Piszczałki na Euro?!
Dzisiejszą prasę obiegła dość niespodziewana wieść. Otóż na polskich i ukraińskich stadionach, gdzie fanatyzm kibiców jest chlebem powszednim a ich sława sięga daleko poza granice państw padł pomysł by Euro "ubarwić" w... piszczałki.
Gliniana piszczałka, znana też jako okaryna, może być różnych rozmiarów od 5 do 22 centymetrów. Według pomysłodawców, ma ona niski dźwięk i nie powinna tak przeszkadzać graczom i części kibiców, jak afrykańska wuwuzela.
Nie wiadomo jakim celem kierowali się ukraińscy działacze proponując używanie takiego typu "instrumentu". Prawdopodobnie chodziło o upewnienie się, że nie będzie mieć miejsca zamieszanie z wuwuzelami. Pytaniem pozostaje dlaczego w państwach słynących z głośnego dopingu w ogóle pojawia się temat używania jakichkolwiek "wspomagaczy" pokroju trąbek, piszczałek, kołatek czy też wuwuzel.
Co dziwniejsze, trwają rozmowy na ten temat z UEFA. Problemem może być to, że okaryna wykonywana jest z gliny, jest dość mocna, a jej kawałki mogą ranić, co oznacza, że jej wnoszenie na stadiony może być zakazane.
Tylko kto chciałby ją wnosić na stadion w innym celu?
