barwy

Felieton TMCh #21: Kibice wracają z tarczą!

Jaki postawiono zarzut? Niestosowanie się do polecenia pracownika służby informacyjnej. Setki godzin przesłuchań, kilka rozpraw, przesłuchania kilkudziesięciu świadków w sądzie. I co? I znów zwycięstwo! Koszty poniesie, jak zwykle, skarb państwa.

Ciemny wieczór. My wkurwieni, służby informacyjne wkurwione. W końcu nikt im nie zapłaci za nadgodziny. Chodzą i proszą żebyśmy wyszli z sektora. Po co! Jak jeszcze godzinę temu nie chcieli!

Akta sprawy:                                         

O godzinie 20:30, na wniosek dowódcy akcji, kierownik ds. bezpieczeństwa GKS Bełchatów zostaje zobowiązany do wydania polecenia.

Część osób wyszła. Czekają na resztę. Ile problemu policji może sprawić odpalenie kilku świec dymnych.

„Policja bezpośrednio nie wydała takiego polecenia. Policja nie podchodziła pod sektor” – słyszymy w uzasadnieniu wyroku sądu.

Teraz się zacznie. Rozkręcają kule kibicom niepełnosprawnym. Czy znajdą tam C4? Inne środki wybuchowe? Świece dymne? Race? Hubert Urbański miałby problem z zadaniem tego pytania...

Akta sprawy:

Kierownik bezpieczeństwa zeznał, że rozmowy toczyły się z kibicami gości, a on prosił ich o opuszczenie sektora. Jak zaznaczyła sędzia w uzasadnieniu, prośba to nie polecenie!

GKS Bełchatów dostarcza spragnionym kibicom wodę, a i jakąś pizzą nie pogardzą. Czekają już kilka ładnych godzi i w dupie mają czy będzie na grubym czy na cienkim cieście. Doczekali się wezwania. Spiker po 20 minutach wydał jeden komunikat. Prosił o opuszczenie sektora. Nie wydawał polecenia. Nie omieszka zaznaczyć to w uzasadnieniu sędzia.

Akta sprawy:

Co mówią o sprawie pracownicy ochrony?

Jeden z pracowników stwierdził, że pocztą pantoflową dowiedział się, że kibice nie chcą wyjść. Następny podsłuchał rozmowę kibiców, którzy stwierdzili, że nie można ich tak przetrzymywać, że jest to bezprawne. Inny powiedział „Wydaje mi się, że oni chcieli wyjść ale policja ich wstrzymała, bo chcieli ich wylegitymować”. Kolejny! „Po meczu zostali na trybunie, policja o tym zadecydowała”. „Mieliśmy przetrzymać kibiców, żeby nie wyszli z sektora” itd., itp., etc.

Z małej chmury duży deszcz, ponieważ policji nie udało się znaleźć żadnych środków pirotechnicznych przy kibicach – mówi sędzia. Wygląda to na zemstę panów w niebieskich mundurach.

Sędzia analizując materiał stwierdza, że na pewno wszyscy kibice chcieli wyjść ze stadionu. Napierali na bramę, ale zostali wstrzymani i otoczeni kordonem. Służby ochrony zostały podprowadzone pod sektor od strony murawy, żeby przypadkiem tam nie udali się kibice. „Jeżeli pilnujemy kogoś żeby nie wyszedł, to jak możemy dać mu zarzut że nie opuszcza sektora? Jest to paradoks kompletny!” – Dziwi się sędzia.

Akta sprawy. Kolejny poważy zarzut!

Prowadząca sprawę stwierdziła, że połowa tych zeznań jest na zasadzie kopiuj/wklej. Jest ok. ośmiu identycznych zdań w zeznaniach policjantów. Nie jest to możliwe żeby świadek, który składa zeznania spontanicznie, dokładnie tak samo zeznawał jak pozostali!

Nie ma czegoś takiego w polskim prawie karnym jak odpowiedzialność zbiorowa – podkreśliła sędzia. Panowie obwinieni nie są jednym organizmem! To była grupa, w tym przypadku 63 osób.

I najważniejsze zdanie z uzasadnienia! „Z uwagi na niewypełnienie znamion zarzucanego czynu, sąd uniewinnił wszystkich, a kosztami postępowania obciąża skarb państwa.”

Kto za to zapłaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo! Niebieskie mundury czują się bestialsko bezkarne!

 

Z kibicowskim pozdrowieniem

TMCh!