kibice radomiaka na meczu

Radomiak wygrywa w meczu otwierającym sezon

Fot. eastnews
2026-07-24

Inauguracja rozgrywek PKO BP Ekstraklasy okazała się niezwykle bolesna dla debiutującej na tym szczeblu Wieczystej Kraków. Beniaminek uległ na wyjeździe Radomiakowi Radom 1:2. Gospodarze wykazali się dużo większą dojrzałością, skrzętnie wykorzystując błędy nerwowo grających rywali.

Długo rozpędzający się mecz otwarcia sezonu

Trener Kazimierz Moskal rzucił do boju od pierwszej minuty kilka nowych nabytków, jednak początek spotkania pokazał, że presja debiutu spętała gościom nogi. Szczególnie elektryczny był Duje Dujmović. Bośniak błyskawicznie zarobił żółtą kartkę, a po kolejnym ostrym faulu na Rafale Wolskim sztab szkoleniowy wolał nie ryzykować i zapobiegawczo ściągnął obrońcę z boiska już w 33. minucie. Zanim to nastąpiło, beniaminek potrafił odgryźć się w ofensywie. Ben Lederman dwukrotnie przeniósł piłkę nad poprzeczką przy uderzeniach z dystansu, a Karol Fila zmarnował niezłą okazję po rzucie rożnym. Wydawało się wręcz, że przyjezdni dopięli swego w 29. minucie. Dogranie Lucasa Piazona na gola zamienił Stefan Feiertag, jednak jego radość szybko przerwała interwencja wozu VAR, wskazując pozycję spaloną.

Niewykorzystane sytuacje oraz rosnącą przewagę w posiadaniu piłki bezlitośnie wykorzystał zespół z Mazowsza. Tuż przed gwizdkiem na przerwę znakomitym przeglądem pola wykazał się Jan Grzesik, świetnie obsługując podaniem Roberto Alvesa, który pewnym uderzeniem otworzył wynik spotkania. Początek drugiej odsłony to kolejny, błyskawiczny cios wymierzony przez radomian. W 49. minucie asystent przy pierwszym trafieniu, Jan Grzesik, sam wziął ciężar gry na swoje barki i precyzyjnie umieścił futbolówkę w siatce, podwyższając prowadzenie na 2:0. Chwilę później Rafał Wolski mógł całkowicie zabić emocje w tym widowisku, lecz przymierzył minimalnie obok słupka.

Ambitna pogoń zatrzymana wykluczeniem

Brak postawienia kropki nad "i" przez gospodarzy zemścił się w 57. minucie. Wieczysta przeprowadziła wreszcie składną, kombinacyjną akcję, którą tym razem w pełni przepisowo sfinalizował Feiertag, przywracając swojej drużynie wiarę w korzystny rezultat. W końcowej fazie meczu obie ekipy miały okazje na zmianę wyniku. Luquinhas huknął niecelnie z dogodnej pozycji, natomiast po stronie przyjezdnych w słupek trafił Tobias Christensen. Nadzieje na historyczny punkt dla krakowian prysły ostatecznie w doliczonym czasie gry, kiedy to Mikkel Maigaard obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, osłabiając swój zespół w kluczowym momencie. Wynik 2:1 utrzymał się do samego końca.

Fot.: PIOTR DZIURMAN/REPORTER 

iparts.pl
Zobacz także