Stracona szansa Widzewa

Stracona szansa Widzewa

Fot. Emilia Krawczyk/REPORTER
2026-04-04

W Wielką Sobotę w Częstochowie piłkarze potrzebowali dużo czasu, żeby się rozkręcić. Raków od końcówki pierwszej części meczu grał w osłabieniu, jednak Widzew nie potrafił tego wykorzystać. Łodzianie święta spędzą w strefie spadkowej, a Częstochowianie oddalają się od mistrzowskiego tytułu. 

Raków od początku miał spore problemy z przejęciem kontroli nad spotkaniem. Widzew był dobrze zorganizowany i nie pozwalał gospodarzom na stworzenie groźnych sytuacji pod bramką. Frustracja w ekipie gospodarzy rosła z każdą minutą, a sytuację dodatkowo skomplikował Zoran Arsenić. Obrońca Rakowa najpierw obejrzał żółtą kartkę, a w 36. minucie został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką za faul.

Grający w przewadze Widzew próbował wykorzystać problemy rywala jeszcze przed przerwą, ale nie zdołał zdobyć gola. Raków schodził do szatni przy wyniku 0:0, choć statystyki były dla gospodarzy bardzo niepokojące – nie oddali nawet jednego strzału przez całą pierwszą połowę. 

Podobnie jak pierwsza, również druga odsłona gry nie była ciekawym widowiskiem. Grający w osłabieniu Raków cofnął się i czekał na ewentualne kontry. Gracze Widzewa nie mieli jednak pomysłu na to, jak sforsować defensywę gospodarzy. W efekcie tego oglądaliśmy widowisko marnej jakości.

W 79. minucie atmosferę na murawie podgrzał nieco Jean Carlos, który wydawało się, że sfaulował Baenę w polu karnym. Sędziowie długo analizowali powtórki i okazało się, że wcześniej Bergier zagrał piłkę rękę, przez co arbiter nie mógł podyktować rzutu karnego dla gości.

Na wielkie emocje w tym starciu trzeba było poczekać do samego końca. W 4. minucie doliczonego czasu goście przedarli się w pole karne gospodarzy, Bergier wycofał piłkę do Frana Alvareza, a ten huknął z powietrza i wyprowadził Widzew na prowadzenie.

Goście byli bardzo blisko wyjazdowej wiktorii, ale nie udało im się utrzymać prowadzenia. Gospodarze wrzucili piłkę w okolice pola karnego w 97. minucie, Rocha zgrał do Diaby’ego-Fadigi, ten zagrał wzdłuż linii bramkowej, a Svarnas wepchnął piłkę do siatki. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1.

iparts.pl
Zobacz także