manchester united bournemouth

Premier League: Manchester United klasę lepszy od Bournemouth

Fot. eastnews
Piro Shop
2020-07-04

Manchester United pokonał 5:2 Bournemouth w ramach 33. kolejki Premier League. Po raz kolejny najważniejszym punktem zwycięskiego zespołu był Bruno Fernandes, który do bramki z rzutu wolnego dorzucił w tym spotkaniu jeszcze dwie asysty.

Mecz sensacyjnie zaczął się od objęcia prowadzenia przez Bournemouth już w 15 minucie. Junior Stanislas opanował piłkę przy linii końcowej, przepuścił piłkę pomiędzy nogami Harry'ego Maguire'a, a po ośmieszeniu stopera gospodarzy oddał z ostrego kąta strzał w krótki róg, którego ciałem nie zdążył zasłonić David De Gea. Podrażniony Manchester United ruszył do ataków i już minutę później po stałym fragmencie gry głową ponad bramką uderzał Victor Lindelof. Po kolejnych 60 sekundach Paul Pogba został sfaulowany tuż przed polem karnym, a uderzenie bezpośednio z rzutu wolnego Marcusa Rashforda ładną interwencją zatrzymał Aaron Ramsdale. Czerwone Diabły potrzebowały trzech sytuacji by wyrównać stan spotkania, a gola w 28 minucie zdobył niezawodny w ostatnich tygodniach Mason Greenwood - Anglik otrzymał podanie w polu karnym od Bruno Fernandesa i silnym uderzeniem w długi róg nie dał szans bramkarzowi. W 31 minucie niezrozumiałą decyzję podjął VAR, który nie ukarał czerwoną kartką Jeffersona Lermy za ostry faul na Athonym Martialu. W 33 minucie na Bournemouth spadł kolejny cios - Adam Smith zagrał ręką we własnym polu karnym, a Marcus Rashford nie pomylił się z 11 metra i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Tuż przed przerwą na listę strzelców wpisał się też trzeci napastnik gospodarzy Anthony Martial - Francuz otrzymał podanie na skrzydło od Bruno, zszedł z futbolówką do środka i oddał techniczny strzał z linii pola karnego, który odbił się od poprzeczki, a następnie wpadł do siatki poza zasięgiem rąk Ramsdale'a.

W przerwie na boisku zameldował się Eric Bailly i już przy pierwszym kontakcie z piłką spowodował błąd i sprokurował rzut karny - Iworyjczyk w 46 minucie przyjął ręką długie podanie od Nemanji Maticia w obrębie szesnastki, a z jedenastki nie pomylił się Joshua King. W 51 minucie goście zdobyli kolejną bramkę i tym razem od De Gei lepszym okazał się wprowadzony na plac gry w przerwie Arnaut Danjuma, jednak sędzia dopatrzył się pozycji spalonej zawodnika Wisienek i anulował bramkę. Manchester United nie pozwolił jednak się dogonić i w 53 minucie ponownie wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Matić odebrał futbolówkę w środku pola i zagrał ją do Greenwooda, a młody Anglik urwał się obrońcom i oddał niezwykle precyzyjny strzał prawą nogą z obrębu szesnastki, którego nie dał rady wybronić Ramsdale. Gospodarze nie zatrzymywali się i w 59 minucie zdobyli kolejnego gola - tym razem rzut wolny z linii szesnastki idealnie wykonał Bruno Fernandes. W 62 minucie sędzia nie uznał kolejnej bramki, ale tym razem Manchesteru United - podanie Aarona Wan-Bassaki pewnie wykorzystał Rashford, ale Anglik w momencie zagrania był na pozycji spalonej. Wynik do ostatniego gwizdka się nie zmienił, a 3 punkty pozostały na Old Trafford.

Fot.:AP/Associated Press/East News