bartek dragowski w trakcie meczu z legia

Widzew gubi punkty na starcie sezonu

Fot. eastnews
2026-07-26

Inauguracja kampanii 2026/2027 przy Alei Piłsudskiego dostarczyła sporych emocji. Widzew Łódź zremisował przed własną publicznością z Motorem Lublin 2:2. To niezwykle sprawiedliwy rezultat w zaciętym starciu drużyn, które w tym sezonie głośno mówią o walce o wyższe cele niż tylko ligowy byt.

Samobójcze otwarcie i szybka riposta

W obozie gości doszło latem do prawdziwej rewolucji kadrowej, a trenera Mateusza Stolarskiego zastąpił Mariusz Misiura. Mimo ewidentnej konieczności zgrywania mocno przebudowanego zespołu, to przyjezdni zaskakująco szybko otworzyli wynik spotkania. Po dośrodkowaniu Ivo Rodriguesa z rzutu wolnego, niefortunną główką własnego bramkarza, Bartłomieja Drągowskiego, zmylił napastnik łodzian Sebastian Bergier.

Gospodarze, którzy tuż przed pierwszym gwizdkiem pochwalili się transferami Giannisa Papanikolaou i Jusufa Gazibegovicia, zdołali wyrównać w dwudziestej minucie. Odbiór Juljana Shehu napędził szybką akcję, zwieńczoną celnym uderzeniem głową Mariusza Fornalczyka po doskonałej centrze Angela Baeny. Jeszcze w pierwszej połowie podopieczni Daniela Myśliwca wyszli na prowadzenie 2:1. Po trwającej aż pięć minut żmudnej analizie VAR, arbiter podyktował "jedenastkę" za ewidentne zagranie ręką Mateusza Łęgowskiego. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się zrehabilitowany za wcześniejszą wpadkę Bergier.

Ekspresowy cios po przerwie i słupek Santosa

Motor zdołał odpowiedzieć zaledwie kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu. Mbaye N'Diaye otrzymał prostopadłe podanie od Rodriguesa i precyzyjnym strzałem w sam róg bramki ustalił rezultat na 2:2. Senegalczyk powetował sobie tym samym kuriozalne pudło z pierwszej części gry, gdy z szóstego metra przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką. Chwilę później goście z Lubelszczyzny mogli nawet prowadzić, ale Drągowski kapitalnie zatrzymał instynktowne uderzenie Fabio Ronaldo.

Sygnał do ponownego ataku dało łodzianom wejście debiutującego w 65. minucie Karola Świderskiego. Widzew ruszył do przodu i miał "piłkę meczową", lecz Bergier w kluczowym momencie spanikował, przegrywając pojedynek sam na sam z Mihaiem Popą. Goście potrafili groźnie odgryźć się w końcówce spotkania atomowym uderzeniem z dystansu Thomasa Santosa, po którym futbolówka ostemplowała słupek. Otwarta wymiana ciosów ostatecznie zakończyła się zasłużonym podziałem punktów. W drugiej kolejce Widzew zagra w Płocku z Wisłą, natomiast Motor podejmie Jagiellonię.

Fot.: Beata Zawadzka/East News 

iparts.pl
Zobacz także