Ruch i Górnik razem?
Na Śląsku w ostatnich dniach rozgorzała dyskusja nad sensem współpracy dwóch najbardziej utytułowanych polskich klubuów - Górnika i Ruchu. Punktem wyjścia do rozmów było wspólne włączenie się do akcji WOŚP.
Dwa opozycyjne do siebie zdania zaprezentowane zostały wczoraj na stronie sport.pl. Wygląda na to że entuzjastyczna wizja bieguna "współpracy" jest nieco zbyt fantazyjna - zwolennicy, zazwyczaj nie mający zbyt wiele wspólnego z życiem kibicowskim widzą już bowiem oczami wyobraźni ściskających się i składających sobie serdeczne życzenia kibiców obu klubów przy okazji każdego derbowego spotkania. Bez trudu wskazać jednak można także mocne strony projektu współpracy - wspólne poszukiwanie sponsorów stosuje się m.in. w Glasgow, gdzie oba klub prowadzące Świętą Wojnę sponsoruje ten sam browar bijąc jednocześnie rekordy spożycia w mieście. Patent ten zastowano zresztą także w Łodzi.
Antagonistycznie nastawiony jest Wojciech Tudor. - Czy w Zabrzu liczą, że kibice Ruchu zaczną wykupywać polisy u ubezpieczeniowego sponsora Górnika? A może w Zabrzu chcą zagrać razem z prądem energetycznego giganta, który napędza ambicje niebieskich. Na Cichej twierdzą, że Górnik już wysłał aplikację do tytularnego sponsora Ruchu. - twierdzi redaktor lokalnej gazety. - Marketingowe czary, warsztaty dla kibiców - to utopia! Żaden szanujący się fan Ruchu czy Górnika nie będzie słuchać gładkiej gadki specjalistów, z których część pewnie nawet nie wie, gdzie są stadiony obu klubów. Pomysły - takie jak ten działacza z Zabrza - jeszcze pogłębiają rów pomiędzy kibicami Ruchu i Górnika.
Prawda jak zwykle leży prawdopodobnie po środku - jeśli bowiem współpraca miałaby się opierać wyłącznie na kwestiach ekonomicznych - projekt mógłby się udać. Trudno jednak uwierzyć, że działacze nie wykorzystają okazji by jednocześnie "wciskać" kibicom na siłę sympatię dla rywala.
