Przełamanie Rajovicia ale nie Legii
Mileta Rajović zdobył gola, ale jego przełamanie nie było zbawienne dla Legii. Podopieczni Inakiego Astiza znów nie wygrali, notując porażkę w wyjazdowym starciu z Noah 1:2.
Legia pierwszy celny strzał oddała już w 2. minucie. Na prawym skrzydle Ermal Krasniqi dośrodkował płasko w pole karne, do uderzenia złożył się Claude Goncalves, ale uderzenie poleciało wprost w dobrze ustawionego golkipera gospodarzy. Chwilę później było już jednak 0:1. Goncalo Silva chciał wycofać piłkę do bramkarza, ale zrobił to zbyt lekko, a do niej przed Timothym Fayulu dopadł Mileta Rajović, który po minięciu ostatniej przeszkody otworzył wynik strzałem do pustej siatki.
Przeciwnicy Legii szybko się jednak pozbierali i zaczęli przeważać. Najpierw odpowiedzieli w 11. minucie. Po zagraniu w pole karne na błyskawiczny strzał zdecydował się Matheus Aias, ale jego próba nieznacznie minęła słupek bramki Kacpra Tobiasza. W 20. minucie Eric Boakye dośrodkował w pole karne, do woleja złożył się Marin Jakolis, ale jego próbę dobrze odbił Tobiasz.
Na kolejny ofensywny akcent Legii trzeba było czekać bardzo długo, bo do 38. minuty. Od razu polski zespół trafił do siatki. Rajović przepychał się z obrońcą po zagraniu Kamila Piątkowskiego, starł się z bramkarzem, a do pustej siatki trafił Steve Kapuadi. Arbiter jednak nie czekał na analizę VAR i samodzielnie podjął decyzję o anulowaniu gola i wznowieniu gry, choć powtórki nie potwierdziły jej poprawności.
W drugiej połowie gra Legii nie zmieniła się i nadal gracze Noah przeważali. To znalazło przełożenie na strzelenie gola przez Matheusa Aiasa w 57. minucie. Ruben Vinagre stracił piłkę w środku pola, w błyskawicznej kontrze Nardin Mulahusejnovic wbiegł w pole karne, dograł piłkę na 4. metr do niekrytego Brazylijczyka, a ten doprowadził do remisu.
Wydawało by się, że Legia musi się ocknąć, ale nic takiego nie miało miejsca. Tymczasem sytuacja polskiego była coraz gorsza, bo gospodarze w kolejnych akcjach coraz mocniej przybliżali się do wyjścia na prowadzenie. W 79. minucie bardzo blisko dokonania tego był Helder, ale jego strzał minimalnie minął słupek.
Nieuniknione nastąpiło w 84. minucie. Jedno długie podanie i festiwal błędów obrony Legii - Arkadiusz Reca próbował przeciąć to zagranie głową, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że futbolówka poleciała w kierunku Kapuadiego. Ten nie był w stanie jej zatrzymać, jedynie musnął ją, a ta dotarła do napastnika gospodarzy. Ten nie pomylił się w sytuacji sam na sam i Nardin Mulahusejnovic zdobył decydującą bramkę w tym spotkaniu.
AŁ
Fot.: Grzegorz Wajda/REPORTER
