Znany klub znika z mapy
To smutny dzień dla kibiców na Śląsku i w całej piłkarskiej Polsce. Klub, który jeszcze niedawno rywalizował na szczeblu centralnym, właśnie stanął nad przepaścią, z której może już nie wrócić w obecnej formie. W piątek, 3 kwietnia, kibice GKS-u Jastrzębie otrzymali cios, którego obawiali się od tygodni. W oficjalnym oświadczeniu klub poinformował o złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości spółki. To formalny koniec pewnej epoki i bolesne potwierdzenie, że finansowy reanimacja nie przyniosła skutku.
Problemy Jastrzębia narastały lawinowo, a końcówka marca przypominała wyścig z czasem, którego nie dało się wygrać:
- 24 marca: Media obiegła informacja o beznadziejnej sytuacji finansowej. Piłkarze usłyszeli bolesną prawdę: do końca sezonu nie zobaczą już ani złotówki wynagrodzenia.
- 25 marca: Zaledwie dzień później zapadła dramatyczna decyzja – GKS Jastrzębie wycofuje się z rozgrywek Betclic II ligi, aby nie generować dalszego zadłużenia.
- 3 kwietnia: Złożenie wniosku o upadłość staje się faktem.
Główną przyczyną katastrofy był kryzys u źródeł finansowania. Kluczowy, strategiczny sponsor – Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) – z powodu własnych problemów musiał wycofać się ze wspierania lokalnego sportu w styczniu 2025 roku. Bez tego fundamentu budżet klubu rozsypał się jak domek z kart.
Choć miasto starało się ratować sytuację, ciężar długów okazał się zbyt wielki. Obecnie władze Jastrzębia-Zdroju koncentrują się na tym, by podobny los nie spotkał utytułowanych sekcji siatkówki i hokeja, które również odczuły brak wsparcia ze strony JSW.
Zarząd klubu podkreśla, że złożenie wniosku o upadłość to krok wymuszony przepisami prawa, mający na celu "uporządkowanie sytuacji w sposób transparentny". Dla fanów to jednak marne pocieszenie – ich klub znika z ligowej mapy w połowie sezonu. Mimo "gorzkiej pigułki", jaką musieli przełknąć sympatycy GKS-u, w Jastrzębiu wciąż tli się nadzieja. Kibice wierzą, że upadłość spółki to nie koniec futbolu w mieście, ale bolesny restart, który pozwoli w przyszłości wrócić do rywalizacji na zdrowych zasadach.
AŁ
Fot.: Tomasz Kowalczuk/REPORTER
