Ełkaesiacy nie dotarli do Wrocławia

2011-08-07
Ełkaesiacy nie dotarli do Wrocławia

Ponad czterystu fanatyków ŁKS-u musiało zawrócić z trasy, której celem był stadion Śląska. Wyjazd nie doszedł do skutku, ponieważ kibice nie chcieli zgodzić się na reguły sprzedaży biletów jakie podyktował drobiazgowy kontroler.

Wyjazdy kibiców pociągami rejsowymi od lat przebiegały wedle utartego schematu - organizatorzy wyjazdu zbierali ustaloną kwotę pieniędzy, po czym kupowali bilet grupowy dla całej fanatycznej gromady. Tym razem jednak kontroler nie zgodził się na takie rozwiązanie, twierdząc, iż odliczona kwota starczy na nieco ponad 150 biletów, podczas gdy kibiców było ponad 400. Niestety drobiazgowy "kanar" nie uwzględniał zniżek, a po pewnym czasie w ogóle odmówił współpracy.

Jak się okazało myślenie włączono dopiero po oddaleniu się od Łodzi - a konkretnie w Łasku. Właśnie tam kibiców wyproszono z wagonów i przetrzymywano na dworcu. Fanatycy chcąc wrócić jak najszybciej do miasta i pojechać do Wrocławia autami napotkali na opory - zarówno ze strony PKP, jak i ze strony policji. Konduktor zmierzającego do Łodzi pociągu... ominął stację Łask, z kolei policjanci uniemożliwiali opuszczenie terenu dworca. Przyznać trzeba otwarcie, iż Komenda tym razem wykazała się sporym rozsądkiem, namawiając kontrolera do przyjęcia propozycji kibiców. Ostatecznie jednak przedstawiciel naszych błyskawicznych kolei państwowych odmówił dalszych negocjacji i po dwóch godzinach spędzonych na dworcu ruszył w dalszą trasę.

Warto wspomnieć w tym miejscu o zachowaniu osób postronnych, które w pociągu relacji Warszawa - Wrocław znalazły się przypadkiem. Osoby te dziwiły się, czemu utrudnia się tak dużej grupie przemieszczanie, tym samym opóźniając ich własną podróż. Ostatecznie po kilku próbach pociągowi udało się odjechać bez fanatyków ŁKS-u, nawet tych, którzy chcieli kupić bilet od konduktora i spokojnie wyruszyć w dalszą trasę.

Część kibiców na szybko zorganizowała samochody, dzięki czemu powinna pojawić się we Wrocławiu, pozostali zaś w ścisku wrócili do Łodzi. Tamże udali się na swój stadion, gdzie mecz sparingowy rozgrywali juniorzy. Młode dzieciaki przeżyły przygodę tego lata otrzymując fanatyczny doping 400 kibiców oraz obserwując liczną pirotechnikę, jaką odpalili członkowie grupy UŁŁ.

iparts.pl