kibice leicester city

Premier League: Dziewięć goli Lisów i fatalny występ Bednarka

Fot. EastNews
Piro Shop
2019-10-25

Leicester City rozgromiło Southampton 9:0 w wyjazdowym spotkaniu otwierającym 10 kolejkę Premier League. Królami polowania byli Ayoze Perez i Jamie Vardy, którzy zdobyli po 3 gole. Kolejny beznadziejny występ w tym sezonie zanotował Jan Bednarek. 

Kanonada strzelecka rozpoczęła się już w 10 minucie. Ben Chilwell dośrodkował w pole karne, strzał Harveya Barnesa sparował Angus Gunn, a z najbliższej odległości akcję dobitką wykończył Chilwell. Chwilę później na Świętych spadł kolejny cios - na skutek decyzji VAR z boiska wyrzucony został Ryan Bertrand, który w trakcie akcji bramkowej bardzo ostro zaatakował Ayoze Pereza. Po 5 minutach padła kolejna bramka. Najpierw Chilwell, a następnie Barnes przeprowadzili rajdy lewą stroną boiska, które zakończone zostały dograniem w pole karne. Tam piłki nie zdołał wybić Yann Valery, a z 11 metra płaskim strzałem prowadzenie podwyższył Youri Tielemans. Lisy nie zamierzały zaprzestać, a po kolejnych 120 sekundach Gunn po raz kolejny wyciągał piłkę z siatki - tym razem po klepce Pereza i Tielemansa Hiszpan zdobył pierwszą bramkę w barwach Leicester City. W tym momencie pierwsi fani gospodarzy zaczęli opuszczać stadion, nie wiedząc, że to dopiero początek koszmaru kibiców gospodarzy.  Kolejna bramka padła w 39 minucie, a jej autorem ponownie był Perez, który doskonale zamykał dośrodkowanie Chilwella. Pomimo strzelenia 4 bramek, przy żadnej udziału nie miał Jamie Vardy. Anglik wziął jednak sprawy w swoje ręce i tuż przed przerwą podwyższył na 5:0 - futbolówkę w pole karne dogrywał Chilwell, głową trącił ją wracający James Ward-Prowse, a ta spadła idealnie pod nogi Vardy'ego. Napastnik Lisów w polu karnym z łatwością ograł Mayę Yoshidę i pewnym strzałem pod poprzeczkę ustalił wynik pierwszej połowy gry. 

Ralph Hassenhuttl zdecydował się na dwie zmiany w przerwie, jednak nie poprawiły one gry zespołu. Tuż po rozpoczęciu gry Yoshida stracił piłkę na 16 metrze przed własną bramką, a sytuację sam na sam z Gunnem przegrał Vardy. Chwilę później angielski bramkarz kolejny raz musiał interweniować - tym razem okazję strzelecką po stałym fragmencie gry miał Johny Evans. To, co nie udało się Evansowi, udało się Perezowi, który w 57 minucie skompletował hattricka. Barnes otrzymał podanie na 20 metrze, przerzucił piłkę nad linią obrony do niekrytego Pereza, który przyjął piłkę na klatkę piersiową, a potem w sytuacji sam na sam nie dał szans golkiperowi Świętych. Po zaledwie minucie goście zdobyli kolejną bramkę - Chilwell po raz kolejny dośrodkował piłkę, ta przelobowała Yoshidę i padła łupem Vardy'ego, który z najbliższej odległości zdobył swojego drugiego gola. Dopiero w 70 minucie Świętym udało się poważnie zagrozić bramce Schmeichela - na indywidualną akcję zdecydował się Nathan Redmond, który po ograniu jednego z obrońców Lisów oddał strzał sprzed pola karnego. Na nieszczęście gospodarzy czujnie na linii zachował się Duńczyk i sparował futbolówkę na rzut rożny. Najpiękniejszą bramkę tego spotkania zdobył James Maddison w 85 minucie. Tuż przed polem karnym sfaulowany został Vardy, a Maddison oddał niezwykle precyzyjne uderzenie z rzutu wolnego. Nie był to jednak gol ustalający wynik spotkania - w 93 minucie Bednarek sfaulował Vardy'ego w polu karnym, a sam poszkodowany nie pomylił się z jedenastu metrów.

Słaby występ zanotował Jan Bednarek. Polak po raz kolejny w tym sezonie zawinił przy straconych bramkach i zapewne utrzyma miano najgorszego obrońcy Premier League w tym sezonie ze względu na błędy bezpośrednio prowadzące do utraty gola. Najpierw Bednarek sfaulował Vardy'ego, a bezpośrednio z rzutu wolnego bramkę zdobył Maddison, a następnie wślizgiem w polu karnym powalił Vardy'ego.

Mecz ten zapisał się na kartach historii Southampton. Dla Świętych była to najwyższa ligowa porażka od początku założenia klubu. Było to też rekordowe spotkanie w historii Premier League - do tej pory żadna drużyna nie wygrała pojedynku przewagą 9 bramek. 

Fot.:AP/Associated Press/East News