Obskurny dworzec na EURO 2012?
2011-01-23
Stacja PKP Stadion to miejsce przyjazdu kibiców na Euro 2012. Władze kolei wciąż zapowiadają, że zmieni się nie do poznania. Jednak dziś, 500 dni przed mistrzostwami, wciąż wygląda jak po przejściu hordy wandali z kijami i farbą w sprayu. Tu się wysiada, by przez dziury i błoto dojść w okolice budowanego stadionu, naszej narodowej dumy. Perony wyszczerbione. Wiaty ze schodami, które prowadzą do przejścia pod nimi, zdewastowane. Wszędzie brud i bazgroły. W tunelu przeszklona gablota pod sufitem z napisem "Peron 2" rozbita. Gniazda uwiły sobie w niej gołębie. W kącie zalegają śmieci, kartony i kawałki betonu.
Na powierzchni od strony zamkniętej poczekalni wciąż króluje, a właściwie dziaduje dworzec PKS Warszawa Stadion, z które odjeżdżają autobusy do miejscowości na wschodzie i północy kraju a także autokary za wschodnią granicę. Pasażerowie po zamknięciu poczekalni za wątpliwe schronienie mają tylko zdezelowane wiaty. Wiadomo, że autobusy mają się stąd wyprowadzić przed Euro.
Między dogorywającym dworcem a stadionem rozciąga się ogromna pusta przestrzeń. Na Euro ma porosnąć trawą, mają być tymczasowe alejki.
Jeszcze dwa lata temu żyliśmy złudzeniami, ze na Euro w pobliżu zostanie otwarta stacja II linii metra. Teraz już wiadomo, że zostanie otwarta dopiero pod koniec 2013 roku.
Najkrótszy komentarz na 500 dni przed Euro brzmi tak: Stadion prawie gotów. Może obok będzie nawet trawnik. A z resztą damy radę! A jeśli nie damy, zrobimy falę i zaśpiewamy jak nasi wierni kibice piłki kopanej: "Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało".
