czubak mecz motor wisla

Imponujący Motor jedynie zremisował

Fot. eastnews
2025-11-08

Motor mógł i powinien wygrać ten mecz, ale ze względu na nieskuteczność i dwa anulowane gole zaledwie zremisował z będącą bardzo słabą tego wieczora Wisłą Płock. Goście nie mogą natomiast narzekać na ten wynik, ponieważ przez niemalże pełne 90 minut byli tylko tłem boiskowych wydarzeń.

Motor grał koncertowo już w pierwszej połowie. Do siatki trafił po 5. minutach gry. Paweł Stolarski posłał dobrą wrzutkę w pole karne, głową uderzał Karol Czubak, ale trafił jedynie w słupek. Przytomnie zachował się jednak Fabio Ronaldo, który ruszył do dobitki i z bliskiej odległości otworzył wynik meczu. 2:0 mogło być już w 14. minucie - do siatki trafił Czubak, ale po analizie VAR gol został anulowany.

VAR pomógł natomiast gospodarzom w 30. minucie gry. Po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Bartosza Wolskiego ręką zagrał próbujący blokować uderzenie Andrias Edmundsson. Sędzia wskazał na wapno, a Wolski podszedł do jedenastki. Uderzył jednak fatalnie i jego strzał wyłapał Rafał Leszczyński. Kolejną doskonałą okazję Motor zmarnował niewiele później. Filip Luberecki wbiegł w pole karne po piłce zagranej do niego sprzed pola karnego, wycofał ją na 8. metr do Ronaldo, a ten nie trafił do pustej bramki. 

Trener Wisły Płock zdecydował się na aż 2 zmiany w przerwie i te nieco zmieniły oblicze meczu - Motor przestał tworzyć sobie kolejne sytuacje bramkowe, natomiast gra drużyny Dariusza Misiury w ofensywie nie poprawiła się wcale. Impas ofensywny trwał bardzo długo, a pierwszy strzał w drugiej połowie oglądaliśmy dopiero w 77. minucie i od razu było to trafienie. Salvador dośrodkował w pole karne, wrzutkę głową zgrał Marcus Haglind-Sangre, a Edmundsson wygrał pojedynek powietrzny i z bliskiej odległości doprowadził do remisu. 

Mecz się otworzył i napierać zaczął Motor. W 82. minucie Czubak otrzymał podanie na skrzydło, płasko dośrodkował w pole karne do Mathieu Scaleta, ale ten uderzeniem z pierwszej piłki fatalnie spudłował. Francuz w tej sytuacji rozczarował, ale w końcówce stał się bohaterem. Po długiej piłce w pole karne Herve Matthys zgrał piłkę głową, z bliskiej odległości Czubak uderzył wprost w Leszczyńskiego. Piłka zaczęła toczyć się po linii, do tej najprzytomniej doskoczył Scalet i wprawił trybuny w ekstazę. Damian Sylwestrzak został wezwany jednak do telewizora, a VAR pokazał mu sytuację, po której arbiter anulował bramkę, uznając że podczas przepychanek w polu karnym jeden z zawodników faulował swojego przeciwnika. Ostatecznie mecz zakończył się remisem.

Fot.: Mateusz Michalewski/East News 

iparts.pl
Zobacz także