Peter Therkildsen widzew

Widzew wraca na właściwe tory

Fot. eastnews
2025-10-17

Pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Widzew nie był idealny, ale gospodarze finalnie zainkasowali w nim komplet punktów. Po zaciętym boju (3:2) w Łodzi w pokonanym polu pozostał Radomiak, choć według statystyk obie ekipy zasłużyły na punkt.

Strzelanie rozpoczęło się szybko, bo już w 7. minucie gry. Szymon Czyż wrzucił piłkę z autu w pole karne, uderzenie głową Mateusza Żyro obronił Filip Majchrowicz, ale przy dobitce z bliskiej odległości dobrze zachował się Sebastian Bergier. Na kolejne trafienie trzeba było jednak czekać długo, bo do 38. minuty. Akcja jednak wynagrodziła oczekiwanie, bowiem fenomenalnym zagraniem z głębi pola popisał się Marcel Krajewski, a urywający się obronie Peter Therkildsen nie musiał zrobić nic innego, jak skutecznie dołożyć głowę. Ostatni cios przed przerwą zadał jednak Radomiak. Rafał Wolski zdecydował się niemalże na skopiowanie zagrania Krajewskiego, również posłał idealną piłkę z głębi pola na głowę Romario Baro, a ten szczupakiem zdobył gola kontaktowego.

Dużo działo się też w drugiej połowie, a Widzew jako pierwszy mógł podwyższyć prowadzenie. Bergier zagrał do Frana Alvareza, ale ten przegrałpojedynek z Majchrowiczem. Niedługo później było już jednak 3:1, a duży udział przy golu miał Steve Kingue, który najpierw przeciął akcję Widzewa w polu karnym, a potem… zagrał futbolówkę prosto do znajdującego się obok Lindona Selahiego. Ten po opanowaniu jej posłał podkręcony i bardzo precyzyjny strzał w okienko bramki. Radomiak o wyrównanie walczył do końca. W 90. minucie na listę strzelców po wrzutce Jana Grzesika wpisał się Maurides, ale zabrakło już czasu na kolejne skuteczne akcje i ostatecznie, mimo bardzo wyrównanego pod kątem sytuacji strzeleckich i posiadania piłki meczu, punkty pozostały w Łodzi.

Fot.: Grzegorz Wajda/REPORTER 

iparts.pl
Zobacz także