Wójcik zamienia Cracovię na Bundesligę
Kolejny polski klub zainkasował ogromne pieniądze za sprzedaż swojej wschodzącej gwiazdy. W czwartek oficjalnie potwierdzono transfer Oskara Wójcika, który opuszcza Cracovię na rzecz występującego w niemieckiej Bundeslidze Werderu Brema. Według medialnych doniesień, popularne „Pasy” zarobią na tym ruchu około sześciu milionów euro. Sam zawodnik złożył podpis pod umową, która zwiąże go z nowym pracodawcą na najbliższe pięć lat.
Błyskawiczna droga Wójcika na szczyt
Oskar Wójcik ma za sobą wręcz niewiarygodny rok, który całkowicie odmienił jego karierę. Jeszcze dwanaście miesięcy temu środkowy obrońca mógł pochwalić się zaledwie jednym, symbolicznym występem w najwyższej klasie rozgrywkowej, kiedy to pojawił się na murawie w doliczonym czasie gry. Przełom nastąpił dzięki ówczesnemu trenerowi Cracovii, Luce Elsnerowi, który odważnie postawił na dwudziestodwulatka i uczynił z niego podstawowego defensora. Błyskawiczny rozwój zaowocował nie tylko wielkim transferem, ale również upragnionym debiutem w seniorskiej reprezentacji Polski.
Trener Werderu, Daniel Thioune, nie kryje zadowolenia z nowego nabytku. Szkoleniowiec podkreślił, że Polak poczynił w zeszłym roku ogromne postępy i wniósł wiele atutów na pozycję środkowego obrońcy, co pozwala liczyć, że od razu zacznie odgrywać w zespole z Bremy niezwykle ważną rolę.
Polskie wsparcie w walce o ligowy byt Werderu
Wójcik nie będzie jedynym młodym reprezentantem naszego kraju w szatni niemieckiego klubu. Kilkanaście dni wcześniej szeregi Werderu zasilił dwudziestoletni Dariusz Stalmach. Były gracz akademii AC Milan w ubiegłym sezonie imponował świetną formą na boiskach w barwach drugoligowego Magdeburga. Przed oboma naszymi rodakami stoi bardzo trudne zadanie, ponieważ ostatnia kampania nie należała do udanych dla ekipy z Bremy. Nowy zespół Polaków zajął dopiero piętnaste miejsce w końcowej tabeli Bundesligi, gromadząc zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą oznaczającą konieczność dramatycznej gry w barażach o utrzymanie.
AŁ
Fot.: Grzegorz Wajda/REPORTER
