Sensacja w Bydgoszczy, Zawisza eliminuje Wisłę!
W Bydgoszczy doszło do niemałej sensacji. Zawisza pokonał faworyzowaną Wisłę Kraków 4:1 i awansuje do ćwierćfinału STS Pucharu Polski. Nikt nie przewidywał jednak takiego scenariusza po 30. minutach gry, kiedy to goście dominowali boiskowe wydarzenia i prowadzili 0:1.
Pierwsza groźna sytuacja Wisły to już 5. minuta gry. Marc Carbo znalazł podaniem ze skrzydła Ervina Omicia, ten oddał strzał, ale został on na raty obroniony przez Michała Oczkowskiego. Chwilę później golkiper Zawiszy znów musiał interweniować. Ardit Nikaj otrzymał podanie w pole karne od Frederico Duarte, przedarł się przez Macieja Konę i uderzył w krótki róg, ale dobrze nogą obronił bramkarza gospodarzy.
W kolejnych minutach Zawisza uspokoił grę, wrócił do meczu, ale w 25. minucie już skapitulował. Julius Ertlthaler otrzymał prostopadłe podanie, urwał się obronie i dogonił piłkę na linii końcowej i błyskawicznie wrzucił w pole karne, a tam z bliskiej odległości do siatki wbił ją Nikaj. Chwilę później mogło być już 0:2, ale w dobrej sytuacji z ostrego kąta dość egoistycznie zachował się Jakub Krzyżanowski i zamiast wyłożył futbolówkę koledze, zdecydował się na uderzenie w boczną siatkę.
Wydawało się, że Wisła ma ten mecz pod kontrolą, ale Mariusz Kutwa wyciągnął do gospodarzy pomocną dłoń. Obrońca za mocno wypuścił sobie piłkę, dopadł do niej pressujący Michał Cywiński i został kopnięty w obrębie pola karnego. Sędzia po analizie VAR przyznał jedenastkę, a z tej strzałem w środek bramki nie pomylił się Kona. Wynik remisowy utrzymał się do końca pierwszej części gry, a do gwizdka sędziego emocji na boisku nie było zbyt wiele.
Druga połowa gry zaczęła się od groźnego strzału z dystansu Omicia, który minął nieznacznie słupek bramki Zawiszy. Gospodarze odpowiedzieli stałym fragmentem, który przyniósł sensacyjne prowadzenie. W pole karne wrzucił z rzutu wolnego Cywiński, a pojedynek główkowy wygrał Mikołaj Staniak i strzałem z 4. metra umieścił piłkę w siatce.
Podopieczni Adriana Stawskiego nie zamierzali jednak zatrzymać się na prowadzeniu. W 59. minucie było blisko podwyższenia prowadzenia. Mariusz Sławek uruchomił na skrzydle Sebastiana Raka, ten urwał się obronie ale jego strzał na rzut rożny odbił Kamil Broda. Zawisza znów mógł więc wykonać stały fragment gry i ten ponownie zamieniony został na bramkę - piłka została wrzucona na krótki słupek, tam złym zagraniem głową "popisał" się Duarte, a futbolówka wpadła do siatki Wisły.
Wisła była rozbita i dowiodła tego kolejna akcja. Kolejny stały fragment gry w 65. minucie i znów bramka. Cywiński uderzył z rzutu wolnego w słupek, piłka wróciła na boisko ale nie zdążył się od niego odbić, bo z powietrza uderzył Kona i zdobywając swoją drugą bramkę w meczu podwyższył na 4:1. Mecz w kolejnych minutach nie wyhamował. Najpierw blisko trafienia był Duarte, ale jego strzał z pola karnego trafił w boczną siatkę, a chwilę później Zawisza po raz kolejny mógł cieszyć się z samobójczego trafienia Wisły - tym razem wrzutka Filipa Kozłowskiego odbiła się od obrońcy w taki sposób, że gdyby nie interwencja golkipera, wpadłaby do siatki.
Wisła po serii zmian grała coraz lepiej, ale brakowało jej szczęścia. Tak było m.in. w 80. minucie, kiedy to strzał Omicia obił poprzeczkę. W 82. minucie goście wreszcie strzelili gola, co zwiastować mogło emocje w końcówce i szaleńczą pogoń. Prostopadła piłka za linię obrony, Krzyżanowski ze skraju pola bramkowego wycofał ją do Ertlthaler, a ten trafił do siatki. Piłkarscy bogowie czuwali jednak nad gospodarzami - w momencie podania do bocznego obrońcy był minimalny spalony, a gol po analizie VAR został anulowany.
W końcówce mieliśmy jeszcze serię obitych obramowań. Najpierw bezpośrednio z rzutu rożnego Cywiński trafił w spojenie, a chwilę później strzał Omicia po raz kolejny zatrzymał się na poprzeczce.
AŁ
Fot.: Piotr Matusewicz/East News
