Organizatorzy spisali się na 5+

2010-11-18

Organizacja meczu reprezentacji narodowej była dla Poznania kolejnym (po meczach Lecha w LE) wyzwaniem. Na trybunach zasiadło 41 tysięcy fanów biało-czerwonych. Policja określiła to spotkanie mianem podwyższonego ryzyka, co zmusiło organizatora, Polski Związek Piłki Nożnej, do m.in. zwiększenia liczby ochrony na obiekcie. Zgodnie z wytycznymi związku, kibice mieli zakaz wnoszenia barw i transparentów klubowych oraz wywoływanie atmosfery klubowej na trybunach. Udało się tego uniknąć - podsumowuje Janusz Rajewski, dyrektor Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji.

Policja zabezpieczająca spotkanie nie odnotowała żadnych niebezpiecznych incydentów. - Mecz uznaliśmy za spotkanie o podwyższonym ryzyku ze względu na to, że organizator czyli PZPN nie poinformował nas w jaki sposób wyglądała dystrybucja biletów na to spotkanie. Mogło tak się zdarzyć, że na jednej trybunie zasiedli kibice zwaśnionych drużyn. Na szczęście było bardzo spokojnie - powiedział rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Poznańskie Biuro ds. Euro 2012 specjalnie, już po kątem piłkarskich mistrzostw Europy, przygotowywało się do meczu reprezentacji Polski. Michał Prymas (pełnomocnik Prezydenta Miasta ds. EURO 2012) przed i po spotkaniu wcielił się w rolę zwykłego kibica, by sprawdzić czy faktycznie łatwo jest trafić na stadion, jak wygląda komunikacja miejska w dniu meczu i praca wolontariuszy.

- Przejechałem się autostradą, gdzie na poborze opłat otrzymałem ulotkę o rozmieszczeniu parkingów buforowych. Z autostrady byłem prowadzony przez znaki jak po sznurku na jeden z takich parkingów. Wolontariusze powiedzieli mi, ile mam jechać przystanków na stadion, obejrzeli mój bilet na mecz i poinformowali którędy mam wejść by trafić na swoją trybunę. A po zakończeniu spotkania zdradzili mi nawet, gdzie najlepiej w Poznaniu się zabawić. Byłem pod wrażeniem. Po meczu wróciłem komunikacją miejską. Niestety nie ma takiej możliwości, żeby taki tłum rozładować w 10 czy 15 minut. Ale po 45 minutach od ostatniego gwizdka, jechałem tramwajem, który nie był napakowany, a kibice zachowywali się kulturalnie. Dla mnie był to taki test i cieszę się, że do Euro takich sprawdzianów będziemy mieli jeszcze kilka - podsumował Prymas.

iparts.pl