lech apollon

Lech rozbija Apollon Limassol!

Fot. East News
Piro Shop
2020-09-23

Lech rozgromił na wyjeździe Apollon Limassol 5:0 w spotkaniu trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Europy i tylko jedno zwycięstwo dzieli podopiecznych Dariusza Żurawia od awansu do fazy grupowej.

Już na początku spotkania Lech został zepchnięty do defensywy, a w 20 sekundzie spotkania gospodarze oddali pierwszy strzał w światło bramki - ze stosunkowo ostrego kąta uderzał Bagaliy Dabo, jednak czujnie krótki róg przypilnował Filip Bednarek. Polakom udało się jednak przetrzymać groźne ataki i po chwili stworzyć swoją okazję bramkową. W 9 minucie Pedro Tiba zagrał z własnej połowy długą piłkę za plecy obrońców, w pełnym biegu futbolówkę opanował Jakub Kamiński ale w sytuacji sam na sam okazał się gorszy od Demetriou Demetrisa, który pewnie wybronił uderzenie skrzydłowego. W 14 minucie z powodu kontuzji mięśniowej plac gry opuścił Dabo, co wyraźnie osłabiło ofensywne zapędy Apollonu. W kolejnych minutach gra wyrównała się, a przez długi czas żaden zespół nie potrafił stworzyć sobie dogodnej okazji. Dopiero w 34 minucie kibicom Lecha mocniej zabiło serce - Dojrdje Denic z lewego skrzydła posłał celne dośrodkowanie w pole karne, a niekryty Nicolas Diguiny złożył się do uderzenia wolejem, które o centymetry minęło spojenie słupka z poprzezką. Jeszcze groźniej było w 41 minucie, kiedy to gospodarze kilkoma szybkimi podaniami ograli linię środkową Lecha i zdobyli gola - na szczęście dla podopiecznych Dariusza Żurawia sędzia słusznie doszukał się spalonego w momencie jednego z podań i anulował bramkę. W odpowiedzi Polacy przeprowadzili akcję, która zakończyła się trafieniem - Dani Ramirez otrzymał podanie na 18 metrze i podrzucił piłkę nad obrońcami Apollonu, do tej bez problemu dobiegł Tiba i w sytuacji sam na sam z bramkarzem dał prowadzenie Lechitom.

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego ciosu Lecha i ponownie najważniejszym aktorem był Tiba, który idealnym no-look passem obsłużył Mikaela Ishaka, a Szwed precyzyjnym uderzeniem pokonał Demetrisa i wyprowadził Lecha na dwubramkowe prowadzenie. W kolejnych minutach zespół z Poznania dalej naciskał, a swoje szanse po strzałach z dystansu mieli Ramirez oraz Jakub Moder, jednak w obu przypadkach piłka przeleciała nad poprzeczką. W 58 rozpędzony Lech znów wyprowadził cios z kontry - Moder posłał długą piłkę z własnego pola karnego, Ishak głową zgrał ją do Ramireza, a ten prostopadłym podaniem uruchomił Jakuba Kamińkiego, który po rajdzie od połowy boiska w sytuacji sam na sam strzelił między nogami bramkarza i podwyższył prowadzenie. Apollon pomimo złej sytuacji nadal próbował tworzyć okazje bramkowe i jedna z nich mogła przynieść efekt - w 66 minucie dośrodkowaną z prawego skrzydła piłkę źle wybił Lubomir Satka, ta spadła pod nogi Sasy Markovicia, ale na szczęście dla Lecha strzał z dystansu pomocnika minął lewy słupek bramki Bednarka. Podobny finał miała próba Ramireza z 72 minuty - Hiszpan zdecydował się na uderzenie z 20 metrów, a piłka ominęła nieznacznie słupek. W 78 minucie gospodarze stworzyli sobie najlepszą sytuację w meczu - wprowadzony na plac gry po przerwie Daniel Larsson otrzymał wycofane podanie na 20 metr i miał dużo czasu na dokładne przymierzenie w kierunku bramki, jednak Szwedowi do celu zabrakło kilkunastu centymetrów, a piłka ponownie nieznacznie minęła słupek. Gdy wydawało się, że gospodarze tworzą coraz groźniejsze akcje, Lech strzelił czwartą bramkę - Karlo Muhar rozegrał piłkę z Ramirezem, ten podał na 16 metr do Jana Sykory, a Czech precyzyjnym płaskim strzałem zdobył czwartego gola. Nie był to jednak koniec strzelania - w doliczonym czasie gry Nika Katcharava i Pedro Tiba przeprowadzili dwójkową akcję, na zakończeniej której Portugalczyk minął dwóch obrońców, a następnie zwodem położył bramkarza i strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania.

Fot.:STEFAN JERREVANG/AFP/East News