Skandal po „Świętej Wojnie”! Awantura po meczu Radomiaka z Koroną
Po zakończeniu meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce doszło do poważnych zamieszek. Korona wygrała „Świętą Wojnę” 2:0, ale zamiast sportowej celebracji pojawiły się przepychanki, atak kibica i interwencja policji.
Spotkanie w Radomiu od początku miało ogromny ciężar gatunkowy – starcia Radomiaka z Koroną od lat określane są mianem „Świętej Wojny”. Tym razem lepsi okazali się kielczanie, którzy zwyciężyli 2:0 po golach Wiktora Długosza i Marcela Pięczka.
Choć mecz był bardzo emocjonujący już w trakcie gry, prawdziwe zamieszanie wybuchło dopiero po końcowym gwizdku sędziego Daniela Stefańskiego. Po zakończeniu spotkania na środku boiska doszło do starcia pomiędzy piłkarzami obu drużyn. W przepychankach uczestniczyli zawodnicy oraz członkowie sztabów szkoleniowych, a sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli.
Najwięcej kontrowersji wywołało jednak zachowanie części osób z Radomia. Według relacji na murawę wtargnął kibic, który zaatakował piłkarza Korony Tamara Svetlina w momencie, gdy kielczanie świętowali zwycięstwo ze swoimi fanami. W obronie kolegi miał stanąć Marcin Cebula, co doprowadziło do dalszej eskalacji konfliktu.
To nie był koniec niebezpiecznych incydentów. Podczas zamieszania na murawie rzucono butelką, która trafiła w głowę dyrektora marketingu i komunikacji Korony Kielce Michała Siejaka. Poszkodowany z krwawiącą raną trafił do szpitala. Na stadionie pojawiła się policja, a całe zajście było szeroko komentowane przez dziennikarzy i kibiców jako jedna z najbardziej niepokojących scen tego sezonu Ekstraklasy.
Wysokie napięcie towarzyszyło spotkaniu jeszcze przed końcem meczu. Trener Radomiaka Goncalo Feio zobaczył czerwoną kartkę po słowach kierowanych w stronę sędziów, a boiskowa atmosfera była bardzo nerwowa. Należy się spodziewać ostrej reakcji ze strony Komisji Ligi.
