Druga Anglia nie dla nich?
Druga Anglia to hasło popularne i lubiane przez polskich kibiców. Tym razem jednak znalazł sie dowód na to, że używane jest chyba jeszcze zbyt pochopnie, na określenie trybun na których absolutnie nic się nie dzieje. Oto bowiem w derbach Birmingham mieliśmy znakomity przykład na to, że niekoniecznie zwrot "druga Anglia" musi być zwrotem obraźliwym.
Aston Villa i Birmingham City to wzór stosunków międzysąsiedzkich w miastach derbowych. Nienawiść, bójki, palenie barw i inne rozrywki, które gwarantuje wyłącznie obecność dwóch równorzędnych ekip w jednym mieście. Los skojarzył obie drużyny w ćwierćfinale Pucharu Ligi i od początku zapowiadało się, że atmosfera na trybunach będzie bardzo gorąca.
Zaczęło się niewinnie, od wymiany uprzejmości, lecz potem w ruch poszły krzesełka, race, a wreszcie także pięści. Walki toczące się na murawie przeniosły się potem na ulice miasta. Już teraz wiadomo, że złapano co najmniej pięciu kibiców, którym grożą przede wszystkim dożywotnie zakazy stadionowe oraz wysokie grzywny.
Pary 1/2 finału to Arsenal Londyn i najniżej notowany zespół z całej czwórki, czyli Ipswich Town. W drugim półfinale Birmingham City zmierzy się z pogromcą Manchesteru United, czyli West Ham United.
