Skandal po meczu Widzew – Lech. Kto zapłaci za zniszczenia?
Mecz Widzewa Łódź z Lechem Poznań zakończył się ogromnymi kontrowersjami poza boiskiem. Po spotkaniu kibice „Kolejorza” zdemolowali sektor gości na stadionie przy al. Piłsudskiego. Zniszczone zostały m.in. toalety i elementy infrastruktury. Fani Lecha wydali później oświadczenie, w którym przyznali, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca i zapowiedzieli chęć pokrycia strat.
Po zakończeniu meczu Widzewa Łódź z Lechem Poznań doszło do poważnych zniszczeń w sektorze przeznaczonym dla kibiców gości. Z relacji i zdjęć opublikowanych w mediach wynika, że zdewastowane zostały m.in. toalety oraz elementy wyposażenia stadionu. W pomieszczeniach znajdowały się wyrwane drzwi, potłuczone umywalki i inne zniszczone elementy infrastruktury.
Jak informowały media, jednym z powodów napiętej atmosfery mogła być decyzja organizatorów dotycząca wpuszczenia kibiców na stadion. Część fanów Lecha Poznań oraz zaprzyjaźnionych z nimi kibiców ŁKS-u Łódź nie została wpuszczona na obiekt. Ta sytuacja mogła wywołać frustrację wśród przyjezdnych fanów, która później przerodziła się w akty wandalizmu w sektorze gości.
Po nagłośnieniu sprawy kibice Lecha Poznań wydali oświadczenie, w którym odnieśli się do całej sytuacji. Przyznali, że takie zdarzenia nie powinny mieć miejsca i zadeklarowali chęć pokrycia strat powstałych na stadionie Widzewa. Podkreślono również, że zachowanie prowadzące do zniszczeń infrastruktury stadionowej jest nieakceptowalne i nie powinno się powtórzyć w przyszłości.
Do sprawy odniosły się także władze Łodzi. Podkreślono, że niszczenie stadionu nie ma żadnego usprawiedliwienia, a każdy kibic powinien umieć zachować się zarówno po zwycięstwie, jak i po porażce.
Cała sytuacja wywołała duże poruszenie w środowisku piłkarskim i może mieć dalsze konsekwencje organizacyjne przy okazji kolejnych meczów z udziałem kibiców gości.
