Legia bez zwycięstwa, Motor bez porażki
Kolejne tygodnie bez trenera i kolejne tygodnie bez punktów. Legia znów nie była w stanie wygrać meczu ligowego, choć ze statystyk przeważała. Tym razem podzieliła się punktami w wyjazdowym starciu z Motorem, dla którego było to kolejne spotkanie bez porażki z rzędu.
W pojedynku tym spotkały się dwie ekipy, które bardzo potrzebują punktów. Z jednej strony gospodarze, którzy w ostatnich tygodniach spisywali się dość dobrze, ale wciąż nie mieli bezpiecznego buforu nad strefą spadkową, a z drugiej goście, którzy na wygraną w Ekstraklasie czekają od września.
Jako pierwsi cieszyli się kibice Motoru. W 8. minucie gry piłka została posłana “na walkę” w pole karne. Steven Kapuadi i Kamil Piątkowski zakręcili się w polu karnym, czekali na wyłapanie piłki przez golkipera, tracąc w ten sposób z radarów Ronaldo. Kacper Tobiasz widząc nieporadność stoperów ruszył do piłki, podobnie jak zawodnik gospodarzy, ale przy piłce pierwszy był Portugalczyk, który chwilę później został staranowany przez bramkarza. Sędzia nie miał wątpliwości po analizie VAR i wskazał na wapno, a sytuację z jedenastki wykorzystał Karol Czubak.
Na odpowiedź Legii trzeba było czekać do 18. minuty. Debiutujący w meczu ligowym Henrique Arreiol zdecydował się na strzał z dystansu, ale dobrze interweniował Ivan Brkic. W 25. minucie nie mógł już nic zrobić. Do rzutu rożnego bitego na krótki słupek wyskoczył Mileta Rajović, głową strącił wrzutkę na długi słupek, a akcję wepchnięciem piłki z linii bramkowej wykończył Rafał Augustyniak. Legia przed przerwą mogła jeszcze zdobyć gola. M.in. w 31. minucie, kiedy to główka Petara Stojanovicia odbiła się od słupka… własnej bramki.
W drugiej połowie działo się o wiele mniej. Jedyną dobrą okazję na zdobycie gola Legia miałą w samej końcówce i zaprzepaścił ją Rajović. Duńczyk doszedł do strzału głową, trafił w bramkarza, ale jego dobitka minęła bramkę. Ostatecznie mecz zakończył się remisem i podziałem punktów.
AŁ
Fot.:Krzysztof Radzki/East News
