Niedosyt polskich drużyn

Niedosyt polskich drużyn

Fot. Michal Dubiel/REPORTER
2022-08-19

Obydwie polskie drużyny wygrały w eliminacjach do europejskich pucharów, co nie zdarza się zbyt często. Jednak po tych zwycięstwach zupełnie odmienne nastroje panują w Częstochowie i Poznaniu. Paradoksalnie więcej do poprawy ma Lech, który na rewanż pojedzie z solidną zaliczką.

Raków Częstochowa kontynuuje swoje dobre występy w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Konferencji UEFA. Częstochowianie nie są faworytem dwumeczu ze Slavią Praga, to Czesi mają o wiele większe doświadczenie w grze w pucharach. To jednak nie stanęło na przeszkodzie do tego, żeby wicemistrzowie Polski wygrali z drużyną ze stolicy Czech.

Wydawać by się mogło, że 2-1 ze Slavią wywoła euforię w Częstochowie. Tak jednak nie jest, z przebiegu meczu Raków zasługiwał na więcej. I może zdobyłby większą zaliczkę, gdyby nie słaba postawa sędziego meczu. Wspomniał też o tym Marek Papszun na pomeczowej konferencji. Szkoleniowiec Rakowa przyznał, że jest dumny ze swojej drużyny a o postawie arbitra wspomniał tylko, że trzeba być ślepym, żeby nie przyznać dwóch rzutów karnych i dwukrotnie wstrzymać sytuacje sam na sam. Papszun w rewanżu obawia się nie o poziom rywala, tylko właśnie o sposób sędziowania. 

W Częstochowie niedosyt jest spowodowany dobrą postawą drużyny i zabraną przez sędziego szansą na lepszy rezultat. Inaczej jest w Poznaniu. Lech ma solidną zaliczkę, wygrał 2-0, jednak do postawy drużyny można mieć duże zastrzeżenia. Szczególnie że w przypadku poznaniaków sędzia pomógł przy zdobyciu drugiego gola. Strzelec bramki – Mikael Ishak był na spalonym, czego nie wychwycił arbiter.

Po meczu szkoleniowiec Kolejorza – John van den Brom był zadowolony z wyniku, lecz nie z gry piłkarzy. Cieszył się z tego, że Lech w niedziele pauzuje, dzięki czemu piłkarze dostaną wolne. Krytyki swoim graczom nie szczędzili za to kibice, którzy są mocno zaniepokojeni tym, dokąd zmierza drużyna pod wodzą holenderskiego szkoleniowca.

Zobacz także