan Schneiderlin. Mecz ten był niezwykle ważny dla dwóch zawodników - Seamusa Colemana i Frederica Gilberta. Irlandczyk rozgrywał swój 250 mecz ligowy dla The Toffees, natomiast Francuz debiutował w drużynie gospodarzy.

Everton od początku spotkania przejął inicjatywę, jednak nie generowało to stuprocentowych sytuacji bramkowych. Wszelakie wykreowane sytuacje były przez obrońców Aston Villi w porę wybijane, a groźniejsze strzały wyblokowywane. Mimo nacisków Evertonu to gospodarze stworzyli sobie pierwszą sytuację i od razu zamienili ją na bramkę. Jota otrzymał podanie na skrzydle, zszedł z piłką do środka, po czym prostopadłą piłką uruchomił Wesleya - Brazylijczyk wyprzedził Michaela Keane'a i w sytuacji sam na sam nie dał szans Jordanowi Pickfordowi, pokonując go precyzyjnym, plasowanym strzałem w narożnik bramki. Gol ten oznaczał, że Everton nie zachowa trzeciego czystego konta z rzędu. W 32 minucie bardzo dobrą sytuację zmarnował Dominic Calvert-Lewin. Schneiderlin rzucił piłkę za plecy obrońców do Colemana, Irlandczyk wycofał piłkę na 11 metr do niekrytego Anglika, a ten mając do wyboru całą bramkę trafił w stojącego na linii Bjorna Engelsa. 

Druga połowa rozpoczęła się bez zmian personalnych i bez akcji bramkowych. Marco Silva zdecydował się więc w 60 minucie na dwie roszady, które miały rozruszać grę ofensywną jego zespołu - boisko opuścili Gylfi Sigurdsson i Bernardo, a weszli na nie Alex Iwobi i Moise Kean. Zawodnicy od początku wprowadzili zamieszanie w szeregach obronnych gospodarzy. W 66 minucie wywalczyli rzut rożny, z którego po dośrodkowaniu Lucasa Digne'a szansę na strzał głową miał Yerry Mina, jednak piłka po jego uderzeniu minęła bramkę o około metr. Chwilę później Andre Gomes dograł piłkę do boku, ze skrzydła Digne dośrodkował do Iwobiego, a strzał Iworyjczyka w ostatniego chwili wyblokował Engels. Aston Villa zaczęła się cofać coraz głębiej, co jedynie napędzało kolejne ataki i wrzutki gości. W 77 minucie po kolejnym stałym fragmencie gry zbyt krótko wybitą piłkę przed polem karnym przejął Schneiderlin, lecz jego strzał przeleciał ponad bramką. Everton nie zrażał się kolejnymi nieudanymi akcjami i szukał następnych okazji. Po kolejnych 5 minutach w zamieszaniu w polu karnym Alex Iwobi zdecydował się na płaski strzał z dystansu, który zatrzymał się na słupku bramki Toma Heatona. W 90 minucie kolejną dobrą akcję przeprowadzili zmiennicy - Kean ograł Engelsa, dośrodkował do niekrytego Theo Walcotta, a ten z najbliższej odległości uderzył ponad bramką. Everton próbował atakować całym zespołem i to się zemściło - w doliczonym czasie gry Anwar El Ghazi otrzymał podanie od Johna McGinna, wbiegł w pole karne i w sytuacji sam na sam ustalił wynik spotkania. 

Cały mecz odbywał się przy gromkim dopingu kibiców gości, którzy po ostatnim gwizdku sędziego mogli cieszyć się z pierwszego od 2016 roku zwycięstwa w Premier League.

Fot.:AP/Associated Press/East News

Komentarze
Akceptuję politykę prywatności serwisu.