Felieton TMCh #16: All Cops Are Bastards

All Cops Are Bastards

Zachodnia Polska. Nieduże miasto z wkurzającym do granic możliwości komendantem Nowakiem. Takim, co to bity często musiał być za młodu. Na murze okalającym stadion pojawia się napis „Nowak ty ch…u”. Następnego dnia kilkanaście osób dostaje wezwanie na komendę gdzie są witani przez komendanta, który czeka na nich z pianą na pysku. Wścieklizna.

 

Skąd się biorą tacy ludzie? W którym momencie przekraczają linie i stają się zwykłymi synami? Wiecie jakimi synami. Dlaczego władza, którą dostają, tak bardzo źle wpływa na postrzeganie przez nich innych ludzi? Czemu każdy kibic staje się dla nich od razu bandytą i przestępcą?

 

Za dzieciaka często byliśmy zaczepiani przez nich na ławkach pod blokiem. Mandaty za śmiecenie, dłubanie słonecznika, a z wiekiem za picie piwka… Zawsze się coś znalazło. Nigdy nie skończyło się pouczeniem. Zawsze musieli się wykazać. Prysnął mit, którym karmiono nas w przedszkolu i pierwszych klasach szkoły podstawowej, że policjanci to Ci dobrzy ludzie, że nas obronią. W pewnym momencie zaczynaliśmy się wstydzić nawet tego, że rodzice przebrali nas za policjanta na jakiś śmieszny bal w przedszkolu. Jedna trzecia społeczeństwa im nie ufa. Nie zmieni tego kolejny wygadany rzecznik policji, pluszowe maskotki czy opłacanie lokalnych dziennikarzy. Nie ważne ile dobrego sami o sobie napiszą, nie zmienią nastawienia Polaków do tej znienawidzonej wręcz grupy zawodowej. Bańka pryska w momencie pierwszego kontaktu z nimi.

 

Wróćmy do komendanta Nowaka. Tego od wścieklizny. Wyjaśnię Wam czemu jest taki wkurzony. Przez poprzednie trzy tygodnie lokalne media obiegły zdjęcia zatrzymanych fantów, które „dzielna policja” zabrała „stadionowym bandytom”. Na zdjęciach widzieliśmy karton rac, kilka kompletów vlepek no i obowiązkowo ochraniacze na zęby. W tym konkretnym zdarzeniu aż trzy sztuki. Dzielni policjanci zapobiegli rozlewowi krwi i ukarają chuliganów. Brakowało tylko jeszcze informacji o tym, że dzielni kryminalni zostali za te czyny uhonorowani przez ministra właściwego tej patologii.

 

Komendant Nowak dumnie prężył się w wywiadach, do czasu aż nie pojawił się napis na murze. Nieznani sprawcy wysmarowali na garażach w centrum miasta prawie 30-metrowy napis „W dniu święta policji, spóźnione lecz szczere ch… wam w dupę”. Po dwóch dniach komendant znalazł środki w budżecie na zamalowanie części tego napisu. Zniknęły słowa na „p” „ch” oraz „d”. Media zdążyły się już zainteresować tematem. Cały misterny plan poszedł się rypać. Do tego doszły vlepki w całym mieście z tym samym hasłem oraz ten napis na murze stadionu. Całe miast już wie, że komendant przesadził. Dziennikarze już wprost zadają mu to pytanie.

 

-„ Nowak ty ch…” to Twoja robota? – zapytał komendant.

- Ja Pana nie oceniam… - odpowiedział przesłuchiwany kibic.

- Jak Ci przypier…! Masz tu kredę i pisz na tablicy!

- Ale co mam pisać? – zdziwił się kibic.

- „Nowak ty ch…”!

- Jest Pan pewien?

- Pisz!

- No dobra… - chwycił kredę w rękę i zaczął pisać z uśmiechem.

 

Po dziesiątym napisaniu i zmazaniu z tablicy magicznego hasła, które zdobiło stadionowy płot, komendant poddał się. Nie znalazł podobieństwa w charakterze pisma na tablicy i zdjęciu, które dzierżył w ręku. Zrezygnowany kazał kibicowi „oddalić się pospiesznie”.

- Stary! Nikt w życiu nie zrobił mi tak dobrze! Po każdym „Nowak ty ch…” odwracałem się do komendanta uśmiechnięty od ucha do ucha.

 

Spada przestępczość. Policjanci zaczynają się nudzić. Szukają wyimaginowanych stadionowych przestępców. Lobbują za większymi obostrzeniami związanymi z bezpieczeństwem imprez masowych. Jeżeli nie potrafią odnaleźć kilkunastu prawdziwych przestępców, to statystyki wyrównają sobie skazaniem kilkunastu ultrasów. Krótko mówiąc… wszyscy policjanci to dranie.