Radomiak rozbija lidera!
Radomiak rozbił liderującego Górnika Zabrze aż 4:0 w wieczornym piątkowym meczu 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Gospodarze rozegrali fenomenalne spotkanie, a goście mogą się martwić mocną zniżką formy.
Radomiak mecz otworzył bardzo szybko, bo trafieniem w 4. minucie gry. Rafał Wolski powalczył o bezpańską piłkę z obrońcą, świetnym podaniem między nogami przeciwnika uruchomił Capitę, a ten zamarkował strzał, zwiódł w ten sposób dwóch obrońców, a następnie precyzyjnym uderzeniem pokonał bezradnego Marcela Łubika.
W odpowiedzi indywidualną akcję na skrzydle przeprowadził Ousmane Sow, ale jego strzał sprzed pola karnego wpadł wprost w koszyczek golkipera. Podobny finał miała próba z dystansu Zie Outarry - również tym bramkarz nie miał problemu z interwencją.
Uderzenia z dalszej odległości nie były skuteczne, więc gospodarze spróbowali wrzutki. Ibrahima Camara dograł do Rafała Wolskiego, ten głową przedłużył zagranie w kierunku Mauridesa, a do własnej siatki trafił Kryspin Szcześniak. Analiza VAR gola jednak anulowała, bo w momencie próby wybicia Polak był faulowany. Żadnych wątpliwości nie było jednak przy trafieniu z 35. minuty gry. Outarra przejął piłkę na połowie rywali, rozegrał ją i wszedł na pozycję napastnika. Na strzał z dystansu zdecydował się Roberto Alves, Łubik sparował przed siebie, a sytuację z bliska wykończył iworyjski obrońca.
Jedyną nadzieją Górnika na powrót do tego meczu był szybko zdobyty gol, jednak to się nie zdarzyło. Co więcej, gola "dobijającego" rywala strzelili gospodarze. Górnik oddał strzał, który został wyblokowany przez defensorów, a kontra zrodziła się po jednym zagraniu. Do odbitej piłki dopadł bowiem Capita, prostopadłym podaniem uruchomił Mauridesa, a ten od własnej połowy ruszył do sytuacji sam na sam. W tej strzałem lobem pokonał Łubika i niejako zamknął mecz.
Zamknął oczywiście dla Górnika, bo Radomiak nie zamierzał się zatrzymywać. W 61. minucie gospodarze przeprowadzili prawdziwą "brasilianę" w polu karnym przeciwników. Futbolówka ostatecznie trafiła do Alvesa, ten przyjął ją, popatrzył na ustawienie bramkarza, a następnie precyzyjnym strzałem umieścił w siatce.
W kolejnych minutach obaj trenerzy przeprowadzili wiele zmian, a wynik nie zmienił się do końcowego gwizdka.
AŁ
Fot.: Michal Janek/REPORTER
