karol świderski paok atromitos

Super League: PAOK przegrywa, Świderski zawodzi

Fot. East News
Piro Shop
2021-01-07

PAOK Saloniki w szalonych okolicznościach przegrał 2:3 ligowy mecz z Atromitosem, a jednym z jego antybohaterów był Karol Świderski. Polak zdobył wprawdzie gola na 1:0, jednak w kolejnych sytuacjach był bardzo nieskuteczny, co ostatecznie poskutkowało przedwczesną zmianą i jak się później okazało - porażką.

Od pierwszych minut to goście narzucili swój styl grania, przez długi czas utrzymując się przy futbolówce. Przyniosło to efekt już w 16. minucie, kiedy to po przewinieniu w polu karnym przed szansą na zdobycie gola z jedenastki stanął Christos Tzolis, jednak jego uderzenie było za słabe, by zaskoczyć golkipera. Ten sam zawodnik zrehabilitował się jednak w 21 minucie. Młody Grek otrzymał piłkę na lewym skrzydle, wszedł w drybling przeciw dwóm zawodnikom gospodarzy, a następnie dośrodkował piłkę wprost na głowę Karola Świderskiego, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce i strzeleniem swojego 7. ligowego gola w obecnym sezonie. Odpowiedzieć gospodarze mogli w 29 minucie - po rzucie rożnym najwyżej w górę wyskoczył Dimitrios Goutas, ale jego główka nieznacznie minęła prawy słupek bramki. Chwilę później szkoleniowec Atromitosu był zmuszony do przeprowadzenia wymuszonej zmiany - podczas niegroźnego wybicia piłki spod własnej bramki urazu barku doznał golkiper Andreas Gianniotis, a jego miejsce zajął rezerwowy Christos Mandas. Nowy bramkarz musiał się wykazać jeszcze przed przerwą - w 40 minucie Świderski otrzyma kolejne doskonałe dośrodkowanie z lewej części boiska i ponownie z piątego metra uderzał głową, jednak jego stuprocentową okazję wybronił Mandas.

Druga połowa rozpoczęła się analogicznie do pierwszej - od zdecydowanych ataków drużyny gości i ponownie najgroźniej było z lewego sektora boiska. W 53 minucie lewy obrońca Dimitris Giannoulis dośrodkował płaską piłkę w pole karne, a Świderski po opanowaniu futbolówki i zgubieniu obrońcy oddał błyskawiczny strzał, który instynktowną interwencją nogą obronił golkiper Atromitosu. Choć boczny defensor w poprzedniej akcji pokazał się z dobrej strony, to chwilę później zawinił przy straconym golu - Wyprowadzając piłkę, podał on wprost pod nogi Juana Muniza, który oddał błyskawiczny i podkręcony strzał z dystansu w samo okienko bramki PAOK-u. Gospodarze nie mogli się jednak długo cieszyć z remisu. W 82 minucie gry Nika Ninua perfekcyjnie dośrodkował piłkę w pole karne z rzutu rożnego, a bramkę głową zdobył Amr Warda. Dogranie było tak dokładne, że a dogranie było tak dokładne, że uderzający głową Egipcjanin nie musiał nawet wyskakiwać w powietrze. PAOK nie utrzymał jednak długo swojego prowadzenia - po zaledwie 120 sekundach padła kolejna bramka. Lazaros Christodoulopoulos z prawego skrzydła wycofał piłkę na strzał do Bojan Matic, Serb skiksował, jednak jego nieudane uderzenie było precyzyjną asystą, ponieważ futbolówka po odbiciu się od jego piszczeli spadła pod nogi Charilaosa Charisisa, który płaskim uderzeniem wyrównał wynik spotkania. Emocje trwały aż do samego końca, a decydujące trafienie padło w doliczonym czasie gry. W 93 minucie Spyros Natsos otrzymał prostopadłe podanie od Maticia, stanął oko w oko z bramkarzem i nie dał mu szans na skuteczną interwencję. Euforia trwała krótko, bo sędzia liniowy podniósł chorągiewkę i zasygnalizował pozycję spaloną. Po chwili okazało się jednak, że nie miał racji, a dowiodła tego analiza VAR, która ostatecznie uznała gola.

Fot:JORGE GUERRERO/AFP/East News