benzema mendy

La Liga: Afera w Realu Madryt

Fot. East News
Piro Shop
2020-10-28

Wystarczyło kilka gorszych wyników i niektórym zawodnikom Królewskich zaczęły puszczać nerwy. Karim Benzema w przerwie spotkania Ligi Mistrzów namawiał kolegę z zespołu do niepodawania piłek do Viniciusa. Ostatecznie Real zremisował spotkanie 2:2 i znajduje się na ostatnim miejscu swojej grupy. 

W ostatnich 10 dniach Real Madryt rozegrał 4 spotkania. Choć wygrał wprawdzie najważniejsze i najbardziej prestiżowe z nich to podopieczni Zinedine'a Zidane'a uzbierali zaledwie 1 punkt w pozostałych trzech. Najpierw 17 października w lidze ulegli Cadizowi 0:1, następnie w Lidze Mistrzów przegrali z Szachtarem 2:3, w weekend pokonali na wyjeździe Barcelonę, a we wtorek stracili kolejne punkty w fazie grupowej Champions League po remisie z Borussia Moenchengladbach. To właśnie po tym ostatnim spotkaniu rozpoczęła się wielka afera i nie jest spowodowana słabym wynikiem.

Kamery nagrały bowiem rozmowę Karima Benzemy i Ferlanda Mendy'ego w przerwie tego meczu. W pewnym momencie napastnik Królewskich powiedział, że Vinicius gra przeciwko zespołowi Królewskich i obrońca nie powinien podawać do niego piłek. Rozmowa toczyła się w języku francuskim kilka metrów od Brazylijczyka, więc ten nie mógł jej zrozumieć. Ostatecznie po bramkach Benzemy w 87 minucie oraz Casemiro w doliczonym czasie gry Real uratował remis, a napastnik sam zastosował się do swoich słów - w drugiej połowie nie wymienił żadnego podania z Brazylijczykiem.

Na Francuza wylała się fala krytyki, a głównymi zarzutami było to, że jako jeden z liderów zespołu nie powinien w takich słowach destabilizować gry drużyny. Wielu kibiców właśnie Benzemę określało mianem problemu Realu i źródła słabych wyników w ostatnich dniach. Jak zareagował na medialne doniesienia były napastnik Reprezentacji Les Bleus? W swoich mediach społecznościowych opublikował swoje zdjęcie po strzelonej bramce z dopiskiem, który w wolnym tłumaczeniu można rozumieć jako "psy szczekają, a dziewiątka dalej strzela". 

Jak na razie o całej sytuacji nie wypowiadali się Vinicius oraz Zinedine Zidane.

Fot.:GABRIEL BOUYS/AFP/East News