zurkowski milik empoli juve

Milik czerwony, reszta Polaków bezbarwna

Fot. eastnews
2024-01-27

Miało być wielkie święto dla polskich kibiców Serie A, a ostatecznie mecz pomiędzy Juventusem i Empoli dostarczył niewielu pozytywnych emocji. W obu zespołach wystąpiło 2 Polaków, ale tylko 1 z nich wpisał się do protokołu meczowego. Niestety nie tak, jak by chciał.

Pierwsza połowa meczu nie obfitowała w wielkie emocje. Najważniejszym wydarzeniem była czerwona kartka za kompletnie niepotrzebny faul Arkadiusza Milika na połowie przeciwnika. Sędzia po analizie VAR kazał Polakowi opuścić plac gry, a Juventus grał w osłabieniu od 18. minuty. Niedługo później żółtą kartkę otrzymał również Sebastian Walukiewicz. Empoli nie było jednak w stanie wykorzystać gry w przewadze. W końcówce pierwszej połowy Juventus miał doskonałą sytuację na objęcie prowadzenia. Emmanuel Gyasi zachował się fatalnie w rozegraniu, na 18 metrze podał piłkę pod nogi Fabio Mirettiego, który popędził na bramkę Empoli, a w sytuacji sam na sam uderzył ponad bramką.

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Juventusu. Po rzucie rożnym bitym w 51. minucie pojedynek powietrzny wygrał Federico Gatti, piłka spadła pod nogi Dusana Vlahovicia, a ten błyskawicznym strzałem z woleja otworzył wynik. Empoli mimo gry w przewadze nadal nie było w stanie stworzyć sobie sytuacji bramkowych. Te pojawiły się dopiero po przeprowadzeniu zmian. Jedną z sytuacji po wrzutce Liberato Cacace miał Matteo Cancellieri, ale młody napastnik wprowadzony chwilę wcześniej uderzył głową tuż obok bramki Wojciecha Szczęsnego. Nie minęło nawet 120 sekund, a kolejny ze zmienników pokazał się na placu gry. Tommaso Baldanzi zdecydował się na odważny strzał z okolic 20 metrów, a jego próba prześlizgnęła się między nogami obrońców i wpadła do siatki. Był to ostatni celny strzał tego meczu, a spotkanie ostatecznie zakończyło się podziałem punktów.

Oprócz 18 minut Arkadiusza Milika dla Juve pełny mecz rozegrał także Wojciech Szczęsny. W Empoli 90 minut zaliczył Sebastian Walukiewicz, a 89 Szymon Żurkowski. Cały mecz na ławce przesiedział Bartosz Bereszyński.

Fot.: MARCO BERTORELLO/AFP/East News