Niepożądane skojarzenia
2011-01-20
W Dreźnie trwa spór o nazwę, która Żydom i części kibiców z Drezna kojarzy się z Holokaustem. Glückgas Stadion (Stadion Szczęśliwego Gazu) – tak nazywa się od niedawna stadion trzecioligowego Dynama. Nazwa ta jest co najmniej dziwaczna, ale Niemcy przyzwyczaili się już do tego, że stadiony noszą coraz częściej nazwy ich sponsorów. Tak stało się również w Dreźnie na życzenie firmy Glückgas z Monachium, która oferuje w tym regionie odbiorcom dostawy „szczęśliwego”, czyli tańszego od oferowanego przez konkurencję, gazu ziemnego.
– To przywodzi na myśl Holokaust – twierdzi Nora Goldenbogen, szefowa Gminy Żydowskiej w Dreźnie, która protestuje przeciw nowej nazwie stadionu. Swoje niezadowolenie manifestuje także część kibiców i zarządca stadionu. „»Gaz« i »szczęście« to słowa, które w Niemczech do siebie nie pasują” – pisał niedawno dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Autor miał na myśli cyklon B używany w Auschwitz i innych obozach zagłady.
– To przesada. Można się oburzać, że niemało ulic w Niemczech nosi imiona znanych nazistów, ale w tym wypadku zastrzeżenia idą zdecydowanie za daleko – twierdzi Wolfgang Wippermann, historyk z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.
Władze Drezna nie zamierzają w sprawę ingerować. – Dostaję mdłości, gdy nazwę naszej firmy kojarzy się z III Rzeszą – mówi Thomas Goldstein, współwłaściciel firmy Glückgas. Planuje zamontowanie wielkiego neonu z nazwą firmy w centrum miasta.
Abstrahując od skojarzeń przywodzących na myśl piekło drugiej wojny światowej, trudno pozbyć się wrażenia, że tak zasłużony dla niemieckiej piłki klub nie powinien rozgrywać swoich spotkań na "Stadionie Szczęśliwego Gazu" - ta kuriozalna nazwa nie zawiera bowiem żadnych nawiązań do historii klubu ani miasta, a jest jedynie niezbyt wymyślnym zabiegiem marketingowym narzuconym przez sponsora.
