Sztama

Felieton TMCh #4: Sztama

To był interesujący tydzień. Legia przy akompaniamencie bluzgów biła rekord Wisły w ilości stron kartoniady, Widzew wrócił do domu, a TVP3 postanowiła przeprowadzić relację na żywo z tego wydarzenia. Śląsk Wrocław schował coś pod fleyersem i nie chce wyciągnąć.

Legię należą się brawa. Nieznani Sprawcy się spisali. Jestem ciekaw czy kiedyś jakaś ekipa, spróbuje pobawić się w Koreańców i zrobi nam show na trybunach w ich stylu. Ja bym chyba leżał ze śmiechu. A temu, komu się uda to zrobić na minimum sto osób, wysyłam flaszkę. Zaangażować w tych czasach ludzi do pracy to jest wyczyn, który trzeba będzie świętować. Flaszka się przyda. Jak ktoś nie wie po co są kibice w niższych ligach, to mógł się przekonać oglądając w telewizji mecz Widzewa. Oczy bolały. To było przez pierwsze 30 minut. Później poczułem zwiększone ciśnienie i krew zaczęła tryskać z gałek i zalała mi oczy. Przed wylewem krwi do mózgu uratowali mnie kibice. Jeżeli TVP zdecydowała się coś zapłacić za transmisję meczu, to całość kwoty powinna trafić do puchy. Zdecydowałeś się oglądać ten mecz? Chyba tylko i wyłącznie by zobaczyć trybuny i oprawy łódzkich kibiców. Takie czasy przyszły dla widzewiaków, że muszą tłuc się po niższych ligach. Śląsk Wrocław na szczęście ma to już za sobą.

Dla Śląska te czasy to daleka przeszłość. Młodzi kibice chyba nawet tego faktu nie znają. Widzew gra z Motorem niekoniecznie Lublin, a Śląsk grał ze Swornicą Czarnowąsy czy Walką Makoszowy. Teraz fani WKS mają Ekstraklasę. Okazuje się, że rodzime rozgrywki im nie wystarczają. Jakie zdziwienie musieli mieć mundurowi po meczu FC Sevilla – Leicester, gdy po awanturze pomiędzy kibicami tych drużyn okazało się, że po stronie Angoli mało kto mówi po angielsku. Cenię niezłomność i starania wrocławian. Plama na honorze po ich meczu z Sevilla była chyba najgorszym wydarzeniem w historii ruchu kibicowskiego na Śląsku. Z drugiej strony – jak okaże się że flagi wrócą, Śląsk po wielu miesiącach starań i walki wróci z tarczą. Co ja gadam, z jaką tarczą? Z całym murem chińskim!

Co łączy jeszcze ostatnie dwa kluby? Emocje w świecie kibicowskim dotyczące ich zgód. Obecnych i przyszłych. Bratanie się widzewiaków z Wisłą było dużym zaskoczeniem. Dlaczego rzucili się sobie w ramiona? Spekulacji jest dużo. Od interesów po czyste sympatie. W mojej ocenie przeważa to pierwsze. Co zatem kieruje Śląskiem, że coraz bardziej stają się „pobożni” i „toksyczni” jednocześnie? Dlaczego świat medalików i staje im się bardzo bliski, pomimo iż ich zgoda nie przepada za modlitwami na Jasnej Górze? Przekonamy się w niedługim czasie.

Boże jak tęsknię za zgodami przybijanymi latami! Gdzie przypadkowe kontakty i niechęć do wspólnego wroga sprawiały, że ekipy docierały się przez długi czas nim zdecydowały się na układ. Nawet nie chuligański, tylko po prostu układ. Wypite hektolitry alkoholu i wspólnych imprez przy okazji meczów, wzajemne wspierania się i rozmowy na temat tego co w Polsce kibolskiej słychać.

Zmiany nastąpiły i ich dalszy postęp jest nieunikniony. Coraz więcej ekip kieruje się zwykłą kalkulacją, żeby wzmocnić swoje plecy i dorzucić za nie kilkadziesiąt lub kilkaset osób na awanturze. Kiedyś normą była awantura ekipy X i Y. Teraz mamy awantury gdzie po jednej stronie mamy połowę alfabetu. To się już nie zmieni, bo dla młodych kibiców to jest już norma. Oni nie znają innego modelu przybijania zgód. Pojawia się zasadnicze pytanie: czy tak jest lepiej? Marzy mi się kolejny Układ Poznański, na którym kibice z całej Polski zgodzą się na to, że awantury mają się odbywać wyłącznie jedna ekipa na jedną ekipę. Może wtedy wróciłyby spontaniczne akcję, które tak bardzo kochaliśmy w latach 90-tych.

Z kibicowskim pozdrowieniem,

TMCh