szwarga arka jagiellonia

Arka rozbita przez Jagę

Fot. eastnews
2025-10-18

Potężne lanie sprawiła Arce Gdynia Jagiellonia Białystok. Porażka gości 0:4 najlepiej potwierdza beznadziejną formę wyjazdową podopiecznych Dawida Szwargi.

Mecz jako pierwszy otworzyć mógł Jesus Imaz. Otrzymał on dośrodkowanie z głębi pola, atakował piłkę z długiego słupka, ale jego strzał instynktownie obronił Damian Węglarz. Na gola trzeba było czekać niewiele dłużej. Bramka w 16. minucie padła w pozornie niegroźnej sytuacji. Sergio Lozano ustawił piłkę do wykonania rzutu wolnego w okolicy 30. metra. Pomimo znacznej odległości i aż 3 zawodników w murze Hiszpan zdecydował się na sprytne uderzenie obok przeciwników, a tuż przed strzałem za mur z niewiadomych przyczyn ruszył golkiper Arki. Próba Lozano wpadła do siatki, a będący na wykroku Damian Węglarz nie był w stanie nawet próbować interweniować.

Arka była w stanie stworzyć groźną akcję dopiero po utracie gola - Dawid Kocyła przebił się lewym skrzydłem, wyłożył piłkę na strzał do Sebastiana Kerka, ale ten przeniósł ją nad poprzeczką. W odpowiedzi okazję miał Imaz, ale znów dobrze zachował się Węglarz. Końcówka mogła i powinna należeć jednak do Arki. Po fatalnym błędzie Andy’ego Pelmarda we własnym polu karnym oko w oko z Miłoszem Piekutowskim stanął Hernandez, ale uderzył niezwykle anemicznie i młody bramkarz nie miał problemów ze skuteczną interwencją.

Druga połowa również dość szybko została przypieczętowana golem dla Jagiellonii. W 56. minucie gry piłkę na własnej połowie zgubił Aurelien Nguiamba, ta szybko została przetransportowana do Imaza, który podaniem uruchomił Youssufa Syllę, który najpierw minął ostatniego obrońcę, a potem pokonał wychodzącego z bramki Węglarza. Kolejny cios na Arkę spadł w 66. minucie. Luis Perea wdał się w drybling we własnym polu karnym, piłkę zabrał mu pressujący Leon Flach, a ta po przejęciu Niemca trafiła do Afimico Pululu, który pewnym strzałem podwyższył prowadzenie Jagi.

Kilka minut później było już 4:0, a do siatki ponownie trafił Pululu. Reprezentant Demokratycznej Republiki Kongo zgrał piłkę głową w pole karne do wbiegającego Imaza, wsteczne zgranie Hiszpana do Flacha zostało zablokowane przez obronę Arki, ale do bezpańskiej piłki w polu karnym dopadł Pululu, który najpierw zamarkował strzał by przeczekać wślizg przeciwnika, a następnie uderzył pod poprzeczkę, czym ustalił wynik meczu.

Fot.: Piotr Matusewicz/East News 

 

iparts.pl
Zobacz także