Kafarskiego chce zastąpić... kibic!

Piro Shop
2011-10-10
Jeden z kibiców gdańskiej Lechii czuję się tak rozczarowany postawą zespołu prowadzonego przez Tomasza Kafarskiego, że jest gotowy... zastąpić go na stanowisku trenera!

Sympatyk Lechii, pan Edwin Kuffel, zaproponował, że może przejąć obowiązki obecnego szkoleniowca i wziąć za nie odpowiedzialność finansową.

"Wśród argumentów za pozostawieniem trenera Tomasza Kafarskiego na stanowisku padają najczęściej takie: jest młody, perspektywiczny, związany z Lechią i do tego niedrogi. Podobno też brak kandydatów na jego miejsce.

W takim razie mam propozycję. Proszę jej nie traktować w kategoriach żartu, mówię śmiertelnie poważnie. Mam kandydata, który od trenera Kafarskiego jest młodszy, bardziej perspektywiczny, bardziej związany z Lechią (na pewno emocjonalnie) i do tego zdecydowany pracować za darmo" - napisał pan Kuffel w liście do działaczy Lechii.

Kibic zadeklarował także, że jeśli prowadzona przez niego drużyna poniesie porażkę, jest gotowy wpłacić na konto klubu równoważność premii, jaką Kafarski otrzymywał za zwycięstwo. "Dla mnie to astronomiczna kwota, jednak uważam, że warto ją zaryzykować, by uzmysłowić panu Kucharowi, jak wielki popełnia błąd. Uważam także, że klub nie ponosi absolutnie żadnego ryzyka stosując takie rozwiązanie.

Marketingowo hasło: //kibic poprowadzi Lechię w meczu z Lechem// spowoduje zapewne, że na PGE Arenie zasiądzie komplet publiczności. Sportowo: gorzej, niż pod wodzą trenera Kafarskiego, grać się nie da. Słowem ryzyko żadne" - tłumaczy swój szalony na pierwszy rzut oka pomysł pan Kuffel.

Kibic jest także autorem rewolucyjnego pomysłu, który ma pomóc zmotywować zawodników do ciężkiej pracy na treningach i podczas meczów:

"Oczekuję zgody władz klubu, by każdy zawodnik, który w mojej ocenie nie da z siebie na boisku 100 proc., z Lubina wracał autokarem z kibicami lub pieszo. Piłkarze, którzy będą obijać się na treningach i nie załapią się do kadry meczowej, spotkanie z Lechem spędzą w kibicowskim młynie, dopingując swoich kolegów" - zakończył.

Edwin Kuffel wciąż oczekuje odpowiedzi od władz klubu.