Ruben Loftus-Cheek gol

Chelsea po karnych pokonuje Eintracht

Fot. EastNews
Piro Shop
Komentarze (0) 2019-05-09

Chelsea po emocjonującym dwumeczu pokonała w półfinale Ligi Europy Eintracht Frankfurt. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych, a tam bohaterem okazał się Kepa Arrizabalaga, który obronił dwie jedenastki. W finale Ligi Europy rywalem The Blues będzie ich historyczny rywal Arsenal, który pokonał w dwumeczu 7:3 hiszpańska Valencię.

Faworytem tego dwumeczu od początku była Chelsea. Pokazała to już w pierwszym spotkaniu, wywożąc korzystny rezultat z Frankfurtu. Dodatkowym argumentem za zwycięstwem Chelsea jest forma, w której znajdują się gracze z Londynu. The Blues wygrywają ostatnie mecze ligowe, dzięki czemu przesunęli się w tabeli na trzecią pozycję, wyprzedzając finalistę Ligi Mistrzów - Tottenham Hotspur. Maurizio Sarri musiał jednak ustawić swój skład bez kontuzjowanych Antonio Rudigera, Ngolo Kante, Calluma Hudson-Odoi i Marco van Ginkela. Eintracht z kolei przyjechał na Stamford Bridge bez Taleba Tawathy oraz Marca Stendery.

Faworytem bukmacherów była Chelsea, jednak to goście przeprowadzili pierwszy atak. Po stałym fragmencie gry najwyżej do dośrodkowanej piłki wyskoczył Luka Jovic, ale jego strzał był zbyt lekki i spokojnie wyłapał go golkiper Chelsea. Chwilę później kolejny raz musiał interweniować hiszpański golkiper - z narożnika pola karnego akcję strzałem z powietrza kończył Danny Da Costa. Chelsea kazała na swoją pierwszą bramkową okazję czekać aż do 22 minuta. Emerson ruszył lewą stroną boiska i płasko dośrodkował do Oliviera Giroud, który z bliska trafił wprost w Kevina Trappa. Dwie minuty później swój zespół na linii bramkowej uratował już nie golkiper, a zawodnik z pola. Dośrodkowanie z rzutu rożnego strzałem głową kończył David Luiz, a najbliżej bramki dobrze ustawił się Makoto Hasebe i wyekspediował piłkę z pola karnego. Zawodnicy Chelsea wzieli sobię zasadę do trzech razy sztuka głęboko do serca i w swojej trzeciej sytuacji bramkowej objęli prowadzenie. Eden Hazard zbiegł z piłką ze skrzydła do środka pola i zagrał prostopadłe podanie do Rubena Loftus-Cheeka, który w sytuacji sam na sam technicznym strzałem umieścił piłkę przy długim słupku bramki, nie dając szans Trappowi. Loftus -Cheek był zdecydowanie najaktywniejszym graczem swojego zespołu. W 41 minucie mógł zdobyć kolejnego gola - po otrzymaniu podania od Hazarda, zdecydował się na strzał, który został zablokowany przez obrońców, piłka spadła z powrotem pod nogi Anglika, który powtórzył swoją próbę, a futbolówka tym razem minęła światło bramki o około metr.

Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, lepiej zaczęli goście. Już przy pierwszej próbie zaowocowało to bramką z 49 minuty gry. Najpierw długą piłkę klatką piersiową do tyłu zgrał Luka Jović, przejął ją Mijat Gacinovic i błyskawicznie oddał ją do napastnika Eintrachtu, który wyszedł sam na sam z Kepą Arrizabalagą i nie dał mu szans, posyłając płaski strzał w narożnik bramki. Chwilę później zdenerwowani zawodnicy Chelsea byli bliscy ponownego wyjścia na prowadzenie. Olivier Giroud zagrał do Hazarda, ten piętą odegrał do napastnika The Blues, który zdecydował się na strzał z pierwszej piłki zewnętrzną częścią buta. Nie wyszedł on najlepiej, bo futbolówka o niewiele minęła lewy słupek bramki Trappa. W 59 minucie znów Kepa musiał dać pokaz dobrej gry obronnej - defensorzy zbyt krótko wybili piłkę dośrodkowaną w pole karne, ta spadała na 18 metrze, gdzie na strzał z powietrza zdecydował się Gacinovic - asystent przy pierwszym golu dla Eintrachtu nie wpisał się na listę strzelców, ponieważ Hiszpan stawił się idealnym miejscu i z trudem sparował uderzenie. W 74 minucie na boisko za kontuzjowanego Christensena wszedł Davide Zappacosta i już w pierwsze akcji ofensywnej mógł wpisać się na listę strzelców - Włoch zdecydował się na podkręcone uderzenie z dystansu, które sprawiło problemy Trappowi, ale ostatecznie wyszedł z opresji obronną ręką. W 82 minucie o wielkim szczęściu mógł mówić Filip Kostic, ponieważ mógł zakończyć spotkanie z poważną kontuzją. Otrzymał on podanie na środku boiska, piłki nie zdążył jednak opanować bo agresywnym wślizgiem zaatakował go Azpilicueta, który uniósł nogę bardzo wysoko i trafił Serba w kolano - sędzia zadecydował, że faul kwalifikował się jedynie na żółtą kartkę, choć wydawało się, że kapitan Chelsea zasłużył na czerwony kartonik. Remisowy wynik utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry, a arbiter zaprosił zawodników na krótką przerwę, po której rozpocząć się miała dogrywka.

Choć dodatkowy czas gry trwał jedynie 30 minut, to sytuacji bramkowych było w nim więcej, niż przez wcześniejsze 90 minut. Chelsea była ratowana przez swoich obrońców dwa razy, a oba gole mógł po dośrodkowaniach zdobyć Sebastian Haller. Najpierw wrzutkę z gry kończył nieczystym strzałem, który zmylił Kepę i nieuchronnie zmierzał do siatki - swojego golkipera zaasekurował jednak David Luiz i wybił piłkę z linii bramkowej. Chwilę później ponownie francuski napastnik został pozbawiony gola przez zawodnika ustawionego na linii - tym razem to Zappacosta wybił strzał Hallera głową. W 116 minucie kibice na Stamford Bridge oszaleli ze szczęścia po tym jak piłka wpadła do bramki Eintrachtu - głębokie dośrodkowanie w pole karne wyłapał Trapp, a agresywnie atakujący go Azpilicueta wepchnął futbolówkę do siatki wraz z rękoma bramkarza. Arbiter uznał jednak, że kapitan Chelsea przekroczył przepisy i gola nie uznał. Do wyłonienia zwycięzcy tego meczu potrzebne były rzuty karne. Te lepiej wykonywał zespół z <> dzięki czemu zakwalifikował się do finału Ligi Europy.

Chelsea - Eintracht 1:1 (1:0) karne Loftus-Cheek 28' - Jovic 49' 

Fot.: AP/Associated Press/East News

Komentarze
Akceptuję politykę prywatności serwisu.