Mistrza nie ma

Mistrza nie ma

Fot. Lukasz Gdak/East News
2022-07-31

Spotkanie Lecha z Wisłą Płock miało dać odpowiedź na 2 pytania: Czy Lech jest w kryzysie i czy Wisła Płock jest tak mocna, jak wskazują na to wyniki z pierwszych spotkań. I po tym spotkaniu można stwierdzić, że mistrzowie Polski są daleko od swojej optymalnej dyspozycji a płocczanie mogą sporo namieszać w tym sezonie.

Początek spotkania był dość niespodziewany. To Wisła Płock dłużej utrzymywała się przy piłce, Lech miał spore problemy z przejęciem inicjatywy. Goście nie tylko byli dłużej przy futbolówce, lecz też kreowali groźne akcje. Bramce Bednarka zagrażał m.in. Sekulski, lecz brakowało mu dokładności. Kolejorz miał spore problemy z kreowaniem akcji, dopiero po upływie półgodziny gry groźnie strzelali Marchwiński i Ishak. W końcówce pierwszej części to goście wyszli na prowadzenie. Wolski dograł do Vallo a ten trafił do siatki, dzięki czemu Wisła zasłużenie prowadziła w Poznaniu 1-0.

Druga część rozpoczęła się od ataków Lecha. Jednak podopieczni Johna van der Broma dość szybko otrzymali drugi cios. W 51. minucie fantastycznie uderzył Wolski i płocczanie prowadzili już 2-0. Na twarzach piłkarzy Lecha było widać wielkie zdenerwowanie.

Wydawało się, że Wisła ma już ten mecz pod kontrolą, lecz w 68. minucie Skóraś uderzył zza pola karnego i trafił do siatki. Dzięki temu wlał nadzieje w serca kibiców Lecha. Kolejorz mocno przycisnął gości, w 84. powinno być 2-2, ale Velde nie wykorzystał sytuacji sam na sam. 

Lech w ostatnich minutach mocno się odkrył, z czego skorzystali goście. Rasak podał do Kolara a ten trafił do siatki i było jasne, że Wisła wywiezie 3 punkty z Poznania

Mistrzowie Polski nie mogą zaliczyć początku sezonu do udanych. Kolejorz nie zdobył jeszcze ani punktu w Ekstraklasie, jego bilans bramkowy to 1-5. W Poznaniu mają nad czym myśleć, Lech jest w słabej formie, kibice są zdenerwowani decyzjami zarządu klubu. W klubie przy Bułgarskiej dość szybko wrócono do stanu sprzed sezonu 2021/2022.     

 

Zobacz także