Polacy gorsi od Szwedów w Lidze Narodów
Polacy pomimo długich fragmentów dobrej gry w pierwszej połowie przegrali mecz ze Szwecją 3:1 i z 1 punktem okupują przedostatnie miejsce w tabeli Ligi Narodów B. Honorową bramkę dla Biało-Czerwonych strzelił Sebastian Szymański.
Mecz rozpoczął się od dwóch mocnych ciosów. Najpierw po wrzutce Matty’ego Casha i przytomnym odegraniu tyłem do bramki ze strony Mateusza Żukowskiego sytuację do uderzenia sprzed pola karnego miał Piotr Zieliński, ale jego próba wylądowała w rękawicach golkipera. Chwilę później ratować Biało-Czerwonych musiał Marcin Bułka, który interweniował po uderzeniu Patrika Walemarka z bliskiej odległości. Polski golkiper niestety skapitulował 3. minuty później. Najpierw wypiąstkował wrzutkę z rzutu rożnego, ale ta wróciła w pole karne wraz z kolejną wrzutką - dośrodkowanie przedłużył Victor Lindelof, a niekryty Benjamin Nygren z bliskiej odległości wepchnął ją do siatki.
Emocje po golu nie opadły. W 18. minucie po wygranej przebitce przed polem karnym przez Żukowskiego piłka trafiła do Sebastiana Szymańskiego, a ten w dogodnej okazji kopnął fatalnie - lekko i wprost w bramkarza. W odpowiedzi Szwedzi byli o wiele groźniejszy, a znów na skrzydle zamieszanie zrobił znany z Ekstraklasy Walemark. Również tym razem pojedynek z nim wygrał jednak Bułka. Groźnie było też w 23. minucie, kiedy to po wrzutce z prawego skrzydła głową spudłował Besfort Zeneli.
Polacy odpowiedzieli wreszcie w 29. minucie, jednak jedynie niecelnym strzałem z dystansu Przemysława Wiśniewskiego. Celniej było w 37. minucie, kiedy to zamykający akcję Cash uderzył mocno po długim słupku, ale kapitalną paradą popisał się golkiper Szwedów. Defensywa Szwedów pękła jednak tuż przed przerwą. Piotr Zieliński zagrał klepkę z Nicolą Zalewskim, potem dograł płasko w pole karne, na to nabiegł Szymański i strzałem od słupka doprowadził do remisu.
Druga połowa od początku była znów bardzo energetyczna i obfitowała w okazje z obu stron. Żaden z bramkarzy nie musiał jednak interweniować. Interweniować nie był z kolei w stanie Bułka w 63. minucie. Szymański dał się ograć na skraju pola karnego, a Yasin Ayari podkręconym strzałem uderzył tuż przy słupku. Polacy nie zdążyli się otrząsnąć po stracie gola, a było już 3:1. Walemark ograł wprowadzonego na plac gry Przemysława Frankowskiego, wrzucił na długi słupek, a tam Victor Gyokeres podwyższył prowadzenie Szwedów.
Selekcjoner spróbował tknąć w nasz zespół trochę świeżych sił, ale nawet potrójna zmiana nie odmieniła oblicza Biało-Czerwonych. Polska znów bez zwycięstwa.
AŁ
Fot.:Robert Skalski / Shutterstock.com

