Amber Cup 2011

2011-01-10
Amber Cup 2011 Widowisko rodem z Argentyny zaprezentowali kibice Gryfa Słupsk podczas zakończonego już turnieju futbolu halowego Amber Cup 2011.

Kibice znad Słupi, którzy pełnili rolę gospodarzy, wypełnili trybuny do ostatniego miejsca i zaprezentowali kilka efektownych choreografii. Głośno i żywiołowo dopingowali też swoją drużynę, mimo że piłkarze Gryfa zajęli ostatnie miejsce w grupie A. Turniej wygrała ekipa z ekstraklasy - Lechia Gdańsk.

Największe wrażenie na zgromadzonych w słupskiej hali zrobiła ogromna sektorówka "GRYF KING", która już w dzień turnieju dostarczona została z Łodzi. Niezapomniany jest również deszcz serpentyn, które wystrzelili w górę fanatycy tuż po pierwszym gwizdku meczu Gryf-Wisła Kraków.

Zaangażowanie kibiców wzbudziło podziw komentatorów i organizatorów.

- Podobne rzeczy widziałem tylko w Argentynie w 1978 roku - mówił zachwycony Andrzej Iwan, były reprezentant Polski, komentator Orange Sport.

- Tego jeszcze w Polsce nie było - krzyczał prowadzący turniej Michał Tarociński, a przecież on ma doświadczenia z wielu hal - prowadził niedawną trasę Harlem Globtrotters, był spikerem w trakcie widowisk siatkarskich i koszykarskich w halach w Łodzi i Katowicach. Doping fanatyków wywarł nad nim większe wrażenie, niż gloryfikowani w mediach kibice siatkówki z kołatkami i trąbkami.

Przez dwa dni Słupsk był stolica polskiej piłki nożnej. Pod względem organizacyjnym turniej wypadł bardzo dobrze, we wspaniały sposób widowisko piłkarskie uświetnili też kibice Gryfa. Nie obyło się jednak bez przykrego incydentu. W pewnym momencie ścisk przy wąskiej bramce i schodach był tak duży, że jeden z kibiców wchodzących na halę zemdlał. Natychmiast został odwieziony do szpitala.
iparts.pl