Napis pojawia się i znika
Ciąg dalszy zamieszania wokół napisu "Nie lubimy obcych" na murze okalającym stadion Lechii Gdańsk. MOSiR zdecydował, że kontrowersyjne zdanie zostanie zamalowane, po konsultacji z kibicami zmienił jednak decyzję. Tymczasem ostrzej zareagował prezydent po reakcji którego graffiti zostało pozbawione ksenofobicznej zdaniem mediów treści. Kibice jednak nie zamierzają rezygnować.
Napis zamalowany był jedynie przez kilka godzin - szybka odpowiedź kibiców zaowocowała odnowieniem graffiti w jego oryginalnym wyglądzie. Środowisko fanatyków nie nawykło do dyktowania mu jakichkolwiek warunków, ponadto kibice nigdy nie odpuszczają bez walki, stąd też możemy być praktycznie pewni, że to nie koniec zamieszania wokół graffiti.
Jeśli prezydent również nie odpuści, prawdopodobnie będziemy świadkami istnej wojny na murach.
