Lech gubi punkty z Arką!
Miało być przypieczętowanie mistrzowskich aspiracji, a jest strata punktów i chowanie szampanów do lodówki. Lech Poznań jedyne zremisował z Arką Gdynia 1:1 i dał tym samym nadzieję Górnikowi na ich dogonienie.
Lech mógł rozpocząć mecz w sposób genialny. Już w 2. minucie Mikael Ishak po dośrodkowaniu Patrika Walemarka trafił strzałem głową w poprzeczkę. Kibiców to rozbudziło i sprawiło wrażenie, że dominacja Lecha z czasem będzie postępować, a gol w końcu padnie. Tym bardziej wydawać tak się mogło w 22. minucie. Walemark został sfaulowany na linii pola karnego, a arbiter wskazał na wapno. VAR uratował jednak Arkę, bo przewinienie było tuż przed kreską, dlatego Lech mógł wykonać jedynie rzut wolny. Wyrok znów został zawieszony.
A wykonany mógł i powinien zostać w 32. minucie gry. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę na 7. metrze otrzymał Antoni Kozubal, ale kapitalną interwencją “na refleks” Arkę uratował Jędrzej Grobelny. Lech kontynuował dobrą grę, ale do przerwy wynik nadal się nie zmienił.
Wydawało się, że druga połowa wreszcie doprowadzi do trafienia przeważającego Lecha, szczególnie po dwóch zmianach taktycznych, jednak nic bardziej mylnego. Już w 51. minucie sensacyjnie na prowadzenie wyszła Arka. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, wygrany pojedynek główkowy na krótkim słupku i przedłużenie wrzutki, na długim słupku zgranie głąb pola karnego, a egzekucji dokonał nadbiegający Hermoso.
Wynik zmotywował Lecha do skuteczniejszej gry i wyrównanie padło błyskawicznie, bo 5. minut później. Podanie w pole karne opanował Ishak, zastawił się podczas walki z obrońcą, upadł w jedenastce, ale sędzia nie przewał gry, a do piłki doskoczył Luis Palma i sprytnym strzałem dał remis gospodarzom.
Wydawało się, że po odczarowaniu bramki Grobelnego uda się też strzelić Lechowi kolejne gole, ale golkiper Arki był jak w transie. Swój zespół ratował już w doliczonym czasie gry, m.in. broniąc uderzenie Agnero. Tymczasem jako ostatni bramkę mogli strzelić goście. Po wywrotce Roberta Gumnego w polu karnym Patryk Szysz wyłożył piłkę do Nazariya Rusyna, ale jego próbę wybronił Bartosz Mrozek. Bramkowy remis utrzymał się więc do ostatniego gwizdka sędziego.
AŁ
Fot.: Jakub Szameto/East News
