Czarna lista na Euro?

2010-11-19
Czarna lista na Euro?

W mediach ukraińskich od kilku tygodni pojawiały się głosy zapowiadające obecność "czarnej listy" kibiców, którzy nie będą mogli obejrzeć meczów Mistrzostw Europy w 2012 roku. Według niektórych mediów, lista prowadzona przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych miała liczyć blisko 800 osób.

Rada Najwyższa Ukraina była ponoć o krok od wprowadzenia w życie ustawy zakazującej odwiedzenia stadionów przez najbardziej krewkich kibiców, mających już za sobą wybryki "chuligańskie". Według milicji naszych sąsiadów najgroźniejsi wydają się być fanatycy z Rosji i Ukrainy. Tamtejsze służby porządkowe najbardziej obawiają się kibiców CSKA i Spartaka Mokwa oraz ukraińskich Dynamo, Krivbasa i Metallista.

Wprowadzenie takiej listy mogłaby jednak skutkować wylaniem dziecka razem z kąpielą - zakazano by na przykład wejścia na stadion żywiołowo reagującym Serbom, którzy są gwaranacją gorącej atmosfery na trybunach. W mediach nie mówi się zyt wiele o naszych rodzimych "ekipach sportowych" i tym, czy pośród nich znaleźli by się ludzie z "czarnej listy".

Problem polega głównie na tym, że o porządek na Euro nie ma zamiaru dbać milicja. - Chcemy brać przykład z zachodnich państw i donieckiego Szachtara, gdzie służby porządkowe nie biorą udziału w ochronie spotkań piłkarskich. - zapowiadają przedstawiciele organizacji. Przeciw takiej liście wypowiada się z kolei jeden z bardziej znanych fanatyków Dnipra, Jewgienij Perewerziew. - Bilety będą bardzo drogie, dlatego nie ma to różnicy, czy będą tacy ludzie na liście czy nie, i tak nie wejdą, bo na bilety ich nie stać. Większość osób, które chodzą na trybuny dla fanatyków to studenci, żaden nie zapłaci np. 500 euro za wejście. - podsumowuje spór.

iparts.pl