fabiański grosicki

Premier League: Fabiański lepszy od Grosickiego

Fot. East News
Piro Shop
2021-01-19

West Ham United Łukasza Fabiańskiego pokonał West Bromwich Albion Kamila Grosickiego 2:1, a obaj nasi reprezentanci zaliczyli nie najlepsze spotkanie. Łukasz Fabiański skapitulował przy jedynym groźnym strzale gości, natomiast Kamil Grosicki zaliczył wprawdzie asystę przy golu dla swojej ekipy, ale zawinił także przy pierwszej bramce dla Młotów.

W pierwszej części gry na Stadionie Olimpijskim nie mieliśmy wyjątkowego widowiska, a defensywie ustawiony West Brom uniemożliwiał stworzenie dogodnej sytuacji strzeleckiej gospodarzom. Bronienie swojej bramki było również głównym zadaniem Kamila Grosickiego, który miał bardzo dużo pracy na skrzydle z Vladimirem Coufalem. Choć przez 45 minut Polak spisywał się nienagannie, to w doliczonym czasie gry stracił Czecha z radarów, a ten popisał się asystą. Akcję rozpoczął Said Benrahma na lewym skrzydle, a po udanym dryblingu przerzucił piłkę na prawy bok do Coufala, który bez przyjęcia mocno dograł ją w pole karne i nastrzelił tym samym klatkę piersiową Jarroda Bowena, co pozwoliło West Hamowi objąć prowadzenie. Do przerwy zawodnicy West Bromu nie zatrudnili Łukasza Fabiańskiego i nie oddali ani jednego celnego strzału w światło bramki. Polak musiał się jedynie wykazać czujnością w 20 minucie, kiedy to dośrodkowana w pole karne futbolówka odbiła się od Angelo Ogbonny i w niekontrolowany sposób zmierzała do siatki. 

West Brom w drugiej połowie ruszył do ataku i bardzo szybko wyrównał, a winy odkupił Kamil Grosicki — Polak podał w 49 minucie do Matheusa Perreiry, ten podprowadził piłkę kilka metrów i wobec biernej postawy obrony zdecydował się na silny strzał z dystansu, z którym nie poradził sobie Łukasz Fabiański. Chwilę później groźną akcję przeprowadził West Ham — w 58 minucie Michail Antonio otrzymał podanie w pole karne, przyjął piłkę tyłem do bramki i wycofał ją do Manuela Lanziniego, który uderzył pod poprzeczkę, a z linii bramkowej wybił ją Dara O'Shea. Futbolówka wróciła na plac gry i gospodarze kontynuowali atak, który minimalnie niecelnym strzałem z dystansu zakończył Declan Rice. W 60 minucie David Moyes wpuścił na boisko Andriya Yarmolenkę i się nie pomylił, bo Ukrainiec chwilę później zanotował asystę — Aaron Cresswell dośrodkował piłkę z lewej strony, skrzydłowy West Hamu zgrał ja głową w pole karne, a ekwilibrystycznym wolejem Antonio skierował ją do siatki i wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a jak się później okazało — zapewnił gospodarzom 3 punkty.

Fot.:KAROLINA MISZTAL/REPORTER