gol rashforda

Premier League: Podział punktów w meczu Manchester United - Liverpool

Fot. EastNews
Piro Shop
Komentarze (0) 2019-10-20

Liverpool i Manchester United podzieliły się punktami w jedynym niedzielnym spotkaniu Premier League. Wynik 1:1 mógłby ulec zmianie, gdyby inne decyzje podejmowali sędziowie VAR. 

Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Liverpoolu. To The Reds częściej utrzymywali się przy piłce, kreowali więcej okazji strzeleckich i częściej zatrudniali Davida De Geę. Pierwszą dobrą okazję na gola zmarnował Roberto Firmino. Liverpool wyprowadził szybką kontrę, Sadio Mane dośrodkował w pole karne, a Brazylijczyk z 11 metra uderzył zbyt lekko, by zagrozić hiszpańskiemu golkiperowi Czerwonych Diabłów. Gdy akcje gości coraz mocniej się zazębiały, Manchester United wyprowadził akcję, która dała im niespodziewane prowadzenie. Divock Origi został ostro zaatakowany przez Victora Lindelofa, sędzia nie odgwizdał faulu, a Daniel James popędził w kierunku bramki Alissona. Walijczyk dograł idealną piłkę do Marcusa Rashforda, a ten w sytuacji sam na sam pewnie umieścił piłkę w siatce. Mimo protestów piłkarzy Liverpoolu i Jurgena Kloppa, analiza VAR nie wychwyciła przewinienia Szweda, a gol ku zdziwieniu kibiców i ekspertów z całego świata został uznany. Sędziowie powtórki musieli sprawdzać także chwilę później, gdy bramkę zdobył Mane. Tym razem gol nie został zaliczony, bo przy przyjęciu piłki Senegalczyk pomagał sobie ręką.

Wydawało się, że liderujący tabeli Liverpool w drugiej połowie ruszy do zdecydowanych ataków i będzie chciał jak najszybciej wyrównać stan spotkania. Choć sytuacje strzeleckie się pojawiały, to ani razu interweniować nie musiał De Gea. Konkretniejsi byli za to gospodarze - po jednej z kontr groźny strzał z dystansu oddał Rashford, a do podwyższenia prowadzenia zabrakło mu około metra. Kilka minut później okazję na zdobycie gola miał krytykowany w ostatnich tygodniach Fred, który po zgraniu Andreasa Pereiry wolejem trafił w trybuny. Liverpool wciąż nie mógł natomiast wykreować sytuacji dla któregoś z ofensywnych piłkarzy, a po stratach piłek kolejne groźne akcje tworzyli gospodarze. W 83 minucie kolejny groźny strzał z obrębu pola karnego oddał Fred - tym razem do zdobycia gola zabrakło kilka metrów. Gdy wydawało się, że bramka dla Manchesteru padnie niebawem, tym razem kibiców zszokował Liverpool. Andrew Robertson dośrodkował w pole karne, z futbolówką minęli się Lindelof i Rojo, a z najbliższej odległości piłkę do siatki wepchnął wprowadzony na plac gry Adam Lallana. W tym momencie gracze The Reds złapali wiatr w żagle, a Manchester United zaczął bronić remisu. W 89 minucie Lindelof zbyt krótko wybijał piłkę głową, a na błyskawiczny strzał z powietrza zdecydował się Trent Alexander-Arnold - ku nieszczęściu fanów Liverpoolu strzał przeleciał tuż nad poprzeczką. Chwilę później kolejne uderzenie sprzed pola karnego minęło bramkę gospodarzy, a niewiele do zdobycia decydującego gola zabrakło Alexowi Oxlade-Chamberlainowi. Ostatecznie żaden z zespołów nie dał rady przechylić szali na swoją stronę, a spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Manchester United - Liverpool 1:1 (1:0) Rashford 36' - Lallana 85'

Fot: Bramka Marcusa Rashforda, AP/Associated Press/East News

Komentarze
Akceptuję politykę prywatności serwisu.