leeds etihad stadium

Sensacja na Etihad Stadium, Leeds wygrywa z City

Fot. East News
Piro Shop
2021-04-10

Pomimo gry przez większość spotkania w osłabieniu zespołowi Leeds udało się pokonać na wyjeździe Manchester City 1:2. Bohaterem spotkania został Stuart Dallas, który strzelił dwie bramki. Anglik uratował tym samym swojego kolegę Liama Coopera, który wyleciał z boiska tuż przed przerwą. Z ławki rezerwowych na plac gry nie wszedł Mateusz Klich.

Mecz zapowiadał się bardzo dobrze, ponieważ mierzyły się w nim drużyny, w których spotkaniach pada bardzo dużo bramek — Leeds w znajdowało się w tym rankingu na pierwszym, a Manchester City trzecim miejscu. Statystyki te były właściwą zapowiedzią późniejszych wydarzeń, choć nie było tak od samego początku spotkania. Na pierwszą dobrą okazję strzelecką kibice musieli bowiem czekać aż do 39. minuty, kiedy Fernandinho zdecydował się na indywidualny rajd, który zakończył się założeniem siatki Liamowi Cooperowi i wyłożeniem piłki Raheemowi Sterlingowi. Skrzydłowy The Citizens fatalnie jednak skiksował i uderzenie z okolic 12. metra minęło prawy słupek bramki. Drużyna Leeds pierwszy strzał w meczu oddała w 41. minucie i od razu goście zamienili go na bramkę. Akcja rozpoczęła się od długiego podania i błędu Joao Cancelo, który przegrał pojedynek fizyczny z Helderem Costą. Skrzydłowy Leeds błyskawicznie oddał piłkę do Patricka Bamforda, a ten wycofał ją do nadbiegającego Staurta Dallasa, który płaskim strzałem z dystansu pokonał Edersona. Gdy wydawało się, że Leeds lada chwila zejdzie w świetnych humorach na przerwę, rozpoczęły się ich problemy. W 44. minucie Cooper bardzo ostro zaatakował Gabriela Jesusa i został ukarany żółtą kartką. Po analizie VAR arbiter główny zdecydował się jednak anulować wcześniejszą karę i pokazać czerwony kartonik, przez który kapitan gości musiał opuścić boisko. Z tego powodu Marcelo Bielsa był zmuszony do ściągnięcia z placu gry najlepszego strzelca zespołu i jedynego napastnika wyjściowej jedenastki Bamforda, co oznaczało, że goście będą ograniczać się do zaciekłej defensywy w drugiej części gry. W pierwszej połowie na Etihad Stadium pojawiło się też kilka kontrowersji, które mogły obrócić się w korzyść Manchesteru City i znacznie zmienić wynik. W 27. minucie Luke Ayling zatrzymał piłkę we własnym polu karnym ręką, jednak sędziowie VAR nie zajęli się tą sytuacją. Podobnie zachowali się także kilka minut później, kiedy to antybohaterem znów mógł być Cooper. Anglik podczas walki o pozycję pod własną bramką złapał Johna Stonesa za koszulkę, a następnie powalił swojego rodaka na ziemię, co według ekspertów było wystarczające, by podyktować jedenastkę dla gospodarzy. Inną decyzję podjęli jednak sędziowie i również w tej sytuacji ekipa Manchesteru City nie otrzymała karnego.

Grający w przewadze gospodarze rozpoczęli drugą połowę od huraganowych ataków, a ich motorem napędowym był Stones, który bardzo często inicjował akcje odważnymi rajdami rozpoczynanymi z obrębu koła środkowego. Tak było między innymi w 51. minucie, kiedy Anglik po wbiegnięciu w okolice 20. metra oddał futbolówkę Oleksandrowi Zinchenko, a ten strzał zdecydował się na strzał z dystansu, który na raty obronił Illan Meslier. Pep Guardiola bardzo szybko, bo w 58. minucie, zdecydował się na wzmocnienie ofensywy najlepszym strzelcem zespołu, wprowadzając na plac gry w miejsce środkowego obrońcy Ilkaya Gundogana. Niemiec bardzo szybko mógł mieć pozytywny wpływ na wynik, bo tuż po wejściu na boisku jego strzał z pola karnego został zablokowany, piłka trafiła jeszcze pod nogi Bernardo Silvy, a strzał Portugalczyka z woleja minął lewy słupek o centymetry. Kolejną okazję Gundogan miał w 67. minucie — po stałym fragmencie gry zbyt krótko wybita piłka spadła na 16. metr, a pomocnik z powietrza uderzył minimalnie ponad bramką. W kolejnych minutach Meslier znów musiał ratować swój zespół przed strzałami z dystansu i ponownie zachował się bez zarzutów przy próbach Fernandinho oraz Cancelo. Pomimo wielu interwencji Francuz musiał wreszcie skapitulować i moment ten nadszedł w 75. minucie, bo błędzie młodego bramkarza. Akcję rozpoczął Fernandinho, który prostopadłym podaniem odnalazł Silvę, który wyłożył piłkę Ferranowi Torresowi, a ten nie miał problemów z pokonaniem golkipera Leeds. Meslier miałby jednak większe szanse na obronę, gdyby tuż przed wykonaniem parady nie poślizgnął się, co utrudniło mu skuteczną interwencję. Broniące się przed atakami Leeds nie miało wielu okazji na wyprowadzenie swoich akcji, ale w 85. minucie wyprowadziło szybką kontrę, która mogła dać im prowadzenie. Raphinha otrzymał podanie z własnej połowy i od linii środkowej wyszedł do sytuacji sam na sam z Edersonem, a gdy stanął z nim oko w oko, spróbował dryblingu i został zatrzymany przez bramkarza City. W odpowiedzi akcję przeprowadzili gospodarze, a Silva kończył ją podkręconym strzałem z narożnika pola karnego, jednak próba minęła prawy słupek bramki. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, goście przeprowadzili jeszcze jedną kontrę, która ustaliła wynik meczu. Jej bohaterem w doliczonym czasie gry był Dallas, który wymienił podanie z Alioskim, na dystansie wyprzedził obrońców City i w sytuacji sam na sam uderzył między nogami Edersona, strzelając tym samym drugą bramkę w meczu i zapewniając swojej drużynie 3 punkty.

Fot.:Pool EPA/Associated Press/East News