Czy kariera Jóźwiaka jeszcze kiedyś odpali?
Kiedy opuszczał krajowe podwórko, wróżono mu wielką przyszłość i występy w czołowych europejskich ligach. Rzeczywistość okazała się jednak dla Kamila Jóźwiaka niezwykle brutalna. Skrzydłowy, który miał czarować kibiców swoimi rajdami, od lat notuje zatrważająco słabe liczby, a jego powrót do ojczyzny na razie przypomina kontynuację sportowego koszmaru.
Równia pochyła Jóźwiaka na zagranicznych boiskach
Początki drastycznej zniżki formy byłego gracza "Kolejorza" sięgają połowy 2020 roku. To właśnie wtedy, w połowie września, Lech Poznań zainkasował za niego imponujące 4,3 miliona euro od angielskiego Derby County. Z perspektywy czasu można to uznać za znakomity interes klubu z Wielkopolski, w barwach którego zawodnik rozegrał łącznie sto dwadzieścia trzy spotkania, notując po siedemnaście trafień i kluczowych dograń. Na obczyźnie strzelecka magia jednak prysła. Przez kolejne lata, występując poza Polską, Jóźwiak uzbierał zawstydzający bilans zaledwie pięciu goli i osiemnastu asyst w stu czterdziestu siedmiu spotkaniach.
Jego wartość rynkowa drastycznie spadała z każdym kolejnym transferem. W marcu 2022 roku przeniósł się do amerykańskiego Charlotte FC za 2,36 miliona euro. Za oceanem zanotował cztery bramki i dwanaście asyst w pięćdziesięciu pięciu meczach. Był to i tak lepszy dorobek niż w Derby, gdzie w sześćdziesięciu jeden grach do siatki trafił zaledwie jeden raz. Ostatnim przystankiem przed powrotem do kraju była hiszpańska Granada CF, która w lutym 2024 roku zapłaciła za niego zaledwie 250 tysięcy euro. Na Półwyspie Iberyjskim w trzydziestu jeden potyczkach nie zdobył ani jednego gola, dokładając do tego raptem dwie asysty. W lipcu 2025 roku ostatecznie wylądował na bezrobociu.
Koszmarna posucha na Podlasiu
Ratunkiem dla gasnącej kariery miało być dołączenie do Jagiellonii Białystok, z którą związał się we wrześniu 2025 roku po okresie pozostawania bez klubu. Obecnie zawodnik rozpoczął już swój drugi sezon w barwach ekipy z Podlasia. Niestety, zmiana otoczenia nie przyniosła wyczekiwanego przełamania. Dotychczasowy bilans piłkarza w nowym zespole to osiemnaście rozegranych spotkań, w których nie zapisał na swoim koncie ani jednej bramki, ani też asysty.
Najbardziej szokujące w całej tej historii są ramy czasowe ofensywnej niemocy zawodnika. Kamil Jóźwiak czeka na zdobycie jakiegokolwiek gola od maja 2023 roku. Niewiele lepiej wygląda sytuacja z kreowaniem szans kolegom, bowiem na jakąkolwiek asystę piłkarz czeka od października 2024 roku. Czas płynie nieubłaganie, a kibice wciąż zastanawiają się, czy kiedykolwiek jeszcze zobaczą na murawie gracza, za którego zachodnie kluby płaciły niegdyś miliony.
AŁ
Fot.: Grzegorz Wajda/REPORTER
