Wielkie zmiany w Cracovii?!
W Cracovii może dojść do poważnych zmian właścicielskich. Według informacji Meczyków Robert Platek zamierza sprzedać część posiadanych akcji, choć jednocześnie chce zachować kontrolę nad klubem. Potencjalna transakcja może pociągnąć za sobą również zmiany personalne we władzach „Pasów”. Dzieje się to w momencie, gdy okres rządów amerykańskiego biznesmena trudno uznać za spełnienie oczekiwań kibiców.
W Cracovii może szykować się kolejny duży zwrot. Robert Platek przejął większościowy pakiet akcji krakowskiego klubu, ale jego obecność przy Kałuży nie przyniosła dotąd takiego impulsu, na jaki mogli liczyć sympatycy „Pasów”.
Teraz możliwe są kolejne zmiany. Jak poinformował Piotr Rzepecki z Meczyków, Platek zamierza sprzedać część swoich udziałów. Nie oznaczałoby to jednak całkowitego wycofania się Amerykanina z Cracovii. Jego plan ma zakładać zachowanie 51 procent akcji, a tym samym pozostanie większościowym udziałowcem.
Według informacji Meczyków Platek chciałby otrzymać za sprzedawane akcje kwotę zbliżoną do pieniędzy, które sam zainwestował wcześniej w klub. Potencjalnym kupującym jest Elżbieta Filipiak. Obecnie posiada ona około 20 procent udziałów w Cracovii i ma być wstępnie zainteresowana zwiększeniem swojego zaangażowania. Jeśli przedstawi konkretną ofertę, obecny większościowy właściciel może być otwarty na przeprowadzenie transakcji.
Taki ruch wpisywałby się w sposób działania Platka na rynku piłkarskim. Amerykański biznesmen inwestował wcześniej w kluby między innymi w Danii, Włoszech czy Portugalii, a jego model zakładał rozwój aktywów, a następnie ich częściową lub całkowitą sprzedaż.
Informacje o potencjalnych zmianach pojawiają się w momencie, gdy dotychczasowe rządy Platka nie przyniosły oczekiwanego przełomu. Po przejęciu większościowych udziałów wiązano z nowym właścicielem spore nadzieje. Cracovia miała otrzymać nowy impuls organizacyjny i sportowy, tymczasem wokół klubu pojawiały się kolejne napięcia, a kierunek jego funkcjonowania nie zawsze był dla kibiców czytelny.
Trudno więc dziwić się rozczarowaniu części sympatyków „Pasów”, któremu dali upust podczas wczorajszego meczu z Rakowem. Oczekiwania związane z wejściem nowego inwestora były wysokie, natomiast dziś więcej mówi się o tarciach wewnątrz klubu i kolejnych zmianach personalnych niż o stabilnym rozwoju całego projektu. Ewentualne zwiększenie udziałów Elżbiety Filipiak oznaczałoby natomiast ponowne wzmocnienie wpływów rodziny od lat związanej z Cracovią.
